(© CC, Autor: Boston9)

Przed nocnym klubem w stolicy w październiku, rozegrała się niecodzienna scena szarpaniny posła, z patrolem policji. Poseł trafił do szpitala i od początku utrzymuje, że został zaatakowany przez policję, a ta twierdzi wprost przeciwnie.

Zdarzenie posła Wiplera z października 2013 roku, kiedy to nocą doszło do szarpaniny z policją, napotyka na komplikacje w zeznaniach. Prokurator postanowił jeszcze raz wezwać na przesłuchania świadków, w tym policjantów. Jest kilka rozbieżności. Ale już nieoficjalnie wiadomo, że "nie wpływają one znacząco" na obraz sytuacji, który ma potwierdzać wersję policjantów, o agresji posła.

Zobacz zdjęcie - poseł Przemysław Wipler (Foto: Grzegorz Jakubowski /PAP) - RMF24.pl.

Do końca stycznia powinien być gotowy opis filmu z monitoringu. Wówczas właśnie świadkowie, w tym też policjanci - będą wezwani jeszcze raz. Obejrzą taśmę z monitoringu, aby skonfrontować z obrazem swoje wcześniejsze zeznania. Zatem decyzja o tym, jak prokurator ma zakończyć sprawę posła Wiplera, wciąż się oddala. Wkrótce ma być gotowa opinia eksperta biegłego fonoskopa, odpowiedzialnego za przygotowanie stenogramu rozmów przed stołeczną izbą wytrzeźwień.

Ponadto prokurator rozważa ewentualność powołania kolejnego biegłego antropologa do sprawy posła Przemysława Wiplera – podaje RMF FM. Kolejny biegły niezbędny jest w sprawie, gdyż monitoring z miejsca nocnego zdarzenia jest "bardzo złej jakości". Antropolog powinien pomóc zidentyfikować na nagraniach posła Wiplera.

Według zeznań interweniujących w zdarzeniu policjantów, w trakcie szamotaniny przed warszawskim klubem nocnym w centrum miasta, poseł Przemysław Wipler "wyrwał się i ruszył w kierunku ulicy Świętokrzyskiej". Miał nie reagować w tym czasie na wezwania. Jednak monitoring tego nie potwierdza.

Przed klubem nocnym "Enklawa" w Warszawie, w październiku zeszłego roku, miało dojść do bójki posła Przemysława Wiplera z patrolem policjantów. Obie strony podają sprzeczne wyjaśnienia w tej sprawie. Poseł zdecydowanie odpiera zarzuty, jakoby on zaatakował policjantów. Twierdzi, że miało być odwrotnie. Jak mówił zaraz po nieprzyjemnych zdarzeniach, rozegranych na ulicy Mazowieckiej, przed klubem nocnym, gdzie doszło do szamotaniny, "świętował z przyjaciółmi ciążę żony".

Poseł stwierdził stanowczo, że został pobity przez policjantów. Przyznał również, że badanie alkomatem, któremu poddał się dobrowolnie w szpitalu, wykazało we krwi 1,4 promila alkoholu, co – jego zdaniem - "wskazuje na wypicie jednej butelki wina".

Stanisław Cybruch

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!