Zwycięstwo Kaczyńskiego kredytowane jest na bierności i zniechęceniu większej części społeczeństwa. O niczym więcej wyniki sondaży nie mówią.

Według sondażu TNS Polska dla programu "Forum" TVP Info 31 proc. badanych nie miało zdania, na kogo oddałoby swój głos a 21 proc. odpowiedziało, że nie chce brać udziału w wyborach. Liczba osób niezdecydowanych przekłada się na wysokie poparcie dla PiS. Tak dzieje się od lat. Naród nie tyle stoi za Kaczyńskim, co mówi "nie" degrengoladzie, niegdyś SLD, dzisiaj PO. Aktywność i górowanie PiS wciąż oznaczają odsuwanie się ludzi od polityki.

Trzeba cieszyć się zmianą nastawienia do Platformy - w końcu zaczyna nam zależeć i porzucamy myślenie na rachunek mediów. Politycy partii niepodzielnie sprawującej władzę od ostatnich wyborów zapracowali na odpływ zaufania pogardą dla kolejnych grup społecznych: kibiców, emerytów, internautów, ludzi z RM, reformowanych przedszkolaków i ich rodziców, oszukiwanych przez wielkie korporacje przedsiębiorców i pracowników, inwigilowanych na niespotykaną w Europie skalę obywateli, itd.

Najbardziej niepokojącą dla PO tendencją był odwrót nastoletniego preelektoratu. Większym poparciem wśród adolescentów cieszy się PiS.

Wreszcie wmalowany w Europę zachodnią potężny elektorat młodych Polaków - którzy chcieli w nowych ojczyznach uchodzić za mniej obciachowych, niż są imigranci z Europy wschodniej - porzuca Tuska na wieść o aferach wstrząsających państwem.

PR polityków Platformy wyczerpuje się, a sam premier jest już zmęczony ciągłym podtrzymywaniem niezgodnego z prawdą obrazu i coraz częściej zdarza mu się oddawać inicjatywę opozycji, co powszechnie interpretuje się jako inercję.

Donalda Tuska może wykończyć hasło, które ukatrupiło Helmuta Kohla: "Czas na zmianę". Oraz decyzja establishmentu, który już być może szacuje straty ponoszone na premierze. W sztandarowym periodyku rynków finansowych Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł sugerujący powołanie nowej partii w miejsce Platformy. Czy szykują nam prokorporacyjną Unię Wolności 2 bis, coś między PiS a PO?

Nie wiadomo jednak, czy skłócona opozycja jest gotowa na przejęcie odpowiedzialności za państwo. Do wyborów daleko, ale po cichu zadajemy sobie pytanie o kondycję Jarosława Kaczyńskiego, a ta w oczach większości Polaków nie jawi się najlepiej. Jak bez wahania można powierzyć stery państwa człowiekowi, który w przeciągu dwóch lat wyeliminował 2/3 najbliższych współpracowników?

Przed samymi wyborami Polacy będą licytować strach przed PO ze strachem przed Jarosławem Kaczyńskim i jeśli zwycięży ten pierwszy, ogromna liczba nie dokona żadnego wyboru, zostanie w domach.

Wysunięcie kandydatury prof. Glińskiego nieco rozproszyło chmurną postać prezesa, to jednak wciąż za mało. Prawdziwie wskrzesić prawicę i uwolnić jej potencjał społeczny może zastąpienie Kaczyńskiego nową twarzą. Znając go wiemy, że rosnące słupki tylko oddalają namaszczenie młodszego lidera konserwatyzmu i oddalają sens głębszej ewolucji prawicy zdolnej wypracować wspólny program.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!