Czym jest kwota 5 tys. zł dla przeciętnego studenta w Polsce? Ogromną sumą. Fakt, że się wygrało voucher na taką kwotę, ucieszyłby każdego, nie tylko studenta. Tylko, co w przypadku, gdy nie możemy zrealizować naszej wygranej?

W kwietniu 2010 moja narzeczona dowiedziała się o tym, że wygrała voucher o wartości 5 tys. zł, na zakup sukni ślubnej. Z takiej wygranej ucieszyłby się każdy. Razem uznaliśmy to za dobry znak na nową drogę życia i postanowiliśmy zawrzeć związek małżeński. Ślub planujemy od kilkunastu miesięcy, skrzętnie zbierając grosz do grosza i podliczając wszystkie wydatki.

Zarezerwowaliśmy salę weselną, fotografa, kamerzystę. Zaplanowaliśmy sobie wesele jak z bajki, perfekcyjnie ze wszystkimi szczegółami od a do z. Niestety na naszych planach się zakończyło, gdy zajęliśmy się kwestią doboru sukni ślubnej.

Postanowiliśmy zrealizować naszą wygraną. Salon sukien ślubnych zlokalizowany jest w centrum Warszawy, nieopodal Pałacu Kultury. W środku dwa małe pomieszczenia i wiele sukien i dodatków dookoła. Ceny – przyznam, że dość wygórowane, aczkolwiek kreacje – przepiękne.

Niestety czar prysł w momencie, gdy wspomnieliśmy o voucherze na suknię ślubną. Początkowo, proponowano nam znacznie tańsze suknie wieczorowe. Gdy byliśmy drugi raz, proponowano nam suknię ślubną w rozmiarze o 4 numery za małym, z dodatkami. Przy kolejnych wizytach, usłyszeliśmy, że poprzedniej kolekcji nie ma, oraz to, że danego rozmiaru nie ma i nie będzie. Słynna „profesjonalna obsługa klienta” sięgała dna proporcjonalnie szybko, jak ilość naszych wizyt celem sfinalizowania transakcji. Ostatecznie usłyszeliśmy, że czas na realizację bonu minął, a ten był rzekomo określony w regulaminie.

Moja przyszła-niedoszła teściowa, jako człowiek pracujący od ponad 25 lat nad sprawami podatkowymi i prawnymi, już przy odbiorze vouchera dopytywała o zapłatę podatku i o rozliczenie wygranej. Usłyszała jednak, że żadnego regulaminu konkursu, który regulowałby tą sprawę nie ma.

Po ostatniej wizycie w salonie, postanowiliśmy odszukać zagubiony regulamin. Zostaliśmy odesłani do Hotelu Polonia, gdzie organizowane były targi ślubne. Na miejscu niestety nikt o konkursie, ani o wydanym voucherze nie słyszał i odesłano nas z powrotem do salonu.
Obecnie, pozostaje nam tylko powiesić voucher w ramkę, a ślub przełożyć, o rok lub dwa, w zależności od tego, ile pieniędzy stracimy na opłaconej sali, fotografie i kamerzyście. Jak widać, lepiej nie cieszyć się z wygranej 5 tys. zł, bo możemy stracić znacznie więcej.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!