Bieżący rok obfituje w szereg ważnych dla naszego państwa jubileuszy. Jednym z nich jest 30. rocznica robotniczych protestów, zwana Świdnickim Lipcem.

8 lipca 1980 r. pracownicy Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego w podlubelskim Świdniku w proteście przeciwko drastycznym podwyżkom w zakładowym bufecie przerwali pracę. Owa podwyżka była swoistego rodzaju kroplą, która przepełniła czarę goryczy. Chwilę potem pojawiły się nowe żądania, takie jak: przeprowadzenie demokratycznych wyborów do rad zakładowych, poprawa zaopatrzenia w mięso i inne artykuły spożywcze, wprowadzenie dodatku drożyźnianego, likwidacja przywilejów Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa w kwestii zasiłków rodzinnych, zwiększenia puli przyznawanych mieszkań i miejsc w przedszkolach.

Fala protestów po Świdniku rozlała się na pobliski Lublin i inne miejscowości ówczesnego województwa lubelskiego. Stanęła Fabryka Samochodów Ciężarowych, Fabryka Maszyn Rolniczych "Agromet", Lubelskie Zakłady Naprawy Samochodów, zakłady produkujące sprzęt gospodarstwa domowego "Eda" w Poniatowej, lubelski węzeł kolejowy, Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne, Transbud, Fabryka Domów.

Strajki zakończyły się na Lubelszczyźnie 25 lipca. Lubelskie władze po raz pierwszy podpisały porozumienie ze strajkującymi i obiecały spełnić ich postulaty.

Według Uchwały Programowej nr 13 XXIII Walnego Zjazdu Delegatów Regionalnych
Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" w Lublinie z 2010 r.
pracownicy zakładów Świdnika, Lublina i innych miast regionu dali impuls do podjęcia walki robotnikom Wybrzeża. Ukoronowaniem strajków z roku 1980 było przyznanie prawa do tworzenia wolnych związków zawodowych i powstanie "Solidarności".

Lubelska "Solidarność" jest zdania, że zjawisko protestów na Lubelszczyźnie w roku 1980 jest często pomijane w publikacjach naukowych poświęconym narodzinom Związku, nie uczy się o tym w szkołach, nie wspomina w mediach. Wybuch strajków kojarzy się z Gdańskiem. Tymczasem to właśnie w Lublinie i Świdniku po raz pierwszy strajki zostały zalegalizowane porozumieniem. Dzięki roztropności załóg, które nie wyszły na miasto, tylko zostały w swoich zakładach pracy nie doszło do starcia z MO, które mogłoby mieć brzemienne skutki, tak jak na Wybrzeżu w roku 1970, czy też w Radomiu 6 lat później. Ten nowy rodzaj protestu przyjął się miesiąc później w stoczniach, kopalniach i innych zakładach pracy.

W związku z tą wiekopomną rocznicą w dniu 8 lipca 2010 w kinie "Lot" w Świdniku odbyła się uroczysta sesja rady miejskiej. Wcześniej złożono kwiaty przed pomnikiem Świdnika Lipca na terenie Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego, odśpiewano hymn "Boże coś Polskę", złożono kwiaty pod pomnikiem Świdnickich Spacerów oraz wyemitowano film reżysera Grzegorza Linkowskiego "Przed sierpniem był lipiec" oraz autentyczną audycję Radia Wolna Europa dotyczącą strajków lipcowych i pierwszą audycję Radia Solidarność Świdnik, udostępnione przez Ireneusza Haczewskiego.

Janusz Królik - przewodniczący Rady Miejskiej w Świdniku w przemówieniu inauguracyjnym wspominał o ówczesnym kryzysie dotykającym w roku 1980 i w latach wcześniejszych szerokie rzesze społeczeństwa. Podkreślił fakt, iż robotnicy tym razem nie wyszli na ulice, nie dając się sprowokować, a władza została zmuszona do podjęcia dialogu.

Waldemar Jakson - burmistrz Świdnika podkreślił, iż w Świdniku po raz pierwszy padły postulaty polityczne. Prof. Piotr Gach z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w swoim referacie "Zorganizowane protesty robotnicze na Lubelszczyźnie w Lipcu 1980 r. zaznaczył, że skala protestów robotniczych zadziwiła ówczesne władze komunistyczne oraz historyków i archiwistów, którzy się nimi dzisiaj zajmują. Strajki lipcowe okazały się wstępem dla Sierpnia, choć nie została stworzona struktura ponadzakładowa.Postulat wolnych sobót sformułowany na Lubelszczyźnie został odrzucony przez władze, lecz znalazł się ponownie w 21. postulatach gdańskich.

Chociaż władze podpisały w Gdańsku porozumienie z opozycją, to bezpośrednio po tym akcie wszczęły przygotowania do rozprawy z "Solidarnością". Rozprawa ta miała charakter ściśle tajny, prowadzona była przy użyciu struktur milicyjno-esbeckich, wojskowych, partyjnych (Polska Zjednoczona Partia Robotnicza), administracji państwowej, sądownictwa cywilnego i wojskowego oraz w stałym kontakcie i przy pomocy materialnej (sprzęt wojskowy) z podobnymi strukturami w krajach sąsiednich. Na podstawie badań historycznych wiadome jest, że w przygotowaniu i utrzymaniu stanu wojennego wzięły udział wspomniane struktury ze Związku radzieckiego, Niemiec Wschodnich, Bułgarii, Rumunii i Czechosłowacji.

Zawarcie porozumień sierpniowych i utworzenie NSZZ "Solidarność" władze traktowały jako przejściowe ustępstwo i planowały poddać Związek kontroli przy użyciu środków politycznych. W przypadku ich nieskuteczności miano zdecydować się na rozwiązania siłowe. Komitet Obrony Kraju jeszcze w sierpniu 1980 r. polecił szefowi Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Florianowi Siwickiemu rozpoczęcie prac o charakterze studyjnym, a mającym za zadanie wprowadzenie stanu wojennego.

Zasadnicze przygotowanie do jego wprowadzenia odbywały się w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych oraz Obrony Narodowej. 16 sierpnia 1980 powołano w MSW sztab
operacji "Lato". Wstępny, ale całościowy projekt wprowadzenia stanu wojennego gotowy był 22 października 1980.

27 marca 1981 r. przewodniczący Komitetu Obrony Kraju i jednocześnie premier - Wojciech Jaruzelski zaakceptował (po konsultacjach ze specjalistami radzieckimi) 3 projekty aktów prawnych: "Myśl przewodnia wprowadzenia na terytorium PRL stanu wojennego ze względu na bezpieczeństwo państwa", "Ramowy plan działania sił zbrojnych w przypadku wprowadzenia stanu wojennego", "Centralny plan działania organów politycznych, władzy i administracji".

4 listopada 1981 przekazano ministrowi spraw wewnętrznych gen. Czesławowi Kiszczakowi oraz wysłano do wszystkich komendantów wojewódzkich MO, komendantów szkół milicyjnych w Pile, Szczytnie i Słupsku oraz do kierowników jednostek MSW i Komendy Głównej MO ostateczną wersję ''Tabeli sygnałów telefonicznych i telegraficznych do realizacji przedsięwzięć związanych z wprowadzeniem stanu wojennego".

W obawie przed przeniknięciem informacji do społeczeństwa polskiego o planowanej akcji, plakaty-obwieszczenia dekretu Rady Państwa o stanie wojennym wydrukowano w Związku Radzieckim.

Stan wojenny wprowadzono bez powiadomienia o tym fakcie opinii publicznej, ani
żadnej instytucji państwowej mającej inicjatywę ustawodawczą. Wszystkie przygotowania objęto najwyższymi klauzulami tajności. Bieg przygotowań znali nieliczni przedstawiciele instytucji państwowych, którzy je bezpośrednio wykonywali lub nadzorowali prace.

5 grudnia 1981 Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej wyraziło zgodę na operację, w nocy z 9 na 10 grudnia przedyskutowano i sprawdzono stan przygotowań w gronie najwyższych doradców wojskowych, 12 grudnia zaś gen. Wojciech Jaruzelski, gen. Michał Janiszewski, gen. Czesław Kiszczak i gen. Florian Siwicki odbyli naradę w ścisłym gronie kierowniczym, aprobując całe przedsięwzięcie. Również 12 grudnia 1981 powołano do życia Wojskową Radę Ocalenia Narodowego, w skład której wchodzili wyżsi oficerowie Wojska Polskiego. Organ ten sprawował ogólny nadzór nad wykonaniem dekretu o stanie wojennym oraz wydawał dyspozycje i zalecania organom państwowym, łącznie z wojskiem.

Tego samego dnia komendanci wojewódzcy Milicji Obywatelskiej otworzyli koperty z nazwiskami osób przewidzianymi do internowania (pierwszą wstępną listę z nazwiskami do internowania w województwie lubelskim przygotowano już 13 października 1980 r., było na niej 171 osób).
Nocą z 12 na 13 grudnia 1981 Rada Państwa zatwierdziła dekret o stanie wojennym.

W związku z dekretem o stanie wojennym oprócz internowania osób uznanych za niebezpieczne, stanowiące zagrożenie dla funkcjonowania państwa poważnie ograniczono różnorakie prawa i wolności obywatelskie. Mianowicie wprowadzono godzinę milicyjną (22-6), zakazano opuszczania miejsca zamieszkania (bez stosownego zezwolenia wydanego przez urząd miasta), zgromadzeń, a przede wszystkim zabroniono organizacji strajków i zmilitaryzowano zakłady pracy(przydzieleni do nich zostali komisarze wojskowi z prawem wydawania rozkazów ich pracownikom).

Zawieszono działanie NSZZ "Solidarność" oraz związanej z nią "Solidarności Wiejskiej", innych związków zawodowych i organizacji społecznych. Przestały się ukazywać czasopisma i gazety (za wyjątkiem "Trybuny Ludu" - organu KC PZPR, lokalnych organów PZPR oraz "Żołnierza Wolności"). Wyłączono również łączność telefoniczną i teleksową, wprowadzono cenzurę korespondencji. Za łamanie przepisów dekretu obowiązywały drakońskie kary.

Dekrety stanu wojennego wyrządziły krzywdę wielu osobom, stanowiły podstawę represjonowania tysięcy Polaków. Dekrety te łamały prawa człowieka do wolności osobistej, swobody poruszania się, naruszały wolność zrzeszania się, związkową, zgromadzeń.

Prawo stanu stanu wojennego oceniane jest jako obecnie jako od początku bezprawne, niesłychanie represyjne i niesprawiedliwe. Oskarżenia kierowane są także pod adresem sędziów, którzy ferowali wówczas wyroki na polityczne zamówienie komunistycznej władzy, sprzeniewierzając się zasadom politycznej niezawisłości i niezależności.

Ofiarami internowania byli nie tylko opozycjoniści, ale także byli działacze partyjni i państwowi, których obarczono odpowiedzialnością za kryzys państwa polskiego. Wymienić tu można chociażby byłego I sekretarza PZPR Edwarda Gierka w l.1970-1980, Edwarda Babiucha - byłego premiera w okresie II-VIII 1980 r., Piotra Jaroszewicza-premiera w l.1971-1980, Zdzisława Grudnia - członka Biura Politycznego KC PZPR.

Generał Jaruzelski przyznał, że nie stanowili oni zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa, ale internowano ich ze względów propagandowych, dla skanalizowania nastrojów społeczeństwa
oburzonego internowaniem opozycji politycznej.

Alfred Bondos - były działacz opozycji powiedział, iż w minionym 30-leciu dokonało się wiele pozytywnych zmian w życiu Polaków, lecz nie wszystko jest po naszej myśli, nie na wszystko
powinniśmy się godzić. "Próby ponownego uprzedmiotowienia człowieka przez liberalne i pazerne kapitalistyczne zakusy powinny być z całą stanowczością piętnowane i zwalczane.

Ireneusz Haczewski wypowiadał się nt.roli nielegalnego, podziemnego "Radia Solidarność", które nadawało w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych na terenie Świdnika, Puław, Poniatowej i Lubartowa. Emisja polegała na wymianie oryginalnej ścieżki dźwiękowej, nadawanej przez państwową stację telewizyjną na ścieżkę zawierającą zupełnie inną treść, przekazywaną z innego nadajnika.

Piotr Jusiński przypomniał, że Lubelszczyzna choć postrzegana jako obszar biedny i bierny pod
względem politycznym i gospodarczym miała po wojnie najdłużej działające w kraju grupy podziemia antykomunistycznego. Zorganizowane grupy partyzanckie zostały zlikwidowane dopiero w 1953 r., zaś ostatni partyzant II Rzeczpospolitej Józef Franczak "Lalek" został zastrzelony w zasadzce zorganizowanej przez Służbę Bezpieczeństwa i Zmotoryzowane Odwody Milicji Obywatelskiej w dniu 21 października 1963 w Majdanie Kozic Górnych.

Strajki świdnickie jako pierwsze w Polsce zostały zalegalizowane porozumieniem zawartym między przedstawicielami załogi wybranymi przez nią, a dyrekcją, radą zakładową i samorządem robotniczym w dniu 11 lipca 1980. Po stronie załogi podpisali się Zofia Bartkiewicz (członek PZPR, radna Miejskiej Rady Narodowej w Świdniku), Zygmunt Karwowski i Roman Olcha. Po stronie dyrekcji zaś Jan Czogała - dyrektor naczelny WSK Świdnik, Mieczysław Koc - przewodniczący samorządu robotniczego i Zdzisław Mazur - przewodniczący rady zakładowej. Znamienne jest to, że przedstawiciele samorządu robotniczego i rady zakładowej, formalnie reprezentujący załogę podpisali się po stronie dyrekcji zakładu.

Kierownictwo zobowiązało się m.in. podnieść płace i premie, wystąpić do wojewody do wojewody z wnioskiem o priorytetowe traktowanie Świdnika w rozdziale masy mięsnej (tak jak ośrodek robotniczy), zapłacić za okres postoju średnie pobory. Uczestnikom strajku zagwarantowano bezpieczeństwo, a załoga zobowiązała się do odpracowania poniesionych strat. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych uznało podpisanie porozumień za groźny precedens, o nieprzewidywalnych skutkach w przyszłości.

Na zakończenie uroczystości wręczono byłym opozycjonistom odznaczenia państwowe Złote i Srebrne Krzyże Zasługi, odznaczenia Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność" - statuetki i medale "Bene Meritus", odznaczenia Komisji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność" - Krzyże Świdnickiego Lipca, Medale Świdnickiego Lipca.

Ostatnim punktem programu był poczęstunek w restauracji "Impuls" przy Al. Lotników Polskich,
zorganizowany przez Kazimierza Patrzałę - wiceprzewodniczącego Rady Miasta Świdnik.

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!