Dramat rozegrał się w październiku 2011 roku w Sztumie. Dyrektor więzienia zabił więźnia. Uniknie kary, gdyż w chwili zabójstwa "był niepoczytalny". Takie orzeczenie wydali biegli psychiatrzy po kilkutygodniowej szpitalnej obserwacji sądowo-psychiatrycznej.

Dyrektor Zakładu Karnego w Sztumie (woj. pomorskie), Andrzej G., w październiku 2011 roku, zabił więźnia recydywisty. Zrobił to z pełną premedytacją – wtargnął do celi osadzonego i wielokrotnie ugodził go nożem. Ciosy okazały się dla więźnia Józefa S. śmiertelne. Dyrektor z nakazu prokuratora został zatrzymany i zwolniony z pracy. Przebywał na obserwacji psychiatrycznej. Po kilkutygodniowej obserwacji specjaliści wydali orzeczenie, że obecnie Andrzej G. nie stanowi zagrożenia dla otoczenia. A zabójstwo Józefa S. było "jednorazowym wydarzeniem". Takie orzeczenie psychiatrów otrzymała przed kilkoma dniami prokuratura.

Według zastępcy rzecznika prasowego Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która od października zeszłego roku prowadzi w tej sprawie śledztwo – pisze polskatimes.pl, "opinia biegłych jest pełna, jasna i nie budzi najmniejszych wątpliwości". Wynika z niej, w ocenie przedstawiciela prokuratury, że w chwili popełnienia czynu Andrzej G. miał w pełni "zniesioną poczytalność". Jednocześnie specjaliści psychiatrii stwierdzili, że stan zdrowia Andrzeja G. nie zagraża porządkowi publicznemu. A to oznacza, że obecnie nie ma podstaw, żeby Andrzej G. nadal przebywał w zamkniętym oddziale psychiatrycznym. 26 marca miał być zwolniony do domu.

Na drugi dzień po zabójstwie były dyrektor więzienia w Sztumie, Andrzej G., zostawił w domu list. Prokuratura nie ujawniła jego treści. Śledczy prowadzą dochodzenie w sprawie. W dwa dni po morderstwie, dyrektor zakładu karnego, przyznał się do zabójstwa więźnia. W prokuraturze odmówił jednak składania wyjaśnień. Rozpoczęły się przesłuchania świadków zabójstwa. Wówczas śledczy zapowiedzieli, że zlecą wykonanie badań psychiatrycznych i zlecili. Przystał na to sąd. 5 stycznia 2012 r. były dyrektor Andrzej G. został poddany szpitalnej obserwacji sądowo-psychiatrycznej.

Po pięciu dniach badań od tragicznego zajścia powstał raport specjalistyczny po kontroli w Zakładzie Karnym w Sztumie. W pierwszej kolejności zapoznał się z nim Minister Sprawiedliwości, Krzysztof Kwiatkowski. Obowiązki dyrektora Zakładu Karnego przejął dotychczasowy zastępca, ppłk Kazimierz Zima. Wkrótce został on mianowany na funkcję dyrektora.

Po ujawnieniu szczegółów raportu na temat przestrzegania procedur w Zakładzie Karnym w Sztumie, okazało się, że wszystkie ustalenia wskazują, iż zachowanie dyrektora było całkowicie nieracjonalne. Rzecznik Służby Więziennej oświadcza, że nie złamano żadnych procedur, nie stwierdzono błędów, ani też zaniedbań w postępowaniu funkcjonariuszy służby więziennej.

O byłym dyrektorze więzienia w Szumie mówili: Gandalf Szary. To człowiek "siła spokoju". Siwe włosy, spokojny, mądry i powściągliwy. Wszystkie te cechy upodabniały go do Szarego Pielgrzyma z "Władcy Pierścieni". W dniu zabójstwa zostawił w domu list, adresowany do żony i zamężnej córki. Prokuratura nie ujawnia treści listu, ale z przecieków wiadomo, że "ponoć wspomniał w nim, że usłyszał głosy nakazujące mu zabicie drugiego człowieka" – pisze dziennikbaltycki.pl.

Zdarzenia potoczyły się szybko. Zabrał z domu nóż. Wsiadł do srebrnego nissana almery. I odjechał do pracy. Auto zaparkował przed więzieniem. Po godzinie 10 dyrektor sztumskiego więzienia, Andrzej G. wszedł do bloku skrzydła B. Dotarł do celi na parterze. Wyprosił jednego z dwóch więźniów. Przymknął drzwi. Drugiemu z osadzonych zadał kilkanaście ciosów nożem. Po chwili spokojnie wyszedł. Oficerów ze stanowiska kierowania poinformował, że "zabił więźnia i poprosił o wezwanie policji".

W godzinę później w więziennictwie w całej Polsce ogłoszono cichy alarm. Kilkadziesiąt tysięcy funkcjonariuszy Służby Więziennej zostało wezwanych do natychmiastowego stawienia się w pracy. Równocześnie ogłoszono pełną blokadę informacyjną.

Stanisław Cybruch

Znajdź nas na Google+

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!