Zakończyła się 7. kolejka T-Mobile Ekstraklasy. Po wygranej ze Śląskiem Wrocław, na fotelu lidera zasiadła Korona Kielce. Polonia niespodziewanie pokonała Legię, a Lech rozgromił Jagiellonię Białystok i wskoczył na 2. miejsce.

Piłkarski weekend zaczął się meczu od Widzewa z Zagłębiem Lubin. Na stadionie w Łodzi padł bezbramkowy remis i Zagłębie Lubin znajduje się na niekorzystnej, spadkowej pozycji.

W kolejnym meczu Lech Poznań pokonał Jagiellonię 4:1. Bohaterem spotkania został Artiom Rudnev, który swoim hat-trickiem zapewnił Kolejorzowi 3 punkty. Dzięki tej wygranej drużyna z Poznania zajmuje obecnie 2 pozycję w ligowej tabeli z dorobkiem 13 punktów. Oprócz Lecha taką samą ilość punktów mają drużyny Śląska Wrocław, Polonii Warszawa i Ruchu Chorzów. Dzieli ich tylko bilans bramkowy, który zdecydowanie najlepszy ma Kolejorz, strzelając 17 bramek i tracąc tylko 5.

W sobotę beniaminek z Bielska Białej nie zdołał pokonać Ruchu Chorzów. Chorzowianie wygrali zasłużenie, choć nieznacznie, bo tylko 0:1. Bramkę dla Ruchu zdobył Maciej Jankowski, który wykorzystał sytuację sam na sam. Władzie Podbeskidzia postanowiły ukarać piłkarzy i trenera za wyniki, które osiągają na własnym boisku.

Drugi z beniaminków, czyli ŁKS Łódź, zremisował 1:1 z Górnikiem Zabrze. Obie drużyny mogły rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść w samej końcówce. Najpierw po zamieszaniu w polu karnym Górnika w słupek uderzył Tomasz Nowak, a 2 minuty później, słupek uratował drużynę z Łodzi. Bramkę dla Zabrzan zdobył Nakoulma, a dla ŁKS-u Szałachowski.

W ostatnim sobotnim meczu Korona Kielce wygrała 1:0 z Lechią Gdańsk. Gospodarze strzelili bramkę już w 9. minucie spotkania. Po dwójkowej akcji Korzyma i Jacka Kiełba, ten drugi pewnie trafił do siatki. Tuż przed końcem pierwszej połowy na boisku zrobiło się małe zamieszanie. Po krótkiej przepychance sędzia pokazał 4 żółte kartki. Po tym spotkaniu Korona Kielce zasłużenie zasiadła w fotelu lidera.
Niedziela przyniosła bardzo emocjonujący mecz w Warszawie. Derby elektryzowały fanów obu warszawskich drużyn. Fani Legii postanowili jednak oglądać mecz na telebimie ustawionym na stadionie przy Łazienkowskiej, ponieważ, jak stwierdzili, nie dostali wystarczającej ilości biletów.

Derby zakończyły się wygraną Polonii 2:1, ale przez całą pierwszą połowie nic nie wskazywało na taki wynik. Radović dał prowadzenie Legii w 25. minucie. Ogrywając obrońców posłał piłkę do siatki, a Przyrowski nie miał wiele do powiedzenia. W pierwszej połowie to Legioniści kreowali grę i stwarzali sytuacje podbramkowe. Druga połowa odwróciła losy meczu. W 61. minucie Tomasz Jodłowiec doprowadził do wyrównania. Żewłakow poślizgnął się, co piłkarz Polonii wykorzystał i umieścił piłkę w siatce. Dokładnie 14 minut później, napastnik Edgar Cani wprawił w ekstazę kibiców na Konwiktorskiej. Dusan Kuciak zdołał obronić strzał Sikory, ale przy dobitce napastnika KSP był już bezradny.

Legia odniosła trzecią porażkę z rzędu, a Maciej Skorża otrzymał ultimatum. Musi wygrać z Rozwojem Katowice i nie może przegrać z GKS-em Bełchatów oraz Wisłą Kraków. Jeżeli mu się nie uda, prawdopodobnie straci posadę.

W innym niedzielnym meczu Cracovia uległa Śląskowi na własnym boisku. Po tej przegranej, drużyna z Krakowa okupuje samo dno tabeli z mizernym dorobkiem 2 punktów.

Poniedziałek przyniósł nam mecz Wisły z Bełchatowem. Mistrzowie Polski pewnie wygrali 2:0 po dwóch bramkach Bitona.



Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!