"W tangu o wszystkim się zapomina, wszystko przestaje boleć, tylko by się tańczyło, tańczyło" - pisze Wiesław Myśliwski w książce "Widnokrąg". W Argentynie trwa właśnie 18-dniowy ekscytujący festiwal tanga.

Któż z nas nie zna wspaniałej sceny z "Zapachu kobiety", w której Al Pacino, grający niewidomego emerytowanego oficera, tańczy tango z nowo poznaną młodą kobietą? Tutaj widać wszystko, co w tangu najważniejsze. Bliskość, improwizację, pasję, uczucie.

Taniec ten narodził się na przedmieściach Buenos Aires, w biednych dzielnicach, w barach i domach publicznych (hiszp. prostíbulos) jako muzyka miejskiej biedoty. Kojarzony jest z zadymionymi lokalami w podziemiach, gdzie przy dźwiękach akordeonu przesiadują ludzie z argentyńskich przedmieść z cygarami w kąciku ust. Dziś może się wydawać dziwne, że pierwotnie tańczono tango na ulicach, tylko w męskim gronie, a za nieobyczajne uważano, by tańczyła je kobieta z wyższych sfer.

Festiwal narodowy


Mówiło się, że Argentyńczycy oddychają w rytmie tanga i to stwierdzenie najlepiej oddaje rolę, jaką tango odgrywało i wciąż odgrywa w kulturze tego kraju. Staje się ucieleśnieniem pasji i wszechogarniającej zmysłowości.

Festiwal, na który zjeżdżają się wszyscy sympatycy i pasjonaci tanga trwa od 13 sierpnia przez 18 dni.

Organizatorzy na oficjalnej stronie festiwalu Mundial de Tango zapewniają, że jest to "największa na świecie impreza, której motywem przewodnim jest tango". W zasadzie są to dwie imprezy w jednej.

Rozpoczyna się 9-dniowym La Festival, podczas którego odbywają się występy, recitale, warsztaty i milongi. Następnie rozpoczyna się Mundial de Tango - mistrzostwa świata w tangu, w których udział biorą najlepsi tancerze na świecie.

"Sierpień to miesiąc tanga" - mówi minister kultury, Hernan Lombardi, o czym donosi lonelyplanet.com. Główna atrakcją są milongi na otwartym powietrzu w dzielnicach Buenos Aires. Organizatorzy mają nadzieję, że 18-dniowy maraton przywróci tangu pozycję numer jeden w Argentynie.

Udział w milondze otwarcia jest zawsze za darmo. Wszystkie inne zajęcia i warsztaty odbywają się codziennie na ulicach Buenos Aires.

Pasja, sentymenty, miłość, namiętność


Początkowo tango było grą symbolizującą wzajemne relacje między alfonsami, a ich "podopiecznymi", do czego zresztą nawiązywały tytuły pierwszych utworów muzycznych oraz choreografia. To w dużym stopniu tłumaczy tę typową drapieżność i aurę machismo, którymi nacechowany jest ów taniec.

Jego nazwa ma kilka źródeł - podobno mianem “tango” nazywano miejsce, gdzie je tańczono. Niektórzy dopatrują się w tym słowie brzmienia bębnów, na których grali ciemnoskórzy, wybijając rytm “tan-go”. Z drugiej strony, być może były to po prostu tańce z poszczególnych rejonów, takie jak: tango americano czy tango andaluz.

Wpływ na ewolucję tanga i jego "ugładzenie" miały wydarzenia społeczno-polityczne. Taniec rozpowszechnił się wśród klas wyższych, wraz z przyznaniem prawa głosu wszystkim obywatelom (w Argentynie nastąpiło to w 1912 roku), co poprawiło pozycję społeczną kobiet i doprowadziło do zmniejszenia różnic klasowych. I tak rozpoczęła się zadziwiająca kariera tańca, który z domów publicznych trafił na salony.

Klimat tanga i miejsc, gdzie się je tańczy idealnie oddaje fragment książki Laury Pariani "Gombrowicz i Buenos Aires": "Z tanga właściwie tańczonego - z tego falowania, kroków wprzód, uników, cofania się - wyłania się oczywista, cielesna zmysłowość, dowodząca jasno, że ten taniec zrodził się w dzielnicach nędzy i występku Buenos Aires, wśród pojedynkujących się na noże rzezimieszków. To walka między patrzącym a tym, na kogo się patrzy, między tym, kto prowadzi dominując, a tym, kto musi za nim iść. (...) Było w istocie coś niepokojącego w zatłoczonych lokalach, do których chodziłam z matką jako dorastająca dziewczynka: magiczne sekwencje kroków tancerzy, niepisany kodeks, zgodnie z którym nikt nie krąży po parkiecie w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara.

Coś pogrzebowego w czarnych ubraniach muzykantów, w ich bladych twarzach, jakby w transie. Coś smutnego, jak nędzne stoliki, przy których kobiety, paląc papierosa, czekały na rytualne zaproszenie: mężczyzna z daleka dawał znak lekkim skinieniem głowy, że wybiera właśnie ją, ona uśmiechała się, wyrażając zgodę. Dopiero wtedy kawaler zbliżał się, wyciągał rękę; następnie oboje czekali, stojąc naprzeciw siebie na skraju parkietu, aż zabrzmi muzyka. Wyobrażam sobie Gombrowicza na tych dancingach, takiego jakim widziałam go na zdjęciach z lat pięćdziesiątych: mroczna uroda, papieros między kciukiem a palcem wskazującym, zdobywczy uśmiech z pięknego sztychu...".

Dla większości Argentyńczyków tango - również dzięki corocznemu festiwalowi - to coś więcej niż piosenka i taniec.

- Tango opowiada o pasji, sentymentach, miłości - mówi Lombardi. - My jesteśmy pasjonatami. Ten festiwal jest częścią naszej tożsamości - dodaje.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!