Gdyby żyła, obchodziłaby w lipcu swoje 50. urodziny. Niestety, życie księżnej Diany przerwał tragiczny wypadek w 1997 r. Do dziś okoliczności jej śmierci budzą wiele kontrowersji oraz są źródłem wielu teorii spiskowych.

W jednej chwili byłam nikim. W następnej byłam księżną Walii, matką, zabawką mediów i członkiem tej rodziny, a to stanowczo za dużo do zniesienia dla jednego człowieka - tymi słowami Diana Spencer skomentowała swoje pełne wielu wydarzeń życie. Pierwsza żona następcy brytyjskiego tronu, z dnia na dzień, ze skromnej w dziewczyny stała się księżną Walii, która od razu skradła serca milionom poddanych. Każda mieszkanka Zjednoczonego Królestwa chciała być na jej miejscu podczas bajkowego ślubu z księciem Karolem w 1981 r. Mało kto wówczas zdawał sobie sprawę, jak to wydarzenie wiele zmieni w życiu wówczas 20-letniej dziedziczki rodu Spencerów.

Małżeństwo Diany i księcia Karola było przez wiele długich lat obiektem sensacji mediów brukowych. W bardzo szybkim czasie do tabloidów przeciekały informacje o całkowitym ignorowaniu żony przez następcę brytyjskiego tronu. Po urodzeniu dwóch synów: Williama i Henry'ego para stawała się dla siebie coraz bardziej obca, a Karol użył nawet stwierdzenia, że "jego małżeństwo jest skończone". Diana szybko odkryła, że prawdziwą przeszkodą w małżeńskim życiu jest Camilla Parker-Bowles, najlepsza przyjaciółka księcia, którą zawsze stawiał na pierwszym miejscu. W 1992 r. para zdecydowała się na separację, a cztery lata później ostatecznie się ze sobą rozstała.

Ignorowana latami przez Karola, Diana, dzięki swojemu zaangażowaniu w pomoc humanitarną, szybko zdobyła popularność na całym globie. Nie bała się jeździć w miejsca konfliktów zbrojnych czy twarzą w twarz rozmawiać z ofiarami kataklizmów i epidemii. Jako pierwsza znana osobistość, podała rękę osobie chorej na AIDS, spacerowała po polach minowych w Angoli. Księżna Walii nie bała się mówić o problemach współczesnego świata. Dzięki swojej działalności charytatywnej oraz burzliwemu życiu osobistemu, znajdowała się również w centrum zainteresowania tabloidów i paparazzi. Pogoń za kolejną sensacją z życia byłej żony księcia Karola, doprowadziła do tragedii.

W drodze do Londynu, księżna Diana oraz jej partner egipskiego pochodzenia, Dodi Al-Fayed, 30 sierpnia 1997 r. zatrzymali się w Paryżu. Niestety, o ich pobycie w stolicy Francji szybko dowiedzieli się fotoreporterzy brukowców. Podczas ucieczki przed nimi, z hotelu Ritz Paris (własności ojca Dodiego), 24 minuty po północy Mercedes S280, którym podróżowała Diana, jej partner, ochroniarz oraz kierowca, uderzył w trzynasty filar tuneli Alma. Żaden z pasażerów nie miał w chwili wypadku zapiętych pasów bezpieczeństwa. "O mój Boże!, Zostawcie mnie w spokoju!" - ostatkiem sił miała wołać Diana do zebranych wokół niej paparazzi. Doktor Frederic Mailliez, który pojawił się na miejscu wypadku już dwie minuty po zdarzeniu, nie rozpoznał w kobiecie na tylnym siedzeniu księżnej Diany oraz uznał, że mimo wielu obrażeń, nie zagrażają one jej życiu. Po trzech godzinach od trafienia do szpitala, była żona następcy brytyjskiego tronu, zmarła mimo podejmowanych prób reanimacji.

Śmierć 36-letniej "królowej ludzkich serc" była szokiem, nie tylko dla Brytyjczyków, ale i milionów jej fanów na całym świecie. To przeświadczenie oraz inne poszlaki stały się fundamentem dla wielu teorii spiskowych na temat śmierci księżnej Diany. Czy faktycznie wydarzenia z 31 sierpnia 1997 r. w paryskim tunelu nie były przypadkowe?

Kierowca umyślnie spowodował wypadek?


Zdecydowanie najcięższe zarzuty są stawiane Henremu Pauli, kierowcy Mercedesa, którym podróżowali Dodi Al-Fayed, księżna Diana oraz ochroniarz (warto zaznaczyć, że Pauli zginął na miejscu). Nie dość, że we krwi kierowcy podczas sekcji zwłok, stwierdzono poziom alkoholu trzykrotnie przekraczający dopuszczalną we Francji normę (rodzina Pailiego kwestionują wyniki tych badań), to jeszcze oskarża się go o związki w MI6 oraz innymi agencjami wywiadowczymi (po śmierci kierowcy, stwierdzono na jego koncie bankowym sporą ilość pieniędzy, która przewyższała jego możliwości zarobkowe).To wszystko ma zmierzać do wniosku, że Henri Pauli umyślnie spowodował śmiertelny wypadek na zlecenie brytyjskiego i francuskiego wywiadu. Richard Tomlinson, były agent MI6 twierdzi, że przed śmiercią Diana znajdowała się pod obserwacją wywiadu oraz, że Pauli był szpiegiem na usługach brytyjskiego rządu. Tego póki co nie udało się potwierdzić ale natomiast w stu procentach potwierdzono współpracę Pauliego z francuskim wywiadem (z racji zawodu kierowcy w luksusowym hotelu Ritz, miał kontakt z wieloma ważnymi postaciami świata polityki i biznesu, dzięki czemu mógł zdobywać ważne dla wywiadu informacje).


Przyjaciele kierowcy, w odpowiedzi na zarzuty o sporą zawartość alkoholu w jego krwi w chwili wypadku, zapewniają, że Pauli nigdy nie tolerował pijaństwa. Sekcja zwłok wykazała w jego organizmie poza alkoholem, ślady środków antydepresyjnych. Lekarz kierowcy po wypadku stwierdził, że ten w okresie dwa lata przed wypadkiem przeżył kilka załamań nerwowych. Co więcej - w czerwcu 1996 r. doktor zapisał mu receptę na dwa leki: Prozac oraz Aotal, który powoduje niechęć do alkoholu. Jedna z hipotez mówi, że kierowcy podano środek odurzający o opóźnionym działaniu, by podczas wychodzenia z hotelu Ritz zachowywał się normalnie (istotnie, kamery monitoringu nie zarejestrowały nic dziwnego w jego poruszaniu się), a w czasie jazdy stracił panowanie nad sobą.

Diana w ciąży z muzułmaninem?


Jednym z powodów, dla których, Diana miała zostać zabita, jest jej ostatni związek z Dodi Al-Fayedem, producentem filmowym (m.in. oskarowe "Rydwany Ognia") oraz synem egipskiego miliardera Mohameda. Ich wspólny romans rozpoczął się w lipcu 1997 r., czyli ponad miesiąc przed tragicznymi wydarzeniami w Paryżu. Związek księżnej Walii z muzułmaninem miał się szczególnie nie podobać Elżbiecie II, która nie mogłaby zapewne zaakceptować, że matka przyszłych następców tronu może zostać żoną Egipcjanina. Na dodatek, podczas wspólnego pobytu pary w Saint Tropez, na zdjęciach zrobionych przez paparazzich, widać lekko zaokrąglony brzuch Diany. Ma to być jednoznaczny dowód, że księżna w chwili wypadku była w ciąży z Al-Fayedem.

Francuski dziennikarz śledczy, Chris Laffaille ogłosił światu w 2007 r., że ma niepodważalne dowody (dokumentację ze szpitala, w którym była reanimowana Diana), świadczące o ciąży księżnej, ale zaprzeczył aby było to dziecko egipskiego producenta. Całkowicie temu zaprzeczył w 2004 r., w wywiadzie dla "The Times", były królewski korner, dr John Burton, który oświadczył, że osobiście badał łono Diany i nie znalazł tam żadnych typowych dla ciąży symptomów.

Zdaniem zwolenników teorii spiskowych na temat tragicznego zdarzenia w paryskim tunelu, sprzed ponad 13 lat, nie brakuje dowodów świadczących o przygotowaniach do zaręczyn pary. Według Mohammeda Al-Fayed, Diana i jego syn Dodi, 1 września 1997 r. mieli ogłosić publicznie swoje zaangażowanie. Istnieją nawet dowody wskazujące na to, że Dodi w przeddzień wypadku kupił pierścionek zaręczynowy w jednym z ekskluzywnych sklepów jubilerskich Alberto Repossi. Ewentualnym zaręczynom zaprzeczają jednak przyjaciele Diany, którzy potwierdzają, że do ostatnich dni księżna nie dawała żadnych znaków o zbliżających się zmianach w jej dotychczasowym życiu.

Z raportu opublikowanego przez brytyjską policję wynika, że Dodi i Diana po raz pierwszy spotkali się prawie siedem tygodni przed wypadkiem, w willi Mohammeda Al-Fayeda w Saint Tropez (14 lipca 1997 r.), co oznacza, że zostały tylko 47 dni od ich pierwszego spotkania aż do nocy wypadku. Z analizy podróży księżnej wynika, że miała ona okazję widywać się z Dodim zaledwie przez 23 dni. Oznacza to, że nie mogłaby z nim być w ewentualnej ciąży oraz spędziła z nim zbyt krótki czas, by zdecydować się na zaręczyny (przyjaciele księżnej zapewniali, że "nie planowała wielkich zmian w dotychczasowym momencie swojego życia").

Biały Fiat sprawcą wypadku?


Jedną z wątpliwości dotyczących wypadku w paryskim tunelu jest tajemniczy biały Fiat, który miał umyślnie spowodować kolizję z Mercedesem Diany. Analizy wraku samochodu księżnej, miała wykazać ślady białego lakieru i okruchy szkła z reflektorów innego wozu. Zdaniem Mohammeda Al-Fayeda, Fiat był kierowany przez służby specjalne i celowo miał zablokować drogę Mercedesowi. Świadkowie mieli zeznać, że widzieli samochód wyjeżdżający z tunelu w kilka sekund po wypadku oraz rozpoznali w nim mężczyznę w średnim wieku. Francuska policja w ciągu kilku dni zidentyfikowała kierowcę - okazał się nim Jean-Paul James Andanson, paparazzi, który śledził poczynania Diany i Dodiego. Historii pikanterii dodaje fakt, że fotograf w maju 2000 r. został znaleziony martwy w spalonym wraku czarnego BMW na południu Francji. Zdaniem ojca Dodiego Al-Fayeda oraz zwolenników spisków, paparazzi wiedział zbyt dużo, dlatego musiał zginąć w trzy lata po śmierci księżnej Diany.

Komentarze w tej sprawie mają uciąć zeznania znajomych Andansona, którzy potwierdzili, że na długo przed tragicznym wypadkiem miał on poważne problemy osobiste oraz nosił w sobie zamiar samobójstwa. Właśnie odebranie sobie życia przez francuskiego fotografa, jest oficjalnym powodem jego śmierci. Francuska oraz brytyjska policja oświadczyła, że nie znalazła żadnych dowodów na związki Andansona ze służbami specjalnymi.

Po wypadku pojawiły się również zeznania kilku świadków, w których mowa o jasnym błysku, który miał oślepić kierowcę Mercedesa. François Levistre, miał widzieć w swoim lusterku oślepiający błysk, czemu zaprzecza jego żona, która podróżowała razem z nim. Policja brytyjska oświadczyła, że nigdy w szkoleniach prowadzonych przez MI6 nie wykorzystuje się podobnych technik.

Zbyt szybko zatarto ślady?


Według różnych źródeł, na trasie przejazdu Mercedesa z księżną Dianą, było co najmniej kilkadziesiąt kamer przemysłowych. Poza tym kilkanaście z nich zlokalizowanych w tunelu Alma. Miały zarejestrować moment wypadku. Mimo to, do dziś nagrania z żadnej z nich nie zostały opublikowane. Śledczy tłumaczą to tym, że większość z nich nie zarejestrowała przejeżdżającego Mercedesa, a kamery w tunelu zostały wyłączone na godzinę przed wypadkiem, ponieważ wówczas swoją pracę kończył personal obsługujący monitoring. Brak nagrań z kamer przemysłowych ma być nie jedynym dowodem na zacieranie wszelkich śladów po wypadku. Wrak zniszczonego samochodu miał zostać usunięty z miejsca wypadku już półtorej godziny po jego zdarzeniu, a po czterech godzinach ponownie otwarto tunel dla kierowców.

Wątpliwości również budzi czas dotarcia księżnej do paryskiego szpitala Pitié-Salpetriere. Pierwsze zgłoszenie o wypadku trafiło do służb ratunkowych o godzinie 0.26, a mimo to Diana została przywieziona do szpitala dopiero o godzinie 2.06. Stało się to podstawą dla wielu teorii, mówiących o celowym nieudzieleniu pomocy byłej żonie księcia Karola. Raport brytyjskiej policji w sprawie tego tragicznego wypadku wyjaśnia, że w czasie dwóch godzin mieściło się przybycie karetek pogotowia do tunelu Alma, wyciągniecie poszkodowanej z kompletnie zniszczonego wraku Mercedesa, akcja reanimacyjna na miejscu oraz transport bezpośrednio do szpitala. Lekarz, który opatrywał Dianę w karetce zeznał, że zaniepokojony wzrostem ciśnienia krwi spowodowanego ciągłym hamowaniem i szybką jazdą, zalecił kierowcy spokojniejszą jazdę.

Kontrowersje budzą również wydarzenia po śmierci księżnej. Zdaniem Mohammeda Al-Fayeda, w ekspresowym tempie dokonano zabalsamowania ciała Diany, by wszelkie możliwe próby testów ciążowych dały wynik negatywny. Mało to jednak prawdopodobna hipoteza ponieważ już w kilkanaście godzin po wypadku osobisty hołd zmarłej, oddały dwie siostry Diany, książę Karol i ówczesny prezydent Francji Jacques Chirac. Zatem było zdecydowanie zbyt mało czasu, by zakończyć proces balsamowania.

Po wypadku pojawiły się również sugestie, że Diana była zagorzałą zwolenniczką pasów bezpieczeństwa. Stąd hipoteza, że Mercedes, którym podróżowała wraz z Dodim Al-Fayedem został celowo uszkodzony. W 2005 r. "Daily Express" zaryzykował nawet stwierdzenie, że na krótko przed wypadkiem feralny Mercedes został podmieniony na inny, z wieloma defektami. Zdaniem gazety, akcji miały dokonać francuskie i brytyjskie służby specjalne. Przeprowadzona przez CNN analiza wykazała, że gdyby wszyscy w chwili wypadku mieli zapięte pasy, ich obrażenia byłyby niewielkie w stosunku do tych odniesionych w rzeczywistości.

Diana żyje?! I inne teorie


W dobie internetu trudno zliczyć wszystkie teorie spiskowe pojawiające się na temat wypadku księżnej z 1997 r. Według jednej z nich, Diana miała dość ciągłego zainteresowania mediów brukowych dlatego postanowiła upozorować swoją śmierć i zacząć życie od nowa. Natomiast według innej, to nie dziedziczka rodu Spencerów miała być celem zamachu, a syn egipskiego miliardera, który z nią podróżował. Mimo wielu "dowodów" na spisek przeciwko księżnej i ówczesnemu jej partnerowi, żadna z teorii nie została w stu procentach potwierdzona. W 2008 r. sędzia Scott Baker odrzucił w postępowaniu wszelkie teorie spiskowe pojawiające się w kontekście tragicznego wypadku.

Warto również zwrócić uwagę na fakt, że źródłem większości alternatywnych hipotez na temat śmierci Diany i Dodiego jest Mohammed Al-Fayed. Przez lata przedstawił już wiele teorii na temat ewentualnego zamachu, a ze swoimi przemyśleniami stara się przedostać do mediów. Wyprodukowany przez niego film dokumentalny "Bezprawne zabijanie" (Unlawful Killing), stawia tezę, że śledztwo dotyczące wypadku w Paryżu, było tylko przykrywką dla "ciemnych sił", które uknuły spisek. Miał stać za nim mąż królowej Elżbiety II, książę Filip. Produkcja wywołała spory skandal podczas ostatniego festiwalu filmowego w Cannes z powodu pokazania w nim zdjęć umierającej Diany i Dodiego. Wypadek sprzed ponad 13 lat budzi, i będzie budził nadal sporo kontrowersji. Czy pojawiające się na jego temat hipotezy są choć w części prawdziwe? To wszystko oceni historia.

Dla zainteresowanych tematem:
"Spiskowe teorie śmierci Diany" Dorota Bugajska, interia.pl
"Kto zabił Dianę?" Kazimierz Pytko, focus.pl
Królowa teorii spiskowych Juliusz Urbanowicz, wprost.pl
Raport kończący policyjne śledztwo ws. śmierci Dodiego Al-Fayeda i księżnej Diany (w języku angielskim)


Wiadomości24 to serwis tworzony przez ludzi takich ja Ty. Wiesz więcej? Zarejestruj się i napisz swój materiał, dodaj zdjęcia, link, lub po prostu skomentuj. Tylko tu masz szansę, że przeczyta Cię milion!

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!