Polska obejmując przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej obradującej w Brukseli i Luksemburgu dostąpiła zaszczytu decydowania o losach Europy. Spoczywa na nas wielki prestiż, ale i wielka odpowiedzialność.

Demokracja zaczyna się wtedy, gdy większość zaczyna dbać o interesy mniejszości. Polska jest ciągle pościgu cywilizacyjnym i ma ciągle stratę historyczną do odrobienia. Gdy wchodziliśmy do Unii jedni twierdzili, że czeka nas zagłada inni widzieli naszą szansę na rozwój. Po siedmiu latach Polacy pytani - czy popierają Polską obecność w Unii Europejskiej? - mówią zdecydowanie - tak.

Dziś wiemy że Unia to jest gra różnych środowisk, „wojna” różnych interesów, politycznych, ekonomicznych i społecznych. Unia to jest efekt jednolitego rynku. Zniesiono cały szereg barier ekonomicznych dla Polski, która w Unii jest sławna z produktu świetnego jakościowo, jesteśmy też bardzo dobrze oceniani jeśli chodzi o naszych pracowników. Europa wyprzedza technologicznie i innowacyjnie Stany Zjednoczone Wschód i Azję. Nie jest mitem, że docelowo umiejętnie korzystając z tego co niesie z sobą unia z jej pieniędzy z wkładu cywilizacyjnego, technologicznego Polska ma szansę nadrobić swoje zaległości szybciej niż gdybyśmy byli poza Unią.

Nasza prezydencja będzie trwała tylko pół roku, ale warto ten czas dobrze wykorzystać, bo następną taką szansę dostaniemy dopiero za czternaście lat. Dzisiejsza Europa przeżyła wiele problemów i konfliktów wiele trudnych spraw czeka na mądre rozwiązania. Wraz z przejęciem sterów rządów UE przez Polskę w trochę skostniałej urzędniczej Brukseli dał się zauważyć entuzjazm i optymizm.

Otrzymujemy duży kredyt zaufania, ale europejscy politycy będą nam patrzeć na ręce. Trzeba przypomnieć, że prezydencje Czechów, Węgier czy Słoweńców, nie były najwyżej ocenione. Polska z rozmachem przygotowała się do tej prezydencji ma program bardzo realistyczny. Wszystko również w Brukseli zapięte jest na ostatni guzik. To miasto specyficzne pełne kontrastów, wielonarodowe. Kwitnące życiem w okolicach Instytucji Parlamentu Europejskiego, Placu Szumana, Placu Luksemburskiego, krytykowane przez Anglików za wewnętrzne spory. Tymczasowo przyjeżdża tu dużo ludzi z całego świata, turystycznie, na konferencje, seminaria i narady. Poza instytucjami Bruksela żyje swoim życiem. Tu daje się zauważyć spokój, nie to co w Warszawie, która tętni życiem.

Belgia to kraj od dawna bogaty, mieszkańcy mają dużo oszczędności, nie muszą się tak wysilać, tak starać, jak Polacy. Dla Polaków jest czasami irytujące t,o że sklepy są zamykane o godzinie osiemnastej, że nie można umówić się do fryzjera po szesnastej, nawet niektóre restauracje w weekend są zamknięte. U nas jest to nie do przyjęcia, ale mieszkańcy Brukseli cenią sobie taki spokojniejszy tryb życia. Z Brukseli wszędzie jest blisko, do Paryża pociągiem jedna godzina dwadzieścia minut, do Londynu jedna godzina pięćdziesiąt minut - tylko bilety są drogie. Środowisko Polaków pracujących w instytucjach w Brukseli jest dość liczne.

Polacy są szanowani uchodzą za osoby bardzo pracowite i kompetentne. Tu w Brukseli wzrasta patriotyzm, rodacy interesują się tym co się dzieje w Polsce. Doceniają to co zostawili myślą o powrocie po jakimś czasie i mają świadomość, że Bruksela dla nich jest miastem przejściowym w ich karierze zawodowej.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!