(© Lucyna Neonow/Polskapresse)

Alicja Tysiąc, za publiczne oświadczenie, że chce usunąć ciążę z powodów zdrowotnych, została przez środowiska katolickie słownie zlinczowana. Po porodzie jej wzrok mocno pogorszył się i otrzymała pierwszą grupę inwalidzką. Teraz publicysta Terlikowski zarzucił pani Alicji "moralną obrzydliwość" i porównał ją do hitlerowskiego zbrodniarza. Sprawa znów jest w sądzie.

Wznawiane są co jakiś czas ataki, głównie w mediach katolickich, na Alicję Tysiąc. To przez jej głośno wypowiedzianą przed kilku laty, chęć usunięcia ciąży w obawie, że urodzenie dziecka może jej grozić utratą wzroku. Teraz publicysta Tomasz Terlikowski, znowu powrócił do starej sprawy i zarzucił pani Alicji "moralną obrzydliwość" i porównał ją do hitlerowskiego zbrodniarza, Adolfa Eichmanna.

Pełnomocnik Alicji Tysiąc, mec. Marcin Górski, skierował pozew cywilny o ochronę dóbr osobistych, do Sądu Okręgowego w Warszawie. W imieniu pokrzywdzonej żąda od publicysty przeprosin, 100 tys. zł zadośćuczynienia i 30 tys. zł na fundację Feminoteka. Obecnie Alicja Tysiąc jest działaczką w organizacjach kobiecych i stołeczną radną.

Przypomnijmy, że lekarze, kierujący się literą prawa, odmówili Alicji Tysiąc wykonania legalnej aborcji ze względów zdrowotnych. Nie dokonała, więc aborcji. Po porodzie jej wzrok wyraźnie uległ pogorszeniu. Otrzymała pierwszą grupę inwalidzką. Złożyła skargę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Europejski Trybunał przyznał 25 tys. euro zadośćuczynienia i zarzucił Polsce, m.in. brak w naszym prawie możliwości odwołania się od decyzji lekarzy.

Według "Rzeczpospolitej" powódkę dotknęły niedawne wypowiedzi Tomasza Terlikowskiego, który w książce napisanej wspólnie z Joanną Najfeld o tytule: "Agata. Anatomia manipulacji" oraz w innych wypowiedziach publicznych dotyczących kwestii aborcji, miał porównywać postępowanie Alicji Tysiąc do postępowania hitlerowskiego zbrodniarza. Adolfa Eichmanna, a także do innych nazistów.

Publicysta zarzucał jej też nie tylko "moralną obrzydliwość", ale i piętnował w ten sposób jej zachowanie oraz to, że występuje na drogę sądową przeciw osobom ją krytykującym - pisze rp.pl.

Mecenas Marcin Górski powiedział mediom, że razem z powódką nie zgadza się na "taki język debaty publicznej". W jego ocenie to było "naruszenie godności powódki". Dlatego w pozwie żąda ona "przeprosin w ogólnopolskich dziennikach, 100 tysięcy zł zadośćuczynienia za doznaną krzywdę i wpłaty 30 tys. zł na fundację Feminoteka".

Według mecenasa, pozwany Terlikowski, przed opublikowaniem wspomnianych treści nie skontaktował się z Alicją Tysiąc "i nie zainteresował się jej stanowiskiem w tej sprawie, ograniczył się natomiast do werbalnego i publicznego zlinczowania powódki". Miał też nie reagować na kierowane do niego propozycje polubownego zażegnania sporu, w korespondencji od pełnomocników powódki, wysyłane na jego adres domowy.

Tomasz Terlikowski powiedział, że pozwu jeszcze nie zna. Zaprzeczył, że otrzymał jakiekolwiek pismo od Alicji Tysiąc na temat polubownego załatwienia sprawy. Zaznaczył, że sformułowanie o "moralnej obrzydliwości" jest jego prywatną opinią, a nie twierdzeniem o fakcie. Dodał, iż ma prawo do takiej opinii. "A co do porównań do Eichmanna, to mam wrażenie, że porównywałem do niego sędziów Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a nie panią Tysiąc" - wyjaśnił publicysta Terlikowski.

Zdaniem publicysty, w tej konkretnej sprawie nie chodzi o debatę o aborcji lecz "środowiskom proaborcyjnym chodzi o zamknięcie ust wyrokami sądowymi, osobom mającym inne poglądy niż te mainstreamowe".

"Rzeczpospolita" przypomina, że dwa lata temu, Alicja Tysiąc w podobnej sprawie, pozwała naczelnego redaktora tygodnika "Gość Niedzielny", ks. Marka Gancarczyka, który na łamach pisma komentował jej sprawę i postawę. Żądała wtedy przeprosin i zadośćuczynienia.

Sąd w I instancji, w wydanym wyroku argumentował m.in., że "żaden światopogląd nie uzasadnia poniżania innych", podkreślając, że proces nie dotyczył przekonań religijnych, ale "ochrony dóbr osobistych". "Gość Niedzielny" uznał wówczas to rozstrzygnięcie sądu za niesprawiedliwe i "ograniczające wolność słowa". W końcu sprawa między Alicją Tysiąc a tygodnikiem zakończyła się ugodą.

Znajdź nas na Google+

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!