304 konie mechaniczne, napęd na cztery koła, elektronicznie zmieniane nastawy zawieszenia i automatyczna skrzynia biegów - oto bohater naszego testu, Volvo S80 T6 AWD Executive.

W Volvo ostatnio dużo się dzieje. I to nie tylko ze względu na przejęcie przez chiński koncern Geely. Stopniowo, ale konsekwentnie zastępowano kanciaste sylwetki bardziej nowoczesnymi, zaokrąglonymi - o bardziej aerodynamicznych kształtach. S80 najnowszej generacji, mimo zachowania klasycznej sylwetki limuzyny i kilku „kanciastych” akcentów, to już kwintesencja nowego stylu firmy. Samochód doskonale maskuje swoje prawie 5 metrów długości, jego proporcje są doskonale wyważone a całokształt aż emanuje poczuciem solidności i bezpieczeństwa. Jak dużo znaczą te wartości dla klientów Volvo - tego raczej nikomu nie trzeba przypominać.

Szukacie salonki na kołach? Samochodu w którym bez problemu zmieści się pięciu koszykarzy? Z Volvo S80 nie będziecie w pełni zadowoleni. Nie to, że w środku jest ciasno – miejsca jest dużo, ale nie przesadnie dużo. Jest w sam raz aby zestaw 2 plus 2 miał komfortowe warunki do odbywania nawet najdłuższych podróży. A samo wnętrze przekonuje do siebie materiałami, jakością spasowania poszczególnych elementów, ergonomiczną deską rozdzielczą oraz mocno subiektywnym wrażeniem obcowania z porządnym samochodem. Na szczególną uwagę zasługują przednie fotele - skórzane, podgrzewane i wentylowane.

Nawet po kilku godzinach jazdy nie powodują najmniejszego zmęczenia. Przełączniki, pokrętła, przyciski - jak w każdym Volvo są świetnie opisane, czytelne i łatwo dostępne. Mały minus dostanie się kabinie S80 za zbyt dużą, moim zdaniem, kierownicę. Troszkę nie przystaje ona do lekko usportowionego charakteru wersji T6. Bagażnik samochodu ma pojemność 480 litrów i jest to akceptowalna w tej klasie wartość, chociaż bez trudu znajdziemy wśród konkurencji lepsze pod tym względem propozycje.

A teraz clou programu - układ napędowy. Sześciocylindrowa turbodoładowana jednostka benzynowa osiąga 304 konie mechaniczne. To wystarcza do sprintu w czasie 6,5 sekund do setki i osiągnięcia prędkości maksymalnej 250 km/h. Jednak większe wrażenie robi sposób przekazywanie tej niemałej mocy na koła. A pomaga w tym napęd na cztery koła, czyniąc z tego samochodu całkiem sprawne narzędzie do ostrzejszej jazdy po śliskiej nawierzchni. Zapas mocy jest wystarczający do bezpiecznego wyprzedzania samochodów na naszych zatłoczonych drogach a przy tym, co mnie niezwykle zaskoczyło, łagodnie obchodzi się z benzyną. Szybka podróż spod Tatr do Warszawy, samochód z trzema osobami na pokładzie plus deski snowboardowe oraz wypchany bagażnik - średnie spalanie to nieco ponad 10 litrów. Jak na taki samochód i styl jazdy to świetny wynik. Wersja T6 dostępna jest tylko z sześciobiegowym automatem, który działa dobrze i nie ma się wrażenia, że zwykły „manual” byłby lepszym rozwiązaniem.

Zawieszenie testowanego Volvo S80 T6 zostało wyposażone w elektronicznie zmieniane nastawy zawieszenia. Producent zaproponował kierowcy trzy programy jazdy - komfortowy, usportowiony i sportowy. Moim zdaniem najlepiej sprawdza się program usportowiony - nadwozie nie buja się wówczas na pofałdowaniach nawierzchni a jednocześnie zapewniony zostaje odpowiedni poziom komfortu. W programie sportowym tłumienie nierówności jest już zbyt mało efektywne a przyczepność na szybko pokonywanych zakrętach jest tylko odrobinę lepsza. Niestety, układ kierowniczy jest odrobinę zbyt mocno wspomagany a o rozmiar za duże koło kierownicy dodatkowo wzmaga poczucie gorszego panowania nad samochodem.

Volvo S80 T6 AWD Executive - tak długą nazwę miał testowany egzemplarz. Niestety często jest tak, że im dłuższa nazwa tym większa jest również cena. Nasze Volvo to najbogatsza wersja wyposażeniowa, kosztująca około 260.000 złotych. Po dodaniu kilku opcji testówka kosztowała prawie 290.000 złotych. Z ciekawszych pozycji można wymienić np. skórzaną tapicerką z prawdziwej skóry, fabryczną nawigację czy też zestaw DVD z wbudowanymi w zagłówki ekranami i bezprzewodowymi słuchawkami.

Prawie 300.000 za samochód to już poważna suma. Za tą kwotę można przebierać w takich markach jak Audi, BMW, Jaguar czy też Mercedes. Volvo nie odstaje zbytnio od konkurentów cenowych, oferując w zamian coś, czego nie doświadczymy w przypadku marek bardziej postrzeganych za luksusowe. Jeśli nie chcemy manifestować swego statusu majątkowego to Volvo S80 będzie doskonałym wyborem. Z drugiej strony najtańsza wersja z opisywanym silnikiem może kosztować niecałe 200.000 złotych. Nie będzie to samochód tak znakomicie wyposażony, ale nadal świetnie jeżdżący a przy tym będzie to jedna z najlepszych ofert za samochód z silnikiem o mocy ponad 300 koni mechanicznych. Tak więc dla każdego coś miłego.

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!