"Dzieci, posłuchajcie, nie mówcie tego rodzeństwu, ale św. Mikołaj już dawno nie żyje, a prezenty po kryjomu rodzice wkładają pod poduszkę..."

Lekcja religii. Dla niektórych jej brak byłby nie do pomyślenia. Inni przyjmują ją jako fakt istotny, ale dokonany, a jeszcze inni to Ci, którzy wychowywali się w wierze katolickiej, ale jedynym, co ich łączy z tą religią, sa dzieci i katecheza w szkole. Mówi się o nich, że zabłądzili na drodze zwanej życiem, ale może jest zupełnie odwrotnie? Może to oni idą właściwą drogą? Nie mnie ani nam to osądzać. Ale jak nie osądzić poczynań siostry zakonnej, która samozwańczo stara się uświadamiać dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 1 w Kątach Wrocławskich, że Święty Mikołaj to bajka?!

W św. Mikołaja wierzą dzieci do ok. 9-10 lat, w tym i moje. Proszę sobie wyobrazić jak byłam zdziwiona i zaskoczona, kiedy moja ośmioletnia córka wróciła niedawno z lekcji religii i oznajmiła, że jak będę wkładała prezent pod poduszkę, to po cichu, żeby jej nie obudzić! Usłyszała to młodsza z córek, siedmiolatka, i dawaj wypytywać: dlaczego to ja wkładam prezenty...?, przecież to Mikołaj...? itp.

Jak się okazało, na lekcji religii dzieci wraz z siostrą zakonną, która prowadzi zajęcia, rozmawiały o... fikcji 6 grudnia! Córka powtórzyła mi słowa siostry, a brzmiały one tak:
"Posłuchajcie dzieci, Święty Mikołaj żył bardzo dawno temu. Był dobrym człowiekiem i dzielił się tym co miał z innymi ale już dawno nie żyje, a prezenty, które dostajecie, są od rodziców, którzy po kryjomu wkładają wam je pod poduszkę, kiedy śpicie. Jeśli któreś z was ma rodzeństwo, to niech nie powtarza tego przy nim, bo będzie mu przykro".

A co z dwudziestką ośmioletnich dzieci, które w tamtej chwili zostały mocno "sprowadzone na ziemię"? Czy ich uczucia i odczucia nie są ważne? A co z dzieciństwem i elementami należącymi do niego (Mikołaj, Gwiazdka, magia, baśnie) one też nie są ważne, nie liczą się czy nie mają sensu? Jeśli tak, to wiara nie ma sensu!

Każdy rozsądnie myślący, dorosły człowiek, a już na pewno pedagog wie, że od tego jak bardzo dziecko wierzy i wysila swoją wyobraźnię zależy jego rozwój psychiczny i emocjonalny. Jeśli owa siostra zakonna nie wie tak oczywistych rzeczy, może nie powinna uczyć w klasach 1-3?

Tu powinnam napisać krótkie streszczenie mojej wizyty w gabinecie pani dyrektor SP nr 1.
Cenię sobie jednak dobre wychowanie, więc napiszę, że bardzo rozbawiłam swoimi pytaniami ową Panią. W końcu pani dyrektor stwierdziła, że dla niej taki problem to nie problem i odwróciła się.

Na szczęście udało mi się wybrnąć z opresji i moje dzieci nadal wierzą w Świętego Mikołaja, magię świąt, Gwiazdkę, jednorożce i inne artefakty.

Rodzice i opiekunowie pamiętajcie, że zdrowe dzieci to szczęśliwe dzieci!

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!