Orla Perć Orla Perć

Orla Perć. License: Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Unported (© Miw)

Lato w górach ma swoje uroki. To również niezapomniane dramaty i tragedie. Ludzie idą w góry i nie wracają. Giną zwykle z powodu własnej głupoty. Niektórzy zgrywają cwaniaków. Chcą śmigłowa, aby ich zwiózł ze szczytu w dół.

Nie może "zejść ze szlaku o własnych siłach"

Jak donosi serwis RMF.FM, był piątkowy wieczór 20 lipca. Do TOPR-u telefonuje turysta z Orlej Perci. Prosi ratowników o pomoc dla swojej 50-letniej żony. Twierdzi, że jest wyczerpana i nie jest w stanie "zejść ze szlaku o własnych siłach". Ratownicy proponują: przyjdziemy na miejsce i sprowadzimy kobietę na dół. Turysta: stan mojej żony gwałtownie się pogorszył i ma problemy z sercem. TOPR podejmuje decyzję: wysyłamy na miejsce śmigłowiec. Turysta: niech ratownicy wezmą prócz mojej żony, dwóch dorosłych synów i narzeczoną jednego z nich. Ratownicy odmawiają.

Śmigłowiec wyruszył. Ląduje na Orlej Perci. Wziął na pokład 50-letnią kobietę. Odlatuje. Na dole, po zbadaniu jej stanu zdrowia, okazało się, że nie ma takich problemów ze zdrowiem, o jakich opowiadał jej mąż. Stwierdzono, że ma jedynie podwyższone ciśnienie.

"Takich przypadków jest coraz więcej"

TOPR-owcy alarmują, aby turyści nie nadużywali ich dobrej woli. A to zdarza się coraz częściej. Turyści traktują TOPR jak taksówkarzy. Część turystów – czytamy w portalu RMF FM – podejmuje decyzje o wycieczce w góry, ponad swoje siły, bez wyobraźni i świadomości tego, że jeśli nie są w stanie fizycznie wytrzymać trudnej, morderczej drogi, to co dalej będzie z nimi.

Idą, więc w góry bez wyobraźni, a w razie trudności - dzwonią do pogotowia i wzywają śmigłowiec. Jeden z ratowników TOPR, Andrzej Maciata mówi reporterowi radia, że kiedyś spotkał się z prośbą pewnej pani: "Panowie, podstawcie mi tu śmigłowiec. Mnie nic nie jest, ale ja nie jestem w stanie zejść".

Ratownik przypomina wszystkim turystom, że śmigłowiec TOPR służy wyłącznie w sytuacjach zagrożenia czyjegoś życia. Używany jest też wtedy, kiedy "wiąże się to z długotrwałą akcją ratunkową w bardzo trudnym terenie". Teren Przełęczy Jasińskiego to jest Orla Perć - to teren trudny – przyznaje ratownik. W konkretnej sytuacji z minionego piątku, zdaniem ratownika, gdy zapadała noc, spodziewane były opady deszczu – to uzasadniało użycie śmigłowca. Ale wyłącznie do transportu 50-letniej pani, która nagle źle się poczuła.

Pomyślmy, drodzy turyści, a co byłoby, gdyby w tym czasie, kiedy lekkomyślnie wezwaliśmy śmigłowiec ratunkowy zdarzyła się inna, trudniejsza i bardziej uzasadniona potrzeba ratowania życia? Czy nie powinniśmy myśleć w podobnych sytuacjach, także o innych, zamiast wyłącznie o sobie? Politycy, odpowiedzialni za tworzenie prawa, powinni wreszcie przygotować takie warunki prawa, które będą kazać wnosić opłaty, zwłaszcza za niesłuszne wezwania śmigłowca TOPR-u.

Stanisław Cybruch

Znajdź nas na Google+

Styl życia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!