"Jesteśmy na siebie skazani" - powiedział jakiś czas temu Donald Tusk do Waldemara Pawlaka. Ich polityczna współpraca sięga 1992 roku, kiedy to między innymi dzięki Tuskowi Pawlak został premierem.

Kiedy Ruch Palikota zgadza się z Prawem i Sprawiedliwością, to warto pochylić się nad treścią tej zgody. Oba ugrupowania twierdziły, że ostatnia awantura w koalicji była "szopką medialną". Zresztą twierdzili tak również i inni.

Według "Rzeczpospolitej" nie musi to być prawdą, ponieważ stosunki między koalicjantami wbrew temu co się mówi, wcale nie są dobre. Waldemar Pawlak jak przystało na prawdziwego chłopa jest nieugięty, zaś apodyktyczny Donald Tusk, chce ogrzewać się w politycznych zyskach kosztem PSL-u.

Tak było choćby w sprawie emerytur. W świat poszła informacja, że Pawlak ustąpił Tuskowi i sprzedał interesy ludzi, którzy stanowią jego żelazny elektorat. Może dlatego Pawlak podczas burzliwej debaty w sprawie emerytur nie siedział w ławach, przeznaczonych dla rządzących, tylko wspólnie kolegami z partii.

Komentatorzy i dziennikarze analizując przyczyny kryzysu koalicji, często powoływali się na fakt, iż premier Tusk zapowiadał tą reformę już w swoim exposee.

Ludowcy również mieli pretensję do Tuska, że Jacek Rostowski, który w ich opinii, nie zrobi nic, co by się nie spodobało premierowi, nie chciał umorzyć długu PSL-owi i według niektórych komentatorów to jest jeden z głównych powodów, dla, których Pawlak musiał ulec Tuskowi w sprawie reformy emerytalnej.

Zresztą do nieporozumień dochodziło już wcześniej, kiedy np. w poprzedniej kadencji PO powołała komisję "Przyjazne Państwo", z Januszem Palikotem na czele (Waldemar Pawlak chciał zająć się deregulacją). Podobnie było, kiedy Tusk ingerował w obszary leżące w gestii Pawlaka, np. w sprawę gazu albo projektu budowy elektrowni atomowych.

"Relacje Pawlaka i Tuska można porównać do starego niezbyt udanego małżeństwa, które na wylot zna swoje mocne i słabe strony, ale jednocześnie nie ufa sobie i lubi robić sobie na złość, choćby po to, by sprawdzić, jak daleko może się posunąć" - czytamy w "Rzeczpospolitej"

Jego początki sięgają 1992 roku, kiedy to między dzięki innymi dzięki Tuskowi obalono rząd Jana Olszewskiego i a Pawlak został premierem. Mało kto wie, że Tusk miał zostać wówczas wiceministrem. Czy to nie przypadkiem dlatego premier rządu niedawno na jednej z konferencji powiedział do szefa PSL, że są na siebie skazani?


Znajdź nas na Google+

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!