I, broń Panie Boże, nie będzie tym razem o moich osobistych walorach, ale o walorach waloryzacji emerytur. Radość wielka me serce przepełnia, bowiem moja skromna emeryturka została zwiększona aż... o 48 zł.

Nie mam zwyczaju biadolić, stękać i narzekać. Wychodzę bowiem z założenia, że biadolenie to dodawanie zła do jeszcze gorszego zła. Podobno co ma wisieć - nie utonie, więc podwyżkę mojej emerytury przyjęłam z godnością, radością i nawet z niekłamanym entuzjazmem. Jako wrodzona optymistka zawsze sobie powtarzam, że lepszy rydz niż nic, a także lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.

Realia są jednak brutalne, bo jak tu wyżyć z budżetowej emeryturki, gdy ceny energii i gazu idą ciągle w górę, żywność drożeje, a specjalistyczna wizyta lekarska w ramach NFZ to senne marzenie.

Jednym słowem - owe 48 zł mogę sobie, za przeproszeniem, włożyć w buty, ponieważ za tę kwotę nawet nie jestem w stanie zaplombować jedynki w moim uzębieniu, która to jedynka akurat potrzebuje stomatologicznej pomocy. Bez względu jednak na zaistniałe okoliczności egzystować jakoś trzeba, a człowiek po to ma głowę, by z tej głowy zrobić od czasu do czasu jakiś użytek. Pomyślałam i wymyśliłam.

Postanowiłam poszukać oszczędności w... jadłospisie. Frykasów człowiek w moim wieku jeść już nie musi i może obejść się prostym jedzeniem, takim na przykład jak: kapusta w każdej postaci,
kaszanka podawana na różne sposoby, a także ziemniaki w mundurkach i bez, ponieważ:

Kapusta mocno kwaszona
Wszelkie problemy pokona.
Przeczyści cię kilka razy,
Aż dostaniesz zarazy.
Natomiast...
Kiszona kapusta z kaszanką
To dopiero jest danko!
Zasuwam ją z apetytem,
Bo żarciem jest znakomitym.

Wiejska kaszanka z kapustą
Schlebia nie tylko mym gustom.
Naród uwielbia to danie
Na obiad i na śniadanie.

Doszłam także do wniosku, że nie muszę też pić prawdziwej kawy na śniadanie, by ciśnienie poranne sobie wyregulować. Pijało się w poprzednich wiekach kawę z żołędzi i nikt nie narzekał, a kawa zbożowa zniknęła z naszych kuchennych kredensów całkiem niedawno. Pamiętacie kawę Inkę? Albo prawdziwą kawę zbożową pt. "Anatol"?. Toż to był istny rarytas i bez niego żadne przyzwoite śniadanie nie miało racji bytu...

Kawa zbożowa Anatol
To specjał jest wyjątkowy.
Działa jak mocny narkotyk
Na układ mój pokarmowy.
Gdy wczesnym rankiem ją parzę
W powadze i dziwnym nastroju,
Jej tak szczególny aromat,
Czołgając się po pokoju
Pieści me nozdrza i duszę...
Więc kawy zbożowej Anatol
Co rano napić się muszę.


Głęboko wierzę, bo jak powszechnie wiadomo - wiara czyni cuda, że tym sposobem, polegającym na wprowadzeniu do mojego menu powyższych produktów żywnościowych, uda mi się zachować kondycję fizyczną, dobre zdrowie i dalszą chęć do radosnego życia. Podobno nie ma tego złego, co by na dobre się nie obróciło i właśnie tak traktuję ową "kolosalną"waloryzację mojej emerytury. Nie takie bryły przede mną były! Ja żyję, a one już dawno wturlały się do mogiły.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!