(© Polskapresse/Dziennik Zachodni)

Prokuratura zgromadziła bogaty materiał dowodowy w sprawie śmierci Madzi z Sosnowca. Z materiałów wynika, że Katarzyna W. przez dłuższy czas przygotowywała się do zabicia córki.

Przed blisko rokiem Polskę obiegła tragiczna informacja o zuchwałym porwaniu dziecka w Sosnowcu. Do poszukiwania Madzi ruszyły służby policyjne, strażacy i liczni mieszkańcy miasta. Matka nadawała w kolejnych dniach komunikaty w mediach, z prośbą o uwolnienie dziecka. W akcję poszukiwawczą włączył się osławiony detektyw Rutkowski, a nawet jasnowidz. Po 10 dniach matka przyznała się, że Madzia nie żyje. Twierdziła, że zmarła w domu wskutek nieszczęśliwego wypadku. Będąca w głębokim szoku matka, ukryła dziecko w gruzowisku. Wskazała to miejsce policji.

Prokuratura, po wielu miesiącach żmudnych badań, wysłuchaniu świadków i wielokrotnym przesłuchaniu matki Madzi, zgromadziła bogaty materiał dowodowy w sprawie śmierci dziecka. Są już mocne dowody - według "Gazety Wyborczej" - do postawienia "Katarzynie W. zarzutu zabicia sześciomiesięcznej Madzi, z premedytacją".

Prokuratorzy znaleźli wiele informacji o planowaniu zabicia dziecka. Figurują w pamiętniku matki i komputerze. "Traktuję to dziecko jak wroga, zagrożenie, wykańczającego mnie cyborga" - napisała w pamiętniku Katarzyna W. na krótko przed urodzeniem Madzi. "Ta bajka, która trwa, którą z nim przeżywam, musi się katastrofalnie skończyć, katastrofalnie dla mnie i dla niego" - napisała także Katarzyna W., mając na uwadze swój związek z mężem Bartkiem - podaje portal wprost.pl.

Była bardzo przerażona, zazdrosna i sfrustrowana z powodu zbyt szerokich znajomości i takich też kontaktów Bartka z różnymi kobietami. "Jestem samotna z Bartkiem, czuję całą sobą pustkę zdarzeń i emocji, które mi towarzyszyły. Ślub to była pomyłka, skomplikował mi życie" - pisała. Według śledczych kobieta mogła zabić dziecko, żeby w ten sposób zemścić się na mężu, który spotyka się z innymi kobietami.

Katarzyna W. nie ukrywała, że "nie chce dziecka", napisała także to w pamiętniku. Deklarowała chęć wywołania poronienia. "To dziecko nie może przyjść na świat. Mam już przypadkowego męża, dość tych przypadków" - takie zdania widnieją w jej zapiskach. Określiła i wyliczyła 22 powody, dla których nie chce mieć dziecka: wśród nich były m.in. rozstępy spowodowane ciążą i utratę dobrego wizerunku.

Po urodzeniu Madzi, Katarzyna W. opisuje skargi na męża, którego podejrzewała o kontakty z różnymi kobietami. Po zabezpieczeniu komputera i analizie aktywności Katarzyny W. w internecie, śledczy odkryli, że wpisywała w wyszukiwarkę takie hasła jak: "zasiłek pogrzebowy niemowlaka", "pochówek dzieci", "kremacja niemowlaka", "nieumyślne spowodowanie śmierci", "mierzenie stężenia Co".
W ocenie śledczych Katarzyna W., planując zbrodnię Madzi, mogła czerpać wzory z amerykańskiego filmu pt. "Kolor zbrodni". Film ten oglądała na krótko przed rzekomym "porwaniem" Madzi. Fabuła uderza podobieństwem dramatów. "Różnica jest tylko taka, że filmowa bohaterka kochała swoje dziecko". "Z Kasią było inaczej" - wyjaśnia mediom Beata Cieślik, teściowa Waśniewskiej. "Kolor zbrodni" był wyświetlany w telewizji krótko przed śmiercią małej Madzi z Sosnowca, o czym czytamy w serwisie wp.pl.

Oglądaliśmy wspólnie ten film w piątek wieczorem w telewizji - mówi Beata Cieślik. Madzia straciła życie we wtorek. Film opowiada historię o pozorowanym przez matkę uprowadzeniu dziecka. Szukają go ludzie, wieszają plakaty, w wiarygodność zeznań matki nie wierzy tylko jeden detektyw. Finał okazuje się tak samo tragiczny, jak w naszym przypadku. W rzeczywistości porwania nie było, a matka w taki sposób chciała zatrzeć ślady morderstwa, które popełniła - wyznaje gazecie "Fakt" Beata Cieślik.

Według TVN24, który powołuje się na śledczych, Katarzyna W. miała dusić Magdę przez cztery minuty, żeby mieć całkowitą pewność, że dziecko nie żyje. Postanowiła zabić Magdę rok temu, 17 stycznia. Najpierw chciała zaczadzić lub "zrzucić dziecko z dużej wysokości". Przyjęła jednak drugą wersję. Okazała się skuteczna. Zdaniem prokuratorów 24 stycznia "Katarzyna W. najpierw zdjęła z córki kurtkę, by ta nie zamortyzowała upadku, a potem rzuciła dzieckiem o ziemię. Przeżyło. Dlatego zaczęła je dusić. Skończyła po 4 minutach" - czytamy w serwisie tvn24.pl.

Na podstawie zgromadzonych dowodów, prokuratura zamierza postawić matce Madzi zarzut morderstwa dziecka. Sędzia wyznaczony do prowadzenia sprawy zapowiada, że proces będzie wyłącznie poszlakowy. Nie ma świadków naocznych, którzy mogliby przed sądem zeznać, że widzieli, jak z premedytacją matka zabiła dziecko. Proces potrwa kilka miesięcy. Zacznie się 18 lutego 2013 roku. Jeżeli prokurator zdoła udowodnić w sądzie winę Katarzynie W., grozi jej dożywocie.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!