W sposobie ujęcia rzeczywistości powiastki Maxima Billera „W głowie Brunona Schulza” tkwi wyzwanie czytelnicze. Trzeba w zarysie hipotetycznej sytuacji o znamionach realistycznych dostrzec przypowieść o zatrważającym przesłaniu.

Maxim Biller w niewielkim prozatorskim obrazku "W głowie Brunona Schulza" wykreował rzeczywistość, przenoszącą w świat pierwszej połowy XX wieku, by zaszyfrować ponadczasową refleksję na temat absurdów ludzkiej cywilizacji. Książka ma zatem nie tyle unaocznić pewien wycinek rzeczywistości, co skłonić do rozważań natury filozoficznej. Oto w dobie intelektualnego rozwoju myśli ludzkiej rodzą się, po czym triumfują zjawiska barbarzyńskie, wsteczne, zapowiadające globalną eksterminację. Klęskę ponosi dorobek duchowy ludzkości, reprezentowany przez noblistę, Thomasa Manna, któremu przed II wojną światową pozostało jedynie na znak protestu wyemigrować z Niemiec.

Powieść ma wyrafinowaną konstrukcję, stanowi próbę wykreowania świata myśli Brunona Schulza, reagującego na zwiastujące nieuchronną katastrofę holocaustu przejawy dyskryminacji Żydów w listopadzie 1938 r. Służy temu dominująca w narracji forma listu spolonizowanego artysty żydowskiego z Drohobycza do pisarza niemieckiego Thomasa Manna, a więc ujęcie wprowadzające w świat pojęć autora „Sklepów cynamonowych”, jego wizji, pragnień, tęsknot. Opowiadanie cechuje eseistyczne ujęcie, charakterystyczne dla prozy przedstawionej doby, czym przypomina twórczość rzeczywistych pierwowzorów bohaterów książki.

Fabuła noweli ''W głowie Brunona Schulza'' jest prosta, przypomina zarys opowiadania Manna „Mario i czarodziej”, w jakim do nadmorskiego miasteczka we Włoszech w czasach dyktatury Mussoliniego przybył hipnotyzer, by zamieniać wybranych ludzi w uległe mu automaty. W powiastce Billera podejrzany, tajemniczy Niemiec przybywa do Drohobycza na Ukrainie, przy czym podaje się za autora „Czarodziejskiej góry”. Człowiek ten zachowuje się ekscentrycznie i zagadkowo, niekiedy skandalicznie, czym wywołuje ogólne poruszenie.

Jak się okazuje, dziwny hochsztapler spiskuje, w gruncie rzeczy zajmuje się szpiegowaniem i wyszydzaniem ludności żydowskiej. Dla zaniepokojonego Brunona, nauczyciela rysunku w męskim gimnazjum, zdarzenia te stanowią bodziec do doniesienia o tym prawdziwemu Mannowi – swemu „sławnemu i wpływowemu koledze z Zurychu”. Struktura listu jest interesującym sposobem do zaprezentowania niepokoju, jaki bez wątpienia przeżywał Bruno Schulz w atmosferze narastającego zagrożenia faszystowską ideologią. Obawy uzasadniać mogło przeczucie śmierci, jaka nastąpi istotnie z ręki niemieckiego oficera w 1942 r. na jednej z ulic Drohobycza.

Powiastka Maxima Billera została wydana w tłumaczeniu Małgorzaty Mirońskiej, która zadbała o stylizację językową, przywołującą oryginalność poetycką stylu Schulza. Dom Wydawniczy PWN zapewnił polskiej edycji bibliofilską oprawę, bez wątpienia podnoszącą jej walory. Decyduje o tym choćby szereg reprodukcji rysunków Brunona Schulza, pochodzących ze zbiorów Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza. Stanowią one znamienne uzupełnienie konstruowanego w utworze świata wyobrażeń twórcy z Drohobycza.

Maxim Biller, W głowie Brunona Schulza, tłum. Małgorzata Mirońska, PWN, Warszawa 2014, s. 96.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!