„W słowach jestem wszędzie…” Wspomnienia o Władysławie Broniewskim, zebrała i opracowała Mariola Pryzwan, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2011 „W słowach jestem wszędzie…” Wspomnienia o Władysławie Broniewskim, zebrała i opracowała Mariola Pryzwan, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2011

„W słowach jestem wszędzie…” Wspomnienia o Władysławie Broniewskim, zebrała i opracowała Mariola Pryzwan, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2011. (© Okładka książki)

50. rocznicę śmierci Władysława Broniewskiego Państwowy Instytut Wydawniczy uczcił zbiorem wspomnień, zebranych i opracowanych przez Mariolę Pryzwan.

„Wiemy o nim – jak może się wydawać – wszystko, co trzeba i jak trzeba. A przecież – przynajmniej moim zdaniem - pisze Stanisław Ryszard Dobrowolski – wiemy o nim zbyt mało. Wizerunek poety w oczach przeciętnego dziś czytelnika jego wierszy przybierać zaczyna rysy nadto uproszczone, szlachetne, zbanalizowane, jak gdyby z podręcznika, nieco – w nie najlepszym tego słowa znaczeniu – pomnikowe”. Trudno nie odmówić słuszności słowom historyka literatury współczesnej. Z biegiem lat, w wyniku zachodzących zmian politycznych i społecznych, w tym nade wszystko w polityce oświatowej, nie można mówić o szczególnej obecności Władysława Broniewskiego w kręgu zainteresowań szerokiego gremium czytelników. Niewątpliwie ma szansę zmienić tę sytuację szereg publikacji, ukazujących się z okazji 50. rocznicy śmierci poety.

Zbiór wspomnień, wydany przez Państwowy Instytut Wydawniczy, z pewnością przyczynia się do tego, by schematyczny, blady, niepełny portret Broniewskiego ożywić. Należy podkreślić, iż mijający czas utrudnia to zadanie. Zaciera się pamięć wydarzeń, odchodzą ludzie, którzy pamiętają. Po upływie wieku będzie za późno, by rekonstruować obraz artysty. Z tych względów wypada wyrazić wdzięczność twórcom publikacji i autorom zebranych wspomnień, iż dzięki nim została utrwalona część historii życia poety. O tym, że warto, przekonuje Bohdan Drozdowski: „Broniewski jest trochę jak legenda, zna się jego wiersze od dziecka, wie się, że to człowiek o bujnej biografii […] jest poetą, którego droga bardzo mi imponuje, jego niezależność, jego duma, jego charakter, jego poglądy […]”.

Życie poety, jak wynika z poszczególnych odsłon wspomnieniowych, pełne było sprzeczności. Bliscy mu ludzie zadają pytania, na które odpowiadają bez pewności, czy dotykają sedna problemu. Wśród kontrowersyjnych spraw pojawia się próba wyjaśnienia genezy „Słowa o Stalinie”. Jak legionista, bohater wojny 1920 roku, więzień lwowskiego Zamarstynowa i moskiewskiej Łubianki, przyjaciel straconych w reżimie Standego i Wandurskiego, mógł napisać poemat pochwalny na cześć zbrodniczego Generalissimusa? Próby odpowiedzi padają różne, wszystkie wiążą się z miłością Broniewskiego do poezji jako formy zaangażowanej w idee. Powtarza się we wszystkich niemal wypowiedziach znamienny rys Broniewskiego – jego nierozłączna więź z własną nade wszystko poezją. Budzi zastanowienie trwały zwyczaj nocnego telefonowania do przyjaciół, aby czytać im swoje wiersze. Poważnie traktował swoją misję „ogniomistrza i serc, i słów” – poety.

Wszystkie osoby potwierdzają jego nadwrażliwość, złożony, skomplikowany charakter, rozdarcie wewnętrzne, świadomość sprzeczności. Zdaniem Ryszarda Matuszewskiego pełną charakterystykę Broniewskiego oddał po jego śmierci Kazimierz Wierzyński:

Chciał rządzić się po swojemu,
Stawiał się sztorcem do świata:
Historia – myślał – to demon.
Ale jemu nie do demonów,
To był cygan,
Brat-łata.

Historia – marzył – i przyszłość
I wolność i sprawiedliwość:
Ale miał krew sobiepana,
Do głowy mu biła, kipiała,
A w krwi kropelkę trucizny,
Tkliwość.

Kłócił się, procesował,
Cały kram był gotów pozmieniać,
Wciąż krzyczał: „Polska – ale jaka?”
Szlagoński pieniacz,
Romantyk, heros
Czy zabijaka?

[…]
Przeszedł tu wszystko,
Ex-szaławiła i zawadiaka.
Dotarł do sedna.

Polska bez niego potoczy się dalej,
On wciąż będzie krzyczał:
Ale jaka?


Zawarte w wierszu aluzje do dramatycznego pytania, stawianego uprzednio przez Juliusza Słowackiego, określa idealizm autora „Grobu Tamerlana” – rzecznika „wolności, równości, braterstwa”.

Wciąż istotne jest to, jakie Broniewskiego czytać: rewolucyjnego, patriotycznego czy lirycznego? Marian Brandys odpowiada, że wszystkie: „są zadziwiająco młode i dźwięczne, zachowały dawną moc wzruszania”. Ryszard Matuszewski postuluje, by pokazywać „postać poety w całym jej uwikłaniu w historię bez przemilczeń, jak również całą zawartą w jego wierszach prawdę uczuć i zgodność z dramatyczną biografią twórcy, by zapewnić mu i dziś miłość i szacunek”. Pisze o nim, iż stanowi on: „unikalne zjawisko w polskiej poezji”, że to „także jedyna w swoim rodzaju malownicza postać”. Po przeczytaniu wszystkich wspomnień nie sposób nie przyznać racji badaczowi, iż Broniewski to „romantyczny poeta zaplątany w bynajmniej nieromantyczną rzeczywistość”.

10 lutego 2012 roku minie pół wieku od śmierci Władysława Broniewskiego. Ten niewielki jeszcze okres, oddzielający nas od życia poety, daje nadzieje na utrwalenie dla przyszłych pokoleń pamięci o doświadczeniach, które były jego udziałem.

„W słowach jestem wszędzie…” Wspomnienia o Władysławie Broniewskim, zebrała i opracowała Mariola Pryzwan, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2011, s. 264.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!