Podczas gdy 5 maja 2014 r. maturzyści w całej Polsce analizowali sceny „Potopu” Henryka Sienkiewicza, w miejscu jego przyjścia na świat zainaugurowano obchodzone co roku w maju uroczystości związane z rocznicą urodzin pisarza.

W dniu, kiedy tegoroczni maturzyści w większości skupiali się na fragmencie „Potopu” Henryka Sienkiewicza (zadanie scharakteryzowania żołnierskich emocji jest wszak łatwiejsze niż dociekanie opinii na temat Polaków i roli poezji narodowej w „Weselu” Wyspiańskiego), wypadła 168. rocznica urodzin pisarza, który powołał do istnienia wizję, będącą przedmiotem tych analiz. W dziesiątym roku nowej (i starej zarazem, bo od przyszłego roku obowiązywać będzie kolejna nowa) formuły matury w arkuszach egzaminacyjnych ponownie znalazł się fragment dzieła, którego znajomość jeszcze przed pół wiekiem ratowała uczniów na egzaminach z historii, a współcześnie najczęściej napawa przerażeniem. W tym też czasie w Woli Okrzejskiej przygotowywano się do uroczystości Dnia Patrona Muzeum - uroczystości, z której fotoreportaż towarzyszy niniejszym refleksjom.

Wybrana sytuacja powieściowa, przeznaczona jako podstawa maturalnego wypracowania, należała do tych fragmentów, które nie zostały uwzględnione w adaptacjach – ani filmowej Jerzego Hoffmana, ani teatralnej Jana Klaty (w tym aspekcie idącej jej śladem). Nad tym faktem, że nie udało się włączyć do scenariusza tego epizodu, w którym Kmicic przybywa do Bogusława Radziwiłła jako poseł Sapiehy, by prosić o uwolnienie swego wachmistrza ubolewał Daniel Olbrychski, filmowy odtwórca roli Andrzeja Kmicica vel Babinicza.

W jednym z programów o tematyce literacko-filmowej, jakich nie brakowało przed dwudziesty laty w telewizji, aktor przypominał tę „jedną z piękniejszych przygód osobistych i zawodowych, chyba bardziej osobistych nawet”, jakim było dla niego kręcenie „Potopu”. Przyznał, że była to „realizacja marzeń chłopięcych, dziecięcych, bo któż z nas – mówił - mając lat 12, 13 nie utożsamiał się właśnie z Andrzejem Kmicicem”. Uważał, że warto było „dwa lata życia swego osobistego, życia zawodowego w ogóle wyciąć z życiorysu własnego i oddać to temu filmowi, oddać to tej postaci”. Dlatego właśnie, że „już w wieku dwudziestu kilku lat” (ile miał w momencie realizacji filmowego „Potopu”) nadal ta postać „z wielką siłą go fascynowała, z taką siłą go poruszała, wzruszała, emocjonowała”.

Daniel Olbrychski zwrócił wówczas uwagę na to, co jego zdaniem zapewniało Sienkiewiczowskim bohaterom ten niezwykły fenomen odbioru. „Ponieważ te postacie – mówił - namalowane rzeczywiście czarującym piórem hipnotyzera literackiego, Sienkiewicza, najbardziej plastycznie w nas zapadają, co dalej mnie, jako aktorowi potem już, a czytelnikowi najpierw najbardziej pociągało w tej postaci i najbardziej sprawiało przyjemność do zrealizowania – to powiedziałbym gwałtowna jakaś, nieposkromiona czystość i szczerość uczuć tego człowieka: czy błądził, czy też znajdywał już właściwą drogę życia i działania; to był człowiek, który był obdarzony niezwykłą siłą odczuwania: czy nienawiści, czy miłości, czy gniewu, czy rozpaczy, i to przejawiało się w jego błędach i jego później postępkach bohaterskich i wspaniałych”.

Właśnie o uczucia, stany emocjonalne pytano maturzystów w zadaniu egzaminacyjnym w scenie "Potopu", którą Daniel Olbrychski uważał za kluczową dla przemiany Kmicica, czyli na drodze jego dojrzewania politycznego, społecznego i moralnego. Aktor wyjaśniał, że nie chodziło o to, że Kmicic "zrozumiał, że należy bić tego, a nie tamtego”, ale że „pogłębiła się jego wrażliwość jednocześnie, jego dostrzeganie drugiego człowieka”.

„Żałuję bardzo – mówił Daniel Olbrychski - że w filmie nie było sceny, która by to najbardziej wyraziła, sceny, w której Kmicic ratuje swego sługę. Sługę, czyli człowieka w tym czasie stojącego znacznie niżej w hierarchii społecznej, z rąk Bogusława. Wydaje mi się, że ta scena bardziej by pokazała, że był to człowiek, który potrafił zrezygnować z rzeczy w nim najsilniejszej – z pychy i ambicji własnej: pada do stóp swego największego wroga, Bogusława, po to, by ten mu oddał jego sługę, przyjaciela. I tej sceny było mi bardzo żal, ale wydaje mi się, że udało nam się w pewnych fragmentach tę wrażliwość rosnącą, nam w tej chwili współczesnym widzom bliską, człowieka pokazać”.

Jak wynika z wyznań aktora to właśnie o te szczególnie ważne i bliskie współczesnym młodym ludziom kwestie chodziło w tegorocznym zadaniu maturalnym. Dlatego mimo rozmaitych utyskiwań i pretensji, kierowanych do autorów zadań maturalnych, jak co roku (bo każde zadanie egzaminacyjne jest wyzwaniem), tu i ówdzie wygłaszanych, trzeba przyznać rację nieprzebrzmiałemu twierdzeniu, jakie padło na łamach „Podbipięty” w 1937 r., że „Potop jest po prostu jak stworzony do rozumnego wyzyskania go w lekturze szkolnej”. Już wówczas zaznaczano, że głębokie perspektywy interpretacji „zapewnia lekturze nauczycielstwo (oczywiście światłe!)”.

Jest wówczas szansa na to, że świat lekturowych wartości ujawni swe oblicze, otworzy na istotę ludzkiej egzystencji. Przygotowuje do zrealizowania tego wielkiego celu edukacji humanistycznej wiele działań twórczych, podejmowanych od najwcześniejszych etapów kształcenia dzieci. Z powodzeniem organizują je różne szkoły i inne placówki kulturalne.

Muzeum Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej, utworzone w dawnej oficynie dworu, w którym urodził się autor „Potopu”, w szczególny sposób realizuje te edukacyjne zadania, zwłaszcza wówczas, gdy obchodzi każdą rocznicę urodzin pisarza. Jest to nadzwyczajna uroczystość - Dzień Patrona Muzeum, w czasie której nie brakuje atrakcji dla najmłodszych gości, dzieci i młodzieży z okolicznych szkół, jak i przyjezdnych. Nie trzeba przekonywać, że odgrywa ona wielką rolę w kształtowaniu świadomości historycznej i literackiej młodych uczestników.

W całorocznej ofercie muzealnej są rozmaite zadania edukacyjne, związane z działalnością placówki. Do ulubionych należą turnieje rycerskie, ale nie brakuje rozmaitych gier, konkursów, łączących zabawę z nauką. Punktem dojścia jest zawsze wiedza, która ma szansę zakiełkować, by potem się rozwijać i potężnieć. Szczególnie aktywnym okresem umożliwiającym wyjątkowo uroczyste spotkanie z tradycją Sienkiewiczowską w Woli Okrzejskiej jest maj. Piękny wiosenny miesiąc, w którym pisarz przyszedł na świat, sprzyja organizacji plenerowych projektów edukacyjnych. Sielski urok dworu Sienkiewiczowskiego w aurze niemal letniego klimatu daje wówczas gwarancję niezapomnianych spotkań z historią.

O pomysłowości organizatorów uroczystości Urodzin Henryka Sienkiewicza w biograficznym muzeum w Woli Okrzejskiej przekonują zdjęcia, rejestrujące wybrane momenty imprezy. Świadczą o tym, że uczestnicy świątecznych chwil mieli sposobność poszerzyć swoje wyobrażenia dotyczące dziejów ziemi rodzinnej, pogłębić przeżycia związane z lekturowymi historiami, osiągnąć sukces podczas artystycznych i konkursowych występów. Można z nich odczytać, że wcielenie w role niezwykłych bohaterów – pozwala odczuwać te emocje, o jakich opowiadał Daniel Olbrychski, wspominając swoje młodzieńcze identyfikowanie się z Andrzejem Kmicicem.

Gospodarzem tegorocznego święta był Maciej Cybulski, który 1 stycznia 2014 r. objął funkcję dyrektora Muzeum. Honorowymi gośćmi byli wieloletni zasłużeni dla stworzenia Muzeum poprzedni jego gospodarze, rodzice obecnego dyrektora, Anna i Antoni Cybulscy. Wszyscy uczestnicy Dnia Patrona Muzeum przenieśli się za sprawą inscenizowanych fragmentów "Krzyżaków" na średniowieczny dwór książąt mazowieckich, Janusza i Anny Danuty. Inspirowane literacką wizją Sienkiewicza sceny odbyły się na podwórcu i w parku muzealnym. Jedną z nich była niezapomniana, wielokrotnie odtwarzana przez kolejne pokolenia uczniów scena pierwszego spotkania Zbyszka i Danuśki w gospodzie, do której zjechała wraz z dworem księżna mazowiecka. Była to okazja do wysłuchania śpiewu dwórki i ślubowania jej rycerza. Nie zabrakło później rozegranych, budzących szczególne emocje turniejów rycerskich.

Dyrektor nie tylko powitał uczestników urodzinowego spotkania, ale też barwnie kreślił opowieści o jubilacie i dziejach miejsca, w którym przyszedł na świat Henryk Sienkiewicz. Prezentacja pamiątek ze zbiorów muzealnych, w tym ostatnich cennych nabytków – monet Cieciszowskich (środka płatniczego za wykonaną robociznę w majątku), rodu dziedziców Woli Okrzejskiej, rodziny, z jakiej wywodziła się matka pisarza, umożliwiała kontakt z autentycznymi śladami rodzimej historii.

Jednym z centralnych momentów urodzinowej uroczystości, jak tradycja nakazuje, było rozdzielenie jubileuszowego tortu między uczestników spotkania. Olbrzymi tort w kształcie wielkiej księgi zdobionej złotą różą, symbolizującą niepowtarzalną, niezniszczalną, nieśmiertelną miłość, której uczył na kartach swych książek Sienkiewicz, cieszył nie tylko podniebienie, ale także dostarczał wrażeń estetycznych.

Z pewnością decydowały o tych wrażeniach nade wszystko koncerty muzyczne następców Janka Muzykanta. W salonie muzealnym młodzi utalentowani muzycy zaprezentowali szereg kompozycji wykonanych na różnych instrumentach. Wszystkie kostiumowe występy, które ożywiły życie Muzeum w Woli Okrzejskiej, dostarczyły uczestnikom niezapomnianych, wzniosłych przeżyć. Nie bez znaczenia jest fakt, że byli także ich wyzwolicielami.





Mimo woli nasuwa się myśl, że spożywanie kawałka urodzinowej księgi Sienkiewicza zapewnia wtajemniczenie w magię jego powieściowych światów. Okazuje się bowiem, że Dzień Patrona Muzeum w Woli Okrzejskiej stanowił ucztę w sensie dosłownym i metaforycznym.

Tematy maturalne z rzadka podyktowane są rocznicami, choć zdarzają się takie przypadki, jak ten, kiedy w stulecie śmierci Bolesława Prusa polecono maturzystom wniknięcie we fragmenty „Lalki”. Pokutuje więc czasem pogląd, że decyzje autorów zadań są uwarunkowane tymi okolicznościami.

Niektórzy tegoroczni maturzyści, świadomi, że w dniu egzaminu maturalnego z języka polskiego, 5 maja wypada rocznica urodzin Sienkiewicza podejrzewali, że przyjdzie im zmierzyć się z jakimś tekstem tego autora. Mimo prasowych doniesień, że „nikt nie spodziewał się „Potopu”, przyznawali się do tego przed kamerą telewizyjną. Trudno powiedzieć, czy było ich wielu, choć jak widać, świadomość faktów literackich przydaje się w snuciu prognoz. Można być jednak pewnym, że w taką świadomość byli wyposażeni młodzi ludzie z okolic Woli Okrzejskiej.




Dziękuję Muzeum Henryka Sienkiewicza w Woli Okrzejskiej za udostępnienie materiałów zdjęciowych.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!