(© Hajor, licencja Creative Commons 1.0)

Do rozpoczęcia sezonu letniego pozostało jeszcze kilka miesięcy, a już teraz widać, że będzie on wyglądał zupełnie inaczej niż w roku 2010. Wszystko za sprawą Egiptu i Tunezji. Warto postawić pytanie: Jak nie Bliski Wschód, to gdzie?

Od początku marca biura podróży stopniowo wznawiają wyjazdy turystyczne do Egiptu i Tunezji. Mimo komunikatów ze strony MSZ, touroperatorzy podchodzą bardzo ostrożnie do tych destynacji i stopniowo decydują się na to, by znów wysłać tam turystów. Pierwsi klienci Oasis Tours polecieli do Tunezji już 4 marca, natomiast Neckermann Polska przywrócił rejsy do tego kraju dopiero 24 marca, a do Egiptu od 1 kwietnia. Jeszcze dłużej czeka TUI Poland, które do Tunezji poleci dopiero w sezonie letnim - od maja, a wycieczki do Egiptu ma odwołane do końca marca. Warto postawić pytanie czy tak duża ostrożność podyktowana jest troską o bezpieczeństwo klientów, czy też tym, że zainteresowanie tymi kierunkami jest znikome.

Nic dziwnego, głośno mówi się, że zapowiadane promocje na te destynacje nie doszły do skutku i na wczasy tam zapłacimy tyle, co przed kryzysem. Czy pozostanie przy starych cenach jest rozsądne trudno oceniać, z pewnością „bagaż” Egiptu i Tunezji nie zachęca do odwiedzenia tych miejsc… Może touroperatorzy sprawdzają turystów i latem masowo ogłoszą wyjazdy last minute w związku z dużą liczbą niesprzedanych pakietów?

Piąta edycja konkursu Dziennikarz Obywatelski 2010 Roku trwa! Dołącz, wygraj 10 tysięcy



Chwilowo są duże podstawy do tego, by tak myśleć. Zwłaszcza, że Rzeczpospolita, powołując się na raport Internetowego Centrum Podróży eSKY.pl, mówi o tym, że na popularności zyskują Turcja, Grecja i Hiszpania. Wzrost popularności dwóch pierwszych krajów nie jest zaskakujący. W zeszłorocznych rankingach podsumowujących sezon letni występowały one na trzeciej i czwartej pozycji - po Egipcie i Tunezji - w tym roku po prostu przesuną się o dwa miejsca. Bardziej dyskusyjna jest Hiszpania. Dlaczego?

To naturalne, że Wyspy Kanaryjskie i Baleary zyskały turystów zimą - w czasie zamieszek, kiedy to Polacy nie mieli dużo innych alternatyw. Wydawało się jednak, że wraz z rozpoczęciem sezonu letniego ta sytuacja się zmieni, zwłaszcza, że ceny wyjazdów do tego kraju są o kilkaset złotych większe niż do Turcji i Grecji, choć można znaleźć przyjemne wczasy w czterogwiazdkowym hotelu na Majorce za 2045 zł, czy na Fuertaverturze za 2206 zł.

Mówi się też, że alternatywą dla wyżej wymienionych mogą stać się Bułgaria i Chorwacja. Kraje te położone są stosunkowo niedaleko od naszego kraju, więc wiele osób decyduje się na wczasy z dojazdem własnym, wówczas ich koszt jest dużo niższy. Takie rozwiązanie może się sprawdzić wśród osób, które wyjeżdżają na wakacje większą grupą lub wśród rodzin z dziećmi. Może warto przemyśleć to rozwiązanie?

Styl życia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!