W niedzielę zakończyła się szósta edycja warszawskiego konwentu fantastyki "Avangarda", opatrzonego hasłem: Wyobraźnia Kolektywna. Przez cztery dni Zespół Szkół nr 37 im. Anny Osieckiej gościł ponad 1400 konwentowiczów.

Patronem imprezy jest serwis Wiadomości24.pl

Trzydziestostopniowy upał mógł zniechęcać, ale nie okazał się jednak przeszkodą nie do pobicia, co było widać po dość długiej kolejce osób czekających przed frontowym wejściem do budynku szkoły i to na dwie godziny przed otwarciem punktu akredytacyjnego, co miało nastąpić o godzinie czternastej. Pierwsze osoby wkroczyły na teren imprezy zaledwie w parę minut po rozpoczęciu przyjmowania opłat wejściowych, co pokazało sprawność organizacyjną i pozwalało na szybkie skracanie ogonka. Po otrzymaniu pakietu dodatków oraz broszurek reklamowych zaprzyjaźnionych z konwentem firm, i przypięciu identyfikatora, pozostało już tylko korzystać z atrakcji przygotowanych na tegoroczną Avangardę.

Na potrzeby konwentu zagospodarowano aż trzy budynki, nazwane w Teczce Informacyjnej (programie konwentu) blokami i oznaczone odpowiednimi literami: A, B, C zawierające łącznie sześć pięter oraz obszary podziemne. Znalazło się zatem dość miejsca, by pomieścić wszystkie bloki programowe, a było ich 13! Ich tematyka była bardzo szeroka, co każdemu dawało możliwość znalezienia czegoś dla siebie. Literatura fantasy, Gwiezdne Wojny, Star Trek, historia Polskiej Republiki Ludowej, nauki ścisłe, gry RPG - to tylko część z poruszanej tematyki. Były też atrakcje wybiegające poza przyjęte standardy, ale one również cieszyły się sporym zainteresowaniem i dużą frekwencją zaciekawionych osób.

Dużej ekspozycji doczekała się seria filmów Gwiezdne Wojny. Obok tradycyjnego bloku programowego wypełnionego prelekcjami, panelami dyskusyjnymi i konkursami wiedzy, odbywał się też drugi, prowadzony przez członków portalu Interaktywnie z GwiezdneWojny.com.pl. Miał on postać dużej wystawy poświęconej w pełni gwiezdnej sadze. Przyciągała ona uwagę różnorodnością eksponatów, od modeli statków widzianych w filmach, po stroje poszczególnych postaci. Samo słowo interakcja nie znalazło się tutaj bez powodu, każdy chętny mógł spróbować sił w szkoleniu imperialnych sił zbrojnych, czy poćwiczyć skomplikowaną sztukę fechtunku bronią rycerzy Jedi, mieczem świetlnym. Wszystko to pod czujną strażą odzianych w charakterystyczne, białe uniformy Storm Trooperów.

Trochę mniej wystawnie, ale nie z mniejszym zapałem prezentowano szerszej publiczności uniwersum innego cyklu osadzonego w przestrzeni kosmicznej - Star Trek. Ta ciesząca się olbrzymią popularnością seria kolejnych seriali oraz filmów kinowych (nie wspominając o książkach, komiksach i grach komputerowych) nie doczekała się niestety u nas należnego poklasku, podobnego do tego, jakim cieszą się wspomniane we wcześniejszym akapicie dzieła Georgea Lucasa.

Przyczyny tego stanu rzeczy próbowano znaleźć w dyskusji porównawczej, toczonej pomiędzy fanami poszczególnych sag. Mogły się do tego przyczynić trudności z dystrybucją, jakie dotknęły też inne dzieła filmowe, związane z poprzednim ustrojem politycznym, jak i również różnice w samej prezencji. Star Trek nacechowany jest bardziej zagadnieniami naukowo-obyczajowymi, jak próby prognozowania kierunków ekspansji kosmicznej i rozwoju związanej z tym technologii, oraz relacjami zachodzącymi pomiędzy załogantami USS Enterprise, zaś Star Wars oferują bardziej baśniowo - przygodowe podejście do tematyki. Warto zaznaczyć, że był to pierwszy, samodzielny blok programowy Star Treka, na jakimkolwiek zlocie miłośników fantastyki.

Sam blok zadedykowany Polskiej Republice Ludowej był sporym ewenementem, jeżeli idzie o konwenty fantastyki. Zazwyczaj zagadnieniom historycznym poświęcano pojedyncze prelekcje, zaś organizatorzy Awangardy zdecydowali się pójść o krok dalej. Dlaczego akurat PRL? Może dlatego, że wciąż odczuwalne są skutki demokracji ludowej, a może z racji tego, że warto by poznać okres, w którym to ulokowane są początki polskiej literatury fantastycznej. Sama realizacja wyszła bardzo dobrze - porozstawiane po całym budynku wzywały do podjęcia prób bicia norm, oraz przestrzegały przed wichrzycielska działalnością wrogich elementów. Zaś w wydelegowanej sali prelekcyjnej zaproszeni goście przedstawiali co ciekawsze aspekty działania władz komunistycznych i życia szarych mas proletariackich. Znacznej wartości edukacyjnej dodawał fakt, że poszczególnymi prelegentami byli przedstawiciele środowisk akademickich i warszawskiego oddziału IPN.

Powodu do narzekań nie mieli miłośnicy szeroko pojętego słowa pisanego, bowiem zadbano o obecność kilku pisarzy należących do czołówki polskiej fantastyki: Anna Brzezińska, Jakub Ĉwiek, Ewa Białołęcka i inni. Z chęcią opowiadali o swoich poprzednich dziełach, jak też i tych planowanych na bliższą i dalszą przyszłość. Co szczęśliwszy fani zdobyli podpisy na posiadanych książkach, znacznie podwyższając ich wartość o jakże bezcenna sygnaturę autora, tudzież autorki.

Istne oblężenie przeżywał punkt wypożyczania gier planszowych, gdyż jak się powszechnie wiadomo, konwentowicz jest istotą stadna, najchętniej bawiąca się w grupie znajomych. Wszelkie podejrzenia, co do wielogodzinnych partii w Chińczyka, czy też zażartych wymian bić w warcabach są jak najbardziej mylne. Dzisiejsze planszówki wymagają od graczy zdecydowanie więcej, niż tylko rzut sześciościenną kostką, albo przestawienie pionka z jednego pola na drugie. Teraz nieodzowne jest strategiczne, najlepiej długoterminowe planowanie, najlepiej poparte umiejętnością podejmowania szybkich i trafnych decyzji. Znacznemu rozbudowaniu uległa sama tematyka, sięgając chętnie po historię, znane pozycje literackie i filmowe. Najczęściej granymi tytułami były: Arkham Horror (oparty na prozie H.P. Lovecrafta), Battlestar Gallactica, Ticket for ride i Munchkin. Świetną okazja na zdobycie własnego egzemplarza był udział w jednym z licznych turniejów, gdzie stanowił on nagrodę główną.

Scena fantastyki nie składa się wyłącznie z tych, którzy są odbiorcami, istnieje bowiem duży odsetek jednostek twórczych, wykazujących się inicjatywą i kreatywnością. Za przykład można podać grupę Nizar, zajmującą się szerokim spektrum zajęć. Na ich pokazach można obejrzeć karkołomne wyczyny akrobatyczne i kaskaderskie, prezentacje sztuk walki, czy też świetnie zaaranżowany fire show, czyli taniec z ogniem, gdzie trudna choreografia związana wiąże się z pewną dozą niebezpieczeństwa. W tym roku postanowili pójść jeszcze dalej i połączyć poszczególne elementy w całość, pod postacią sztuki teatralnej stylizowanej na film akcji.

Sama królowa sztuk również została dostrzeżona przez twórców amatorskich, tudzież niezależnych. Efekty ich pracy można było zobaczyć na pokazie najlepszych filmów z I Festiwalu amatorskich filmów fantastycznych i horrorów. Inicjatorom tego wydarzenia przyświecała nie tylko propagacja młodych filmowców, ale również pokazanie profesjonalnemu środowisku, że istnieje zdecydowanie większe zainteresowanie fantastyką na dużym ekranie, niż im się wydaje. Prezentowane filmy różniły się sposobami realizacji, długością (od kilku minut do całej godziny), oraz podejściem do samej fabuły. Ale jedna rzecz była wspólna dla wszystkich - to ich wysoki poziom.

Numer sześć stojący przy nazwie konwentu dawał jasno do zrozumienia, że impreza jako zjawisko cykliczne nie tylko się przyjęła, ale i zagościła na dobre w świadomości sceny. Najlepiej świadczą o tym wypowiedzi samych konwentowiczów, którzy najczęściej jako powód przyjazdu wymieniają pozytywne doświadczenia wyniesione z poprzednich edycji, świetną atmosferę im towarzyszącą, oraz szeroką gamę atrakcji i ciekawych prelekcji zawartych w poszczególnych blokach programowych. Nie bez znaczenia pozostawał fakt daty imprezy, gdyż lato jest najpopularniejszym okresem na wyjazdy i kilkudniowe szaleństwo. Jako jedyną wadę przytaczano niemożność bycia w kilku miejscach o tej samej porze, przez co trzeba było rezygnować z kilku atrakcji.

Entuzjastyczne nastawienie nie jest zaskoczeniem dla samych organizatorów. Pan Michał Kolanko, rzecznik prasowy imprezy, oznajmił, że stowarzyszenie Avangarda od samego początku swego istnienia, dążyło do uczynienia z konwentu jednego z najważniejszych punktów na fandomowej mapie Polski. W realizacji tego zamiaru miało pomóc szerokie spectrum programowe, oraz ciągłe sięganie po nowości, jak właśnie interaktywna wystawa Gwiezdnych Wojen, czy też tematyka PRLu poruszana w tym roku. Cel ten można uznać za w pełni osiągnięty, co przysłużyło się nie tylko popularyzacji fantastyki, ale i samej Warszawy.

W niedzielę opuszczałem progi Zespołu Szkół nr 37 z dość dużym bagażem - tym na plecach, jak i tym złożonym z dobrych wspomnień. Pomimo już paroletniego stażu uczęszczania na tego typu imprezy i przekonania, że nic już raczej mnie nie zaskoczy w tej kwestii, byłem niezwykle mile zaskoczony tym, że Avangarda 6 podeszła do organizacji konwentów w sposób lekko odświeżony, serwując uczestnikom tematy nowe, jeszcze nieporuszone. Właśnie w tej rozciągłości widzę jej największą zaletę, gdyż nie wiem, czego mogę spodziewać się za rok, na następnej edycji. Która to, według słów pana Michała, z pewnością się odbędzie.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!