Wikileaks.org opublikowała blisko 400 tysięcy poufnych raportów wojskowych dotyczących działań koalicji międzynarodowej w Iraku, które - jak czytamy na stronie Wikileaks.org - "są pierwszym prawdziwym spojrzeniem na tajemnice historii wojny".

Opublikowane wczoraj dokumenty zawierają poufne dane na temat działań zbrojnych oraz późniejszej misji stabilizacyjnej amerykańskiej armii oraz sił koalicji międzynarodowej w Iraku, w okresie od 1 stycznia 2004 do 31 grudnia 2009 roku.

Udostępnione raporty zawierają informacje na temat ponad 100 tys. ofiar śmiertelnych irackiego konfliktu. Ogromna część wszystkich ofiar, bo aż 66 tys. stanowią cywile, na drugim miejscu pod tym względem znaleźli się terroryści, których od stycznia 2004 roku zginęło przeszło 23 tys. Straty wojsk koalicji wyniosły łącznie 3 771 zabitych.

Wśród licznych dokumentów znaleźć można przykładowo opis zdarzenia z końca 2006 roku, w czasie operacji wojsk koalicyjnych o kryptonimie "Meduza", podczas którego w jednej chwili śmierć poniosło 181 osób, zabitych w większości przez działka pokładowe amerykańskiego samolotu AC130.

Materiały ujawnione przez Wikileaks rzucają także nowe światło na kwestie wsparcia, jakie Iran udziela terrorystom walczącym z siłami koalicyjnymi. Teheran systematycznie dozbraja rebeliantów rożnego rodzaju sprzętem, w tym potężnymi bombami przydrożnymi, na które bezustannie narażone są patrole wojsk irackiej koalicji.

Raporty ujawniają również wiele informacji na temat powiązań Al-Kaidy i grup z nią współpracujących z wysokimi przedstawicielami irackich władz wojskowych i cywilnych.
Pomimo wcześniejszych zapewnień o ochronie danych osobowych, Wikileaks - publikując poufne materiały wojskowe - opublikowała nazwiska prawie 300 obywateli irackich, w tym m.in. informatorów sił koalicyjnych. W wypowiedzi udzielonej wczoraj telewizji CNN, krótko po udostępnieniu dokumentów w sieci, sekretarz prasowy Pentagonu Geoff Morrell oświadczył, że ujawnienie nazwisk w raportach może sprowadzić niebezpieczeństwo na wiele osób i podkreślił, że amerykańskie władze będą starały się zapewnić im ochronę.

Zapytany o znaczenie ujawnienia dokumentów dla bezpieczeństwa oraz ewentualne konsekwencje, Morrel powiedział, że "to informacje ściśle tajne, które nigdy nie miały być publicznie udostępnione." Dodał także, iż "największą obawę stanowi fakt narażenia żołnierzy na jeszcze większe ryzyko, niż to, na które są naturalnie wystawieni na polach bitew. To zdemaskuje taktykę, techniki i procedury - jak operują na polu bitwy, jak odpowiadają na ataki, jakie posiadają możliwości sprzętowe oraz to jak współpracują z Irakijczykami."

Już wcześniej, po publikacji blisko 80 tysięcy dokumentów dotyczących operacji w Afganistanie, szef amerykańskich sił zbrojnych Mike Mullen powiedział, że ludzie związani z Wikileaks "mogą mieć już na rekach krew młodego żołnierza lub Afgańczyka."

W amerykańskim Departamencie Obrony powołana została specjalna 120-osobowa grupa ekspertów w dziedzinie wojskowości, analityków oraz wojskowych, którzy zajmą się weryfikacją udostępnionych danych. Opublikowane materiały mogą też posłużyć za bardzo cenne źródło informacji dla służb wywiadowczych z państw nie uczestniczących w koalicji antyterrorystycznej.

Czytaj też:

Twórcy WikiLeaks mogą mieć krew na rękach
WikiLeaks opublikuje dokumenty z wojny w Iraku
Pentagon ostrzegł media przed publikacją dokumentów
Premier Iraku uznał publikacje WikiLeaks za sabotaż

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!