Prezydent Hugo Chavez rozkazał wenezuelskim siłom zbrojnym rozlokować kolejne jednostki wzdłuż granicy z Kolumbią. Oba kraje przygotowane są do wojny. Czy to ostatnie chwile pokoju w Ameryce Południowej?

W piątkowym wywiadzie dla państwowej telewizji VTV, prezydent Wenezueli Hugo Chavez oświadczył, że "że choć jest mu z tego powodu smutno, to musi przyznać, że rozważa plany wojenne." Dodał także, że "siły specjalne zmierzają już do dziesięciu dystryktów, leżących bezpośrednio przy granicy z Kolumbią, by przygotować się na ewentualność wypowiedzenia wojny przez odchodzącego kolumbijskiego prezydenta Alvaro Uribe.

Jak doniosła telewizja Al Dżazira, Wenezuela rozlokowała jednostki piechoty, lotnictwa oraz marynarki wojennej, we wszystkich strategicznych punktach przy granicy z Kolumbią. Cytowany przez arabską telewizję Hugo Chavez powiedział, że "rozmieszczenie sił wojskowych zostało przeprowadzone po cichu, by nie niepokoić obywateli." Nie powiedział jednak ile jednostek zostało skierowanych na tereny przygraniczne, ani jakie zadania zostały im zlecone.

Ustępujący prezydent Kolumbii powiedział z kolei, że "Kolumbia nigdy nie planowała ataku na swojego sąsiada, ale jest przygotowana na odparcie ewentualnego ataku z jego strony."

Napięcie w stosunkach kolumbijsko-wenezuelskich wzrosło po tym, jak kolumbijskie władze oskarżyły rząd Chaveza o wspieranie organizacji terrorystycznych, które od lat próbują przejąć rządy w Kolumbii i obalić jej demokratyczny system, w tym Rewolucyjnych Sił Zbrojnych Kolumbii (FARC) oraz Narodowej Armii Wyzwoleńczej (ELN).

O eskalacji konfliktu pomiędzy Kolumbią i Wenezuelą pisał Piotr Drabik.

W połowie lipca, podczas spotkania przedstawicieli Organizacji Państw Amerykańskich, Kolumbia oświadczyła, że posiada liczne dowody, w tym zdjęcia, które jednoznacznie świadczą o istnieniu obozów FARC i ELN w Wenezueli i zażądała wysłania tam międzynarodowych obserwatorów, którzy zweryfikowaliby informacje o obecności kolumbijskich rebeliantów.

Wenezuela zaprzeczyła wszelkim oskarżeniom władz w Bogocie i w odpowiedzi na nie oficjalnie zerwała w czwartek stosunki dyplomatyczne z Kolumbią. Hugo Chavez oskarżył nawet swojego kolumbijskiego odpowiednika, o próbę zamachu na niego. Same oskarżenia i żądania władz Kolumbii nazwał natomiast "zagrożeniem dla suwerenności Wenezueli, dla jej obywateli oraz rewolucji."

Pomimo wszelkich napięć na linii Wenezuela-Kolumbia, prezydent Chavez wyraził nadzieję na wznowienie stosunków dyplomatycznych z Kolumbią, gdy tylko jej nowo wybrany prezydent Juan Manuel Santos oficjalnie obejmie urząd.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!