Zaskakujący film "Wyjście przez sklep z pamiątkami", po sukcesie na American Film Festival, wszedł na ekrany kin. Widz ma niebywałą sposobność przyjrzeć się pracy artystów, dla których areną działania jest przestrzeń miejska.

Kiedy przeczytałam w zapowiedzi, że film jest debiutem reżyserskim czołowego przedstawiciela tej dziedziny sztuki, Banksy'ego, to pomimo zaklasyfikowania filmu do gatunku "komedia dokumentalna" oczekiwałam ukrytej prowokacji. Do końca nie byłam pewna, co tu jest prawdą, a co zmyśleniem.

Wyobraziłam sobie, że nadrzędnym celem filmu, w kategoriach pobożnych życzeń, jest pokazanie światu, że street art jest sztuką godną największych galerii świata. Sztuką, znajdującą nabywców i kolekcjonerów za niemałe pieniądze. W tym kontekście film byłby apelem o zaprzestanie traktowania streetartowców za przestępców, co skutkuje pracą w nocy i to w atmosferze ciągłego zagrożenia (umieszczane rysunków graffiti na obiektach, bez zgody właściciela, jest działalnością nielegalną).

Ku mojemu zaskoczeniu scenariusz nie skupił się na postaci Banksy'ego, legendarnego
angielskiego artysty, znanego ze swoich licznych artystycznych prowokacji. Niektóre fragmenty filmu jednak nawiązują do nich, czyniąc film prawie dokumentalnym: obserwujemy akcję umieszczenia dmuchanej lalki ze skutymi rękami, ubranej w strój więźnia z Guantanamo Bay,w Disneylandzie, w miejscu szczególnie eksponowanym. Widzimy ścianę izraelskiego muru granicznego z namalowaną drabiną i dziurą wydłubaną przez dziecko łopatką albo akcję zawieszania przerobionych obrazów na ścianach renomowanych muzeów. W jednej ze scen filmu Banksy pokazuje Thierry'emu banknoty, na których zamiast napisu Bank of England widnieje napis Banksy of England, a zamiast wizerunku królowej mamy wizerunek księżnej Diany. Dziesięciofuntowe banknoty bohater rozrzucił podczas Notting Hill Carnival. Uczestnicy kupowali za nie piwo, "wystarczyło trochę je pognieść".

Kim był Thierry, któremu Banksy pokazał kryjówkę z banknotami? Poznali się w 2006 roku w Los Angeles. Banksy przyjechał sam, gdyż jego kumpla zatrzymano na granicy. Potrzebował kogoś do pomocy w nocnych eskapadach artystycznych, także w Ameryce nielegalnych. Ludzie z branży polecili mu Thierry'ego, Francuza, którego obsesją było nagrywanie filmów ręczną kamerą. Nie miało dla niego znaczenia, co nagrywa. Nie interesował się tym, co nagrał. Interesował go tylko fakt nagrywania. Kiedy kuzyn, Space Invander, zabrał go na pierwszą akcję, poczuł misję i odtąd stał się dokumentalistą , czujką i pomocnikiem streetartowców.
Banksy opowiada swoje pierwsze wrażenia ze spotkania z "filmowcem":



"Wchodzi jakiś gość, rodem z XIX wieku. Cały spocony z wielkimi bokobrodami. Mówi, że zrobi dla mnie wszystko. Wszędzie zabierze, wszystko pokaże. - Nie mam nic do roboty. Jestem wolny non-stop.[...]. Pozwoliłem mu na filmowanie, pod warunkiem, że będzie kręcił tylko moje dłonie i to od tyłu".

Thierry'ego reżyser uczynił główną postacią filmu. Jego pełne poświęcenie wynikało z kolejnej obsesji, która pojawiła się w trakcie przebywania z grafficiarzami. Słyszał od nich o tajemniczym, nieuchwytnym artyście z Anglii, którego tożsamości nikt nie zna. Bardzo pragnął go poznać i nagrać z nim film. Marzenie niespodziewanie spełniło się. Banksy zaprosił Thierry'ego do Anglii. Doszedł do wniosku, jak opowiadał, że czas uwiecznić to, co robią, zanim prace znikną. Pomimo tego, że zagrożona była jego anonimowość i bezpieczeństwo, uznał, że rejestracja na filmie reakcji ludzi jest dla niego bardzo ważna. Zwykle artyści w pośpiechu opuszczają miejsce, w którym tworzą i tej reakcji na street art nie obserwują.

Scenariusz tego filmu bazuje na naprzemiennie pojawiających się akcjach ulicznych, wypowiedziach znanych streetartowców i samego Thierryego, który dla filmowania poświęcił wszystko, łącznie z rodziną.

- To twoja praca? - pyta zakapturzony artysta. - To moja pasja. To z czego się utrzymujesz? - Z tego i owego... Chwilowo zrobiłem sobie przerwę.

I w tej przerwie jeździ z chłopakami na dzienne i nocne akcje. Filmuje Andre, którego znakiem rozpoznawczym jest komiksowy ludzik, Zeusa, który maluje na ulicach cienie różnych przedmiotów, kuzyna Space Invandera.

"Lubiłem ich nagrywać - mówi Thierry. Podobało mi się to, co robią. Wierzą w to całym sercem. Naprawdę to kochają. Zacząłem postrzegać ulice jako galerie pod gołym niebem. Oglądałem coś, co niewielu ludzi ma szansę zobaczyć. Robiliśmy coś nielegalnego. W każdej chwili mogliśmy wpaść. Bardzo lubiłem to poczucie zagrożenia, tę adrenalinę."


Przez jakiś czas rejestrował każdą chwilę życia Sheparda Fairey'a z Zachodniego Wybrzeża. Shepard zyskał sławę przeistaczając wizerunek nieznanego senatora (obecnie prezydenta USA, przyp.JB) w ikonę kultury. Już w 2000 roku był najpłodniejszym streetartowcem. Do najciekawszych jego eksperymentów należało powielanie pojedynczego motywu - tu Giganta Andre. "Im częściej ludzie go widzą, tym bardziej wydaje im się ważniejszy. Pytają o niego. Chcą się coś dowiedzieć. Przydają mu ukrytego znaczenia" - mówił Shepard.

Thierry nie był dobrym filmowcem. Filmy kręcił byle jak i takim widzimy go też na ekranie. Ten zabieg też dodaje filmowi waloru prawdy, dokumentu. Rozbiegany chwilami obraz daje poczucie uczestniczenia w akcji, a ta zmienia się szybko. Wszak miejscem pracy nocnych artystów są ściany, filary mostów, a nawet dachy. Tempo jest dyktowane obawą przed przyjazdem policyjnego patrolu. Trzeba zdążyć rozstawić drabiny, podwiesić liny, wnieść wiadra z farbą czy klejem i szablony (street art jako hybrydowa forma graffiti wykorzystuje nalepki, szablony, plakaty, rzeźby).
.
Efekty pracy na dużej powierzchni widać dopiero z dystansu. Prace mają różną wymowę: od humorystycznych, obyczajowych po antywojenne i antykapitalistyczne. Ich sens czasami jest niezrozumiały dla przechodnia. Sam Thierry, próbując zrozumieć graficzny przekaz, często używał określenia "pranie mózgu". I kiedy Banksy odesłał go do Ameryki, z nową misją, która miała polegać na spróbowaniu sił w street arcie, Thierry przybrał przydomek Mr Brainwash i... dał się wciągnąć w wir sztuki. Co z tego wynikło? Warto sprawdzić w kinie.

Banksy w ten sposób uwolnił się od człowieka, którego przydatność jako dokumentalisty okazała się niewielka. Po przejrzeniu opracowanej przez Thierry'ego dokumentacji filmowej powiedział:"Thierry może jednak wcale nie jest filmowcem, tylko niestabilnym umysłowo człowiekiem z kamerą. Półtorej godziny potwornego zwiastuna filmowego. Jakby kogoś z ADHD posadzono z pilotem przed telewizorem z 900 kanałami. Musiałem się od niego uwolnić".


Przyglądanie się pracy twórczej streetartowców jest niesamowitym doświadczeniem. Trudno odmówić im talentu, kreatywności, poczucia humoru i społecznego zaangażowania. Ta "partyzancka" działalność obecnie przynosi też sporą popularność. Wystawę "Banksy UK Summer Show" w Bristol City Museum and Art Gallery, w roku 2009, przez 3 miesiące odwiedziło ponad 300tys. osób. Przyniosło to też niezłe dochody - 140tys. dolarów za zdemolowaną budkę telefoniczną, kiedy street art stał się gorącym tematem. I nagle okazało się, że chodzi o pieniądze. Banksy myślał, że z pomocą Thierry'ego i jego filmów pokaże ludziom, o co naprawdę chodzi, że nie o sławę i pieniądze.

Film stawia kilka istotnych pytań na temat powstawania i postrzegania sztuki. Kim jest artysta: geniuszem czy szczęściarzem? Czy faktycznie sukces mierzy się przede wszystkim w dolarach? Kto decyduje o uznanie pracy za dzieło sztuki?
Zabrakło mi w filmowych dialogach streetartowców (świadomych, że działają na granicy prawa), pomysłu na przyszłość dla tej dziedziny sztuki.
Czy może się ona rozwijać bez strat dla estetyki przestrzeni miejskiej. Może ta dawka adrenaliny jest niezbędna? A może legalizacja zamalowywania ścian w mieście, wiązałaby się z urzędniczą ścieżką wyznaczania miejsc, akceptowania treści, itp. co ewidentnie mogłoby wpłynąć na ich charakter, osłabić wymowę anty- i pozbawić tej szczególnej roli, jaką jest "pranie mózgu" ?

Exit through the gift shop, USA, Wielka Brytania, 2010
Reżyseria: Banksy
W rolach głównych: Banksy, Shepard Fairey, Thierry Guetta, Space Invader i inni.

Niektóre prace Banksy'ego http://www.banksy.co.uk/
Dane liczbowe pochodzą z Wikipedii: Banksy

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!