Kobiety - biedne istoty, niedoceniane, spychane na boczny tor, jawią się, jako te, którym należy współczuć, pomóc, zrozumieć. Te słabe istoty w rzeczywistości potrafią być jednak bardziej groźne i wyrafinowane niż chce się nam wmówić.

Jeśli dzieje się coś złego, to zawsze chłop jest temu winien, zawsze on
stawiany jest pod pręgierzem i zawsze jemu wmawia się przyczynę zła. A
przecież męski gatunek to nie tylko typy pokroju macho. Są wśród nas i
tacy, którym daleko do gruboskórnego i niewrażliwego troglotydy
ciągnącego partnerkę za włosy. Z gruntu przyjmuje się, że chłopy w
każdym wieku to dranie i taki też wizerunek kreślą redaktorki na
szpaltach gazetowych manifestów i zapewniam was, że nie ma tam miejsca
dla tych przeciętnych spokojnych i kochających facetów, bo ci burzą
misternie zbudowany stereotyp.



A prawda, jak to zazwyczaj bywa, tkwi pośrodku. Wypadałoby wreszcie
napisać o kobietach modliszkach, lub też, jak niektórzy określają,
wampirach energetycznych. Kobietach, które we własnym małżeństwie
potrafią facetowi sadystycznie wręcz zaleźć za skórę, które zasady
moralności pani Dulskiej rozbudowały o własne, bardziej wyrafinowane
metody. Nie myślę tu o paniach z marginesu, z patologicznych środowisk.
Mam na myśli zwykłe, przeciętne kobiety, zdawać by się mogło,
inteligentne i sytuowane, których zachowania wobec własnych mężów
zaczynają z czasem przybierać postać psychicznego bestialstwa.



I kiedy patrzę na to, mam wrażenie, że po latach wspólnego życia, kiedy
to dzieci już są odchowane, ich wściekłość, o to że, chłop nie jest
księciem z bajki przybiera niewyobrażalne rozmiary. Oto okazuje się, że
facet do przesady uczciwy, wierny i oddany, któremu nie w głowie
szaleństwa i skoki na bok, przestaje być potrzebny, okazuje się w domu
zbytecznym przedmiotem, który zawadza, zatruwa powietrze, wygniata
kanapę, brudzi dywan a na dodatek zawsze przynosi za mało pieniędzy. Na
każdym kroku trzeba mu dopiec, dogryźć, poniżyć. To on winien jest, że
pada deszcz, że żelazko się zepsuło, że przed domem nie stoi rolls z
szoferem.



Coraz intensywniej wpajane poczucie winy umacniania go w przekonaniu,
że jest głupi, lub jeszcze gorzej, genetycznie obciążony. Rodzą się
wtedy próby zrekompensowania takiej sytuacji. Jeden zagląda do butelki
a inny rzuca się w wir działania, by za wszelka cenę sprostać kobiecym
zachciankom. Kiedy nie wychodzi, bo przecież nie wszystko zależy od
niego, brak zrozumienia ze strony partnerki powoduje , że popada w
dalsze psychiczne odrętwienie, oddalając się od niej jeszcze bardziej.
Zaczyna zamykać się w sobie, dusząc psychiczny ból i gryząc się sam ze
swoimi problemami. Za wszelką cenę chce uniknąć konfliktów, ustępując
pola. Gdzieś tak po cichu liczy, że wygra dobrocią, bo w taki właśnie
świat i zasady dotychczas wierzył. Tymczasem osoba, która w jego
mniemaniu miała być życiowym partnerem wspierającym w trudnych chwilach
z czasem stała się wrogiem, z którym, trzeba walczyć o każdy kolejny
kawałek życia.



Apeluję tedy ja, męska szowinistyczna ale życzliwa …. Kobitki kochajcie
nas, facetów, takimi jakim jesteśmy i nie szukajcie już gotowych
rozwiązań na każą okazje w tych swoich gazetowych wizjonerskich
pismach. Nie przykładajcie tego szablonu do naszej rzeczywistości. Bo
jak sie wkurzymy to wzorem Manueli partie chłopów założymy.



PS. A swoja drogą , chłopy, poczytajcie i pooglądajcie sobie od czasu
do czasu te pisemka. Zwłaszcza sesje zdjęciowe nowych kreacji są
najlepszym sposobem by się kobitek odechciało, bo styliści ustawiają do
zdjęć te modelki tak, że wyglądają one jak strzygi w fantasmagorycznych
pozach chorego na fiu- bździu wizjonera.


Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!