(© Darek Szczecina)

Mit o 18 godzinach pracy nauczyciela tygodniowo można włożyć między bajki. Ujawniono wyniki badań nad czasem pracy polskiego belfra.

Każdy z nas ma swoje zdanie ile i jak pracuje nauczyciel. Pamiętam dobrze swojego wf-istę. Najczęściej dawał nam piłkę do gry i gdzieś znikał. Pamiętam nauczycielkę od przyrody, która zadawała man fragment do przeczytania z podręcznika i znikała na zapleczu. Albo jak kopaliśmy, tym razem nie piłkę lecz ogródek. Pamiętam matematyka, co dyktował nam zadania i sprawdzał kartkówki z innych klas. Ale i byli nauczyciele przygotowani do lekcji, które prowadzili całym sobą. Zaangażowani, chętni do pomocy, dostępni dla uczniów i podczas przerwy i po lekcjach. Jaki zatem jest ten polski nauczyciel? Zbadał to Instytut Badań Edukacyjnych posługując się dwiema niezależnymi metodami.

Na podstawie rocznej obserwacji pracy nauczycieli wyliczono, że średni czas pracy polskiego nauczyciela wynosi blisko 47 godzin tygodniowo. Nie jest to tylko przysłowiowe "stanie przy tablicy", ale 54 czynności zawodowe związane z byciem nauczycielem. Bowiem nauczycielska praca nie zaczyna się i nie kończy wraz ze szkolnym dzwonkiem.

Tak zwane pensum nauczycielskie to zaledwie trzecia część czasu poświęconego przez nauczyciela swojej pracy, czyli wykonywaniu czynności zawodowych. A do tych należą m.in. przygotowanie lekcji, przygotowanie klasówek i ich sprawdzenie, przygotowanie i przeprowadzenie zajęć pozalekcyjnych. Na to statystyczny polski nauczyciel poświęca ok. 35 godzin tygodniowo.

Ponadto, poza wymienionymi wyżej pięcioma kluczowymi zadaniami, nauczyciel wykonuje szereg czynności wymaganych przez pracodawcę. Są to udziały w radach pedagogicznych i spotkaniach zespołów, kontakty z rodzicami (indywidualne i tak zwane wywiadówki), wycieczki szkolne, dokształcanie się i samokształcenie, udział w komisjach egzaminacyjnych, czynności administracyjne i realizacja zadań wynikających z tzw. awansu zawodowego.

Wielu nauczycieli chciałoby pracować po 8 godzin tylko w murach szkoły. Bo jak może wyglądać dzień pracy nauczyciela?
Wstaje i od razu odbiera pocztę. Zagląda do dziennika elektronicznego by dokonać nowych wpisów, przeczytać wiadomości. W drodze do szkoły odbiera kilka telefonów i sms-ów od rodziców. W szkole musi być przed ósmą, bo ma dyżur w szatni. Potem lekcje, te swoje ustawowe, czyli cztery. Następnie dyżur na stołówce, aby dzieciaki się nie pozabijały i nie pooblewały zupą. Ale to nie koniec, już na korytarzu czeka jedna mama by porozmawiać o sukcesach syna. Uff. Lekki oddech, bo za chwilę kółko przedmiotowe. A później rada pedagogiczna. Po radzie pedagogizacja rodziców - tak to się teraz ładnie nazywa, i wywiadówka. Poszło sprawnie. Ale nie, kilkoro rodziców jeszcze chce porozmawiać w cztery oczy. Cóż, trzeba zostać. Nareszcie koniec, można iść do domu. Jakoś wcześnie dzisiaj się skończyło, jest tylko dwudziesta z minutami. Ponad 12 godzin pracy w murach szkoły. Czy kodeks pracy na to pozwala?

Całe szczęście taki dzień zdarza się raz na miesiąc. Pocieszające jest to, że w sobotę i niedzielę nauczyciel nie musi iść do szkoły. No, chyba że dokształca się na studiach podyplomowych lub kursach. W sobotę może spokojnie poświęcić czas na... sprawdzenie klasówek, a w niedzielę na uzupełnienie dokumentacji.

Portfel

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!