Obecnie w Galerii Fotografii Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego można oglądać wystawę Françoise Remy z Belgii. To druga w tym miejscu tegoroczna prezentacja autora z zagranicy. Jej wernisaż z udziałem autorki odbył się 23 września.

Wystawa Françoise Remy nosi tytuł: „Łódź – belgijskie spojrzenie”. Prace powstały w maju ubiegłego roku, podczas kilkudniowego pobytu artystki w tym mieście. Tak jak wielu zachodnich czy pochodzących z innego miasta artystów, zafascynowana Łodzią, zrobiła wtedy tysiące zdjęć reportażowych. Właśnie z tego zestawu pochodzi 36 barwnych prac prezentowanych teraz przy Piotrkowskiej 102.

To Łódź zainspirowała artystkę do zrobienia tych fotografii. Jednak elementów charakterystycznych dla samego miasta na nich nie ma. Zdjęcia te mogłyby być zrobione w każdej innej europejskiej - i nie tylko – metropolii, co w jakiś sposób nobilituje rodzinne miasto m.in. Juliana Tuwima i Artura Rubinsteina. To znaczy, że wbrew przejawianym niekiedy opiniom dezawuującym Łódź, rodzących się na podstawie medialnych doniesień o spektakularnych przestępstwach, nie odstaje ono od pewnej współczesnej normy.

Na fotografiach mamy festiwal detali. Na całość kolekcji składają się niewielkie wycinki łódzkiej rzeczywistości: np. trotuaru z kostki brukowej czy nierównej jezdni, różaniec zwisający z samochodowego lusterka, fragmenty ludzkich postaci – nóg, dłoni, łokci, ramion, barków, piersi, pleców, bioder, całych sylwetek lub ciała z fragmentem bielizny i spodni.

Można by powiedzieć, że to reporterski minimalizm. Widzimy tylko część obyczajowych scenek zaobserwowanych przez artystkę na ulicy czy w jakimś lokalu. Z sytuacji tych artystka wyławia tylko niektóre elementy, nie przedstawiając danej sceny w całości. Dzięki temu, z jednej strony, fotografowane osoby zachowują anonimowość, a z drugiej, stają się jednym z uniwersalnych symboli współczesnego miasta.

Niekiedy można mieć skojarzenia z malarstwem – np. gdy na jednej fotografii mamy różne faktury. Nie brak też elementów architektonicznych. Trzeba tu jednak zaznaczyć, że w przeciwieństwie do większości artystów skupiających się podczas fotografowania starych łódzkich kamienic na zdewastowanych elewacjach, Françoise Remy jako bohatera przedstawia raczej samo słońce, a nie ścianę na którą padają jego promienie.

Prace te udowadniają, że autorka ma wielki talent, poparty dość wyjątkową wrażliwością, do wychwytywania bardzo małych wycinków otaczającej nas rzeczywistości – takich, na które w ciągłym zabieganiu rzadko zwraca się uwagę, nie mówiąc już o nadawaniu im większych znaczeń. Prezentowane fotografie to poetyckie, delikatne, niejako kobiece dotykanie spojrzeniami otaczającego świata.

Podczas otwarcia wystawy, którego dokonał prezes ŁTF Sławomir Grzanek, oprócz autorki obecny był dyplomata Zenon Kowal, delegat rządu belgijskiego przy ambasadzie Belgii ds. frankofońskich oraz jego asystentka, która podczas imprezy świetnie pełniła też rolę tłumaczki.

Prace tej artystki już po raz drugi prezentowane są w Galerii Fotografii Łódzkiego Towarzystwa Fotograficznego. Poprzednio wraz z André Demuthem, Christiane Desmedt, Pascalem Ducourantem, Barbarą Harsch, Geertem Joostensem i Anną Robazynski w dniach 29.05.2007 - 18.06.2007 wzięła udział w wystawie „Natura...”. Wtedy tych siedmioro belgijskich artystów przedstawiało swoje relacje ze środowiskiem naturalnym człowieka. Obecnie Françoise Remy odsłania osobiste refleksje dotyczące Łodzi. Jak one są można oglądać do 6 października.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!