Seven Nation Army to połączenie ostrych gitar z seksowym żeńskim wokalem. Ich muzyka wybrzmiewa przez odbiorniki stacji radiowych w USA, Wielkiej Brytanii oraz w Niemczech... Więc jak to się dzieje, że na terenie naszego kraju Seven Nation Army jest zespołem praktycznie nieznanym i nieobecnym w innych mediach niż internet?

Wiadomości24.pl postanowiły to sprawdzić. Udało nam się skontaktować z Jarkiem – gitarzystą i założycielem zespołu, który, jako lider, został upoważniony do udzielenia nam wywiadu. W skład zespołu wchodzą także Kasia (wokal), Piotrek (gitara), Jacek (gitara basowa) oraz Marcin (perkusja).

Jesteście polskim zespołem, lecz Wasza muzyka znana i ceniona jest przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych Ameryki i w Europie Zachodniej. Statystyki na Waszym profilu na MySpace.com są świetne i świadczą o dużym zainteresowaniu słuchaczy Waszą muzyką. Wiadomości24.pl zastanawiają się więc, dlaczego w Polsce jesteście tak mało znanym zespołem. Jak sądzisz, od czego to zależy?
- Aby w Polsce być wykonawcą naprawdę znanym trzeba być stale obecnym w mediach takich jak radio i telewizja oraz mieć silne wsparcie promocyjne ze strony firm fonograficznych. W naszym przypadku nie występuje żaden z tych czynników. Z przykrością muszę stwierdzić, że cierpimy na kompletny brak zainteresowania ze strony polskich prezenterów radiowych i firm fonograficznych. Nie doczekaliśmy się żadnej reakcji na wysłane przez nas płyty promocyjne zawierające utwory z nagranego w ubiegłym roku materiału na debiutancki album. Prawie nikt z polskiej branży muzycznej nie odpisał na wysłane przez nas maile. Nasza bardzo wysoka pozycja w rankingach na MySpace.com [w momencie udzielania tego wywiadu zespół zajmuje 1. pozycję w kategorii indie, 1. w kategorii powerpop i 2. w kategorii muzyka alternatywna - przyp. aut.] też wydaje się nie wzbudzać żadnego zainteresowania krajowej branży muzycznej.

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja za granicą. Statystyki na MySpace.com i pozycja w rankingach są prawdziwym wyznacznikiem zainteresowania danym wykonawcą. Dlatego też zagraniczni prezenterzy radiowi z własnej inicjatywy proszą nas o przysyłanie płyty promocyjnej. Ze Stanów Zjednoczonych otrzymaliśmy również kilka propozycji wydania naszych numerów na kompilacjach, z jednej nawet skorzystaliśmy, czy ciekawą ofertę wsparcia promocyjnego i medialnego, nad którą się właśnie zastanawiamy.

Wielkie gratulacje. Jak widać internet, a w szczególności MySpace.com, odgrywa znaczącą rolę w promocji Seven Nation Army. Proszę, opowiedz coś więcej Czytelnikom Wiadomości24.pl na temat tego portalu muzycznego.
- MySpace.com jest obecnie najważniejszym medium do promowania muzyki. Tu każdy artysta może zaprezentować swoje utwory niezależnie od tego czy ma kontrakt fonograficzny, wsparcie promocyjne wytwórni płytowej czy przychylność prezenterów radiowych. Tu każdy słucha tego, co lubi a jedyną miarą popularności wykonawcy są statystyki wizyt i słuchalności.

Doskonale obrazuje to przykład naszego zespołu. W momencie, kiedy w lutym 2007 zakładałem profil Seven Nation Army na MySpace.com byliśmy początkującym i kompletnie nieznanym zespołem, nie dysponowaliśmy nawet profesjonalnymi nagraniami studyjnymi. Pierwsze zamieszczone tam utwory pochodziły z naszej płyty demo nagranej w warunkach garażowych. Musiało jednak coś być w tych nagraniach co spowodowało, że w ciągu pierwszego miesiąca zanotowaliśmy na profilu ponad 2700 wizyt i 2800 odtworzeń. A potem było już tylko lepiej. Magiczna liczba 100 tys. wizyt została osiągnięta po 15 miesiącach a obecnie szybkimi krokami zbliżamy się do 200 tys. Co ciekawe – to wszystko udało się osiągnąć w sytuacji, kiedy cała nasza dyskografia składała się zaledwie z płyty demo o garażowym brzmieniu, składanki wydanej w USA zawierającej jeden z naszych utworów oraz promocyjnej EP-ki zawierającej trzy utwory z materiału nagranego w ubiegłym roku z myślą o debiutanckim albumie.

Obecność na MySpace.com ma jeszcze jedną niesamowitą zaletę, którą jest bezpośredni kontakt ze słuchaczami i związana z nim możliwość poznania ich opinii na temat naszej muzyki. Komentarze zamieszczane na naszym na profilu oraz maile jakie otrzymujemy od słuchaczy są dla nas niezwykle ważne i motywujące.

Czy macie już wydawcę nagranego przez Was albumu? A jeśli tak, to kiedy się ukaże na rynku?
- Materiał jest gotowy od czerwca roku ubiegłego, ale niestety do tej pory nie mamy jego wydawcy. Coraz poważniej myślimy o wydaniu go własnym sumptem.

Wiadomości24.pl zaintrygowała nazwa Waszego zespołu – Seven Nation Army. Czy mógłbyś nam zdradzić skąd pomysł na taka nazwę?
- Jest to mój prywatny hołd dla zespołu The White Stripes. Utwór „Seven Nation Army” otwiera ich płytę zatytułowaną „Elephant”, która nie tylko oczarowała mnie od pierwszych dźwięków ale miała również niezwykły wpływ na moje życie i twórczość muzyczną.

Gdybyś w kilku słowach mógł opisać Waszą muzykę, jakich określeń byś użył?
- Połączenie ostro brzmiących gitar z seksownym żeńskim wokalem, łatwo wpadające w ucho melodie oraz mnóstwo pozytywnej energii.

Owszem, słuchając Waszej muzyki odnosi się takie wrażenie. Jednak polscy słuchacze są bardzo wymagający. Potrzebują większej zachęty. Jak myślisz, co takiego niesamowitego, oprócz pozytywnych wibracji, jest w Waszych utworach?
- Moim zdaniem całą siłą utworów jest ich autentyczność. Wszystkie piosenki pisane były wyłącznie z potrzeby serca, bez jakiegokolwiek komercyjnego nastawienia. Nie jesteśmy zawodowymi muzykami - granie muzyki jest wyłącznie naszą wielką pasją.

Kto w Waszym zespole pisze teksty a kto komponuje muzykę?
- Jestem autorem tekstów i kompozytorem wszystkich utworów. Natomiast aranżacje są zawsze dziełem całego zespołu.

Z którym utworem jesteś najbardziej „zżyty”? Który pochłonął najwięcej czasu?
- Najbardziej „zżyty” jestem z utworem „Foolish Game”. Od niego zaczęła się nasza historia. Jest to pierwszy utwór jaki nagraliśmy podczas naszej garażowej sesji w klubie Muzyczna Owczarnia. Od samego początku jest też najchętniej słuchanym numerem na naszym profilu na MySpace.com. Do tej pory doczekał się aż 60 tysięcy odtworzeń (biorąc pod uwagę obecną wersję oraz pierwszą, która była dostępna do czerwca ubiegłego roku).

Utworem, który pochłonął najwięcej czasu był „This Time”. Jest to jedyny kawałek z ubiegłorocznej sesji nagraniowej, który zdecydowaliśmy się zmodyfikować. Ostatnio dogrywaliśmy nowe partie w studiu i wkrótce gotowy będzie zupełnie nowy mix. Ale myślę, że było warto. Mam nadzieję, że będzie to teraz prawdziwy killer.

Wiadomości24.pl również mają taką nadzieję. Rozmawialiśmy wiele o przeszłości i teraźniejszości. A jakie są Wasze plany na najbliższą przyszłość?
- Przede wszystkim chcielibyśmy aby nasz album pojawił się w końcu na rynku. Będziemy dalej szukać wydawcy a jeśli go nie znajdziemy, to najpewniej wydamy go własnym sumptem latem tego roku. Wkrótce powinien być gotowy nasz pierwszy teledysk. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to jego premiera będzie miała miejsce w pierwszych dniach maja. Oprócz tego zamierzamy zagrać wkrótce parę koncertów. Wszystkie szczegóły na ich temat pojawią się na naszym profilu.

Wiadomości24.pl dziękują za udzielenie wywiadu i życzą zrealizowania Waszych planów oraz sukcesu także na krajowym rynku muzycznym.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!