W poprzednich artykułach wiele pisałem o patologiach polskiego prawa. Aż zauważyłem, że często ludzie czytając tekst mówią "to jest chory kraj, tego się nie zmieni". A to nieprawda. Są ludzie, którzy już dużo w temacie broni zmienili na plus.

W ostatnich artykułach pisałem, jak bardzo absurdalne, emocjonalne i oderwane od rzeczywistości jest podejście naszych władz do broni na tle zarówno świata jak i historii. Ale czy nie da się nic z tym zrobić? Wręcz przeciwnie. W ciągu ostatnich dwudziestu lat w Polskim prawie nastąpiło istne trzęsienie ziemi. I to na korzyść miłośników broni.

Po pierwsze, dziś już każdy z nas może posiadać nie tylko wiatrówki, ale i w pełni funkcjonalne repliki broni czarnoprochowej (wraz z prochem, kulami i kapiszonami).

Po drugie, ziściło się najbardziej oklepane powiedzenie speców od marketingu. Gdy wszyscy mówią, że się nie da, znajduje się ktoś kto o tym nie wie i właśnie to robi. W tym przypadku był to Jarosław Lewandowski, redaktor naczelny miesięcznika "Strzał" i prezes "Fundacji Rozwoju Strzelectwa w Polsce", wspierany przez działaczy świeżo powstałego Ruchu Obywatelskiego Miłośników Broni (w skrócie ROMB), którego zresztą był współzałożycielem. A dokonali oni prawdziwej rewolucji.

Jeszcze trzy lata temu prośba o pozwolenie na broń sportową mogła być po prostu odrzucona. Często instruktorzy i sędziowie strzeleccy dowiadywali się na policji, że zbyt rzadko startują w zawodach, lub ich wyniki są zbyt słabe (jak startować, gdy się sędziuje?).

W ich obronie nie stanął zastygły beton Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego. Nie zrobił tego również opanowany przez wojskowych emerytów LOK. Zrobił to właśnie pan Lewandowski wspierany przez ROMBowskich zapaleńców. Udało im się przekonać posłów pracujących nad nowelizacją Ustawy o Broni i Amunicji, że obecny system jest patologiczny, a propozycja nowelizacji wysunięta przez środowiska policyjne tylko te patologie pogłębia. I właśnie dzięki nim, dziś każdy, kto spełnia wymienione w ustawie wymogi po prostu pozwolenie na broń ma dostać i koniec.
Oczywiście środowiska policyjne nawykłe do tego, że w sprawach związanych z bronią, od lat czterdziestych, pełnią rolę wyroczni, nie ustępują łatwo. Policjanci z wydziałów Postępowania Administracyjnego dalej próbują utrudniać dostęp do broni, stosując metody, które działacze ROMBu nazywają wprost "milicyjnymi".

Np. wobec kolekcjonerów stosuje się policyjny paragraf 22. Bo aby dostać pozwolenie do celów kolekcjonerskich należy być członkiem stowarzyszenia o charakterze kolekcjonerskim. I tu się zaczyna "milicyjna" logika. Kiedy stowarzyszenie jest kolekcjonerskie? Jak robi wystawy. A kiedy robi wystawy? Czy jego członkowie mają już broń. A od kiedy mają broń? Czy dostaną pozwolenia na nią? A kiedy je dostaną? Jak udowodnią, że ich stowarzyszenie jest kolekcjonerskie.

Inny przykład. Dzięki staraniom nadinspektora Waldemara Jarczyńskiego, w KGP ruszyły prace nad nowelizacją rozporządzenia regulującego zasady przechowywania broni. Interesujące jest tu uzasadnienie konieczności wprowadzenia tych zmian: "to ukróci roszczeniowe postawy środowisk sportowych, które domagają się większych ilości broni" - tak brzmiał jego jedyny argument. Bardzo często policja upiera się, że może i obywatelowi należy się broń, ale nie od razu sześć sztuk i na tej podstawie odmawia (choć prawnicy ROMB twierdzą, że to działania pozaprawne, a i lektura pism wysyłanych przez policję do MSWiA pozwala na wyciągnięcie wniosków, że sami policjanci są świadomi wątpliwej jakości swoich argumentów). System się broni. Ale powoli pęka.

Jak widać wciąż wiele jest do zrobienia. Ale osiągnięto najważniejsze. Dziś już policja nie może ustanawiać prawa. Teraz już wiemy, że Policja forsując swoje pomysły trafi na opór ludzi takich jak ROMBowcy. A co ważniejsze wiemy, że czasem z nimi po prostu przegra.

Rozpoczął się konkurs Dziennikarz obywatelski 2011 Roku. Zgłoś swój materiał! Zostań najlepszym dziennikarzem 2011 roku. Wygraj jedną z ośmiu zagranicznych wycieczek.

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!