Był rok 1998. Zawisza Bydgoszcz kończył zmagania w II lidze na 10. miejscu. Ówczesne wojskowe władze klubu mając na uwadze duże problemy finansowe postanowiły wycofać zespół seniorów z rozgrywek centralnych.

Jak pokazała historia, aż 13 lat kibice niebiesko-czarnych musieli czekać na powrót piłkarzy na zaplecze ekstraklasy.

W sezonie 1998/1999 drużyna złożona z młodych wychowanków Zawiszy przystąpiła do gry w IV lidze. Kibice zamiast potyczek ze Śląskiem Wrocław czy Górnikiem Wałbrzych byli świadkami zmagań wojskowych z Promieniem Kowalewo czy Polonii Pasłęk. Niestety bydgoska młodzież przez następne lata nie potrafiła wyciągnąć Zawiszy choćby ligę wyżej. Jakby tego było mało, połączona drużyna Zawiszy i Chemika Bydgoszcz nie potrafiła się utrzymać w IV lidze i w 2002 roku piłkarze spadli ligę niżej. Od tego momentu w historii klubu rozpoczęła się nowa karta. Zespół przejęło pod swoje skrzydła powstałe Stowarzyszenie Piłkarskie Zawisza. Na jego czele stanął autor tego przedsięwzięcia, były piłkarz Zawiszy - Krzysztof Straszewski. Pozostałych członków znalazł on wśród najwierniejszych kibiców, którzy nie opuścili klubu w najtrudniejszym momencie. W kolejnym sezonie bydgoszczanie wygrywają swoją ligę i w obecności 1500 kibiców świętują awans do IV ligi.

W sezonie 2003/2004 bydgoski klub był bliski awansu, jednak ostatecznie Zawisza zajął 2. miejsce i marzenia o awansie znów trzeba było odłożyć przynajmniej o rok. Na początku 2005 roku wydawało się, że w końcu dla klubu nadejdą lepsze czasy. Wróciło wielu dawnych zawodników i runda wiosenna miała być przetarciem przed walką o awans w następnym sezonie. Aby przypomnieć bydgoszczanom markę jaką kiedyś był Zawisza i jego kibice, zorganizowano pokazowy mecz z Lechem Poznań, na którym ku uciesze najwierniejszych fanów pojawiło się prawie 5 tyś. ludzi. Kibice przygotowali świetną oprawę i wydawało się, że powrót piłkarzy z Bydgoszczy na właściwe miejsce to kwestia czasu. Niestety, mimo niezłego rozpoczęcia sezonu 2005/2006 Zawisza został uwikłany w sprawy korupcyjne przez jednego z byłych piłkarzy i działacza klubu. KPZPN odjął drużynie 9 punktów, zaczęło brakować pieniędzy, a większość piłkarzy zaczęła rozglądać się za innymi klubami. Na domiar złego, początek następnego roku przyniósł bardzo niekorzystne wieści dla zawiszaków.

W styczniu 2006 roku przy aprobacie władz miasta w osobach prezydenta Dombrowicza i
innych lokalnych polityków oraz dziennikarzy bydgoskich mediów, sprowadzono do Bydgoszcz drugoligowy klub Hydrobudowa Kujawiak Włocławek, który przemianowano na Zawisza Bydgoszcz SA. Nowego Zawiszy nie zaakceptowali najwierniejsi fani wojskowych. Postanowili oni, że pozostaną przy drużynie prowadzonej przez SP Zawisza, gdyż właśnie ten klub był spadkobiercą 60 letniej tradycji sekcji piłkarskiej. Protestujących kibiców Zawiszy bydgoskie media mieszały z błotem , obrzucając przeróżnymi obelgami, widząc tylko nowy klub, nazwany przez kibiców Zawiszy "hydrotworem". Na szczęście mimo szumnych zapowiedzi na mecze nowego Zawiszy nie przychodziły takie tłumy, jakie zapowiadały władze miasta. Dodatkowo z kibicami prawdziwego Zawiszy identyfikowali się wszyscy kibice w całej Polsce. Nawet z zagranicy płynęły sygnały poparcia dla najwierniejszych sympatyków niebiesko - czarnych.

W 2007 roku zakończyła się przygoda bydgoszczan ze sprowadzonym z Włocławka zespołem Hydrobudowy. W obliczu oskarżeń korupcyjnych właściciel Hydrobudowy SA ogłosił, że w związku z sytuacją panującą w polskiej piłce zaprzestaje wspierania II ligowego zespołu. Tak zakończyła się, krótka na szczęście historia przyprowadzonej do Bydgoszczy drużyny piłkarskiej, której prezesem był Wojciech Klatt. Ponownie więc na piłkarskiej mapie Polski w Bydgoszczy znajdował się tylko jeden, ale za to autentyczny Zawisza. W sezonie 2007/2008 wszystko postawiono na jedną kartę. Okazało się bowiem, że PZPN zamierzał przeprowadzić reorganizację rozgrywek piłkarskich, w myśl których zwycięzcy IV ligi po barażu ze zwycięskim zespołem z innej IV ligi uzyskiwali automatyczny awans do nowo powstałej II ligi. Zawisza do ostatniej kolejki toczył wyrównany bój z Olimpią Grudziądz (notabene aktualnie grudziądzanie także awansowali do I ligi) i ostatecznie po wygraniu swojej ligi wylosował w barażu zespół LZS Leśnica. Najpierw bydgoszczanie pokonali u siebie rywali 2:0, a następnie wygrali drugie spotkanie 0:1 czym przypieczętowali upragniony od lat awans do rozgrywek centralnych.

Sezon 2008/2009 był ostatnim sezonem, w którym drużyna seniorów grała pod skrzydłami SP Zawisza. Mimo wielu trudności Zawisza nieźle poradził sobie w II lidze i ostatecznie zajął bezpieczne 7. miejsce. W przerwie między sezonowej w Bydgoszczy po wielu trudach powstała spółka WKS Zawisza Bydgoszcz, w której głównym udziałowcem było miasto Bydgoszcz. Mimo tego naturalnym wyborem na prezesa nowej spółki wydawało się mianowanie Bogdana Pultyna, dotychczasowego prezesa SP Zawisza. Jednak prezydent Dombrowicz wskazał na młodego, niedoświadczonego Michała Glińskiego. Zasiadający na trybunach kibice postanowili dokładnie patrzyć na ręce nowego prezesa i dosyć szybko popadli z nim w konflikt. W przerwie zimowej sezonu 2009/2010 sprowadzono do Bydgoszczy kilku zawodników z tzw. nazwiskiem. Jednak jak się okazało ich wiek i podejście do swoich obowiązków nie przyczyniło się do podniesienia poziomu sportowego Zawiszy. Bydgoszczanie ostatecznie zakończyli rozgrywki na 4. miejscu i z zapowiadanego awansu do I ligi nic nie wyszło.

Jeszcze w trakcie drugiego sezonu gry Zawiszy w II lidze mówiło się o przejęciu spółki przez Zbigniewa Bońka, wychowanka bydgoskiego klubu. Jednak nic z tego nie wyszło. Sam Boniek nie bardzo kwapił się do wykładania pieniędzy, a i zapowiadanych przez niego sponsorów też próżno było wypatrywać. Sezon 2010/2011 Zawisza zaczynał z nowym trenerem (Mariusza Kurasa zastąpił Maciej Murawski) i zmienioną kadrą zespołu. Bydgoszczanie zakończyli rundę jesienną na 2. miejscu, co ponownie rozbudziło nadzieje kibiców na awans do I ligi. Jednak początek rundy rewanżowej nie układał się po myśli tak kibiców jak i szkoleniowca Zawiszy. Ostatecznie po porażce z GKS-em Tychy podał on się do dymisji i zastąpił go znany w Bydgoszczy Adam Topolski. Od tego momentu Zawisza wygrywał prawie wszystko, ale dopiero w ostatnim spotkaniu z Czarnymi Żagań zagwarantował sobie awans do I ligi.

Kibice w Bydgoszczy czekali na ten dzień 13 lat. Bydgoszcz dotychczas miała wszystko, co ważne w futbolu. Był stadion, byli fantastyczni kibice, nie było tylko drużyny na odpowiednim szczeblu rozgrywek. W końcu jednak udało się, to co jeszcze kilka lat temu wydawało się niemożliwe. Mimo wielu przeszkód stawianych tak przez los jak i przez ludzi, Zawisza Bydgoszcz wraca tam, skąd został 13 lat temu został wygnany.

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!