Chyba każdy doświadczył wielokrotnie niemiłych niespodzianek, kiedy to życie nagle weryfikuje plan dnia, tygodnia. Plan był inny, a jednak trzeba wejść w nową sytuację. Nieplanowany skok w ciemność.

Jeśli coś nas zaskakuje, zwykle nie jesteśmy na to przygotowani. W zależności od wydarzenia – czuje się radość lub zaniepokojenie, czasem strach. Wydarzenie nieplanowane bardzo często oznacza coś nieznanego, coś, z czym się trzeba dopiero zmierzyć, podjąć jakieś wyzwanie. To może być wygrana na loterii, niezapowiedziana wizyta kogoś bliskiego, ale i pierwszy niezaliczony egzamin na studiach, nieudany związek. Chodzi tu nie tyle o rangę wydarzenia, ale o fakt, że stało się coś, czego w danej chwili człowiek się nie spodziewał (a czasem miał nadzieje, że coś nie będzie miało miejsca). Takich wydarzeń każdy z nas ma chyba sporą kolekcję. Jedne wspominamy z uśmiechem, inne ze smutkiem i tak już pewnie pozostanie.

Plan poza planem


Nieplanowane skoki w ciemność – wszystkie te wydarzenia, które są związane z nieznanym (bo nie wiemy co przyniosą kolejne minuty, godziny). Nie wiemy czy to, co teraz jest moim udziałem, w czym uczestniczę, będzie miało istotny wpływ na dalsze moje życie, czy też minie raz na zawsze wraz z kolejnym dniem. Dlatego tekst zatytułowałam „zgodnie z planem – skoki w ciemność”. Nawet, jeśli w danej chwili nasz plan – ten na najbliższy tydzień, zapisany w kalendarzu albo ten dzisiejszy – ulega nagłej zmianie, pewnym jest, że jest to część „jakiegoś” planu. Jeden nazwie to zbiegiem okoliczności, inny Bożą Opatrznością, jeszcze inny – nie będzie się silił na refleksję i po prostu „weźmie, co dają”…

Małe, pożyteczne trzęsienie ziemi


Kiedy trzęsienie ziemi może być pożyteczne? Wtedy, gdy poukładane, zaplanowane od początku do końca życie zaczyna być nagle czymś nieprzewidywalnym, aby… zrobić miejsce czemuś dobremu. Specjalnie podkreślam „dobremu”, ponieważ chyba zbyt często mówi się o tym, co złe (od ludzkich błędów i niewiedzy po wszelkie kataklizmy)! Nagła zmiana planów może czasem prowadzić do czegoś pięknego i dobrego. Jak to pisała Wisława Szymborska w wierszu „Pierwsza miłość”:

„Sądzą, że skoro nie
znali się wcześniej,
nic między nimi nigdy się nie działo.
A co na to ulice, schody, korytarze,
na których mogli się od dawna mijać?”

Tekst o miłości, a właściwie – nagłym olśnieniu, burzliwej emocji. Ale można przecież zamiast miłości napisać: życie, każdy dzień. Ileż razy było tak, że nić zdarzeń, wydawać się może – całkiem przypadkowych, układa się w misterną całość. Widać to dopiero po latach. Dopiero perspektywa minionego czasu pozwala dojrzeć, że rzeczywiście były już kiedyś, jak pisze Szymborska, „klamki i dzwonki, na których zawczasu dotyk kładł się na dotyk”.

Piszę dziś o tym…za sprawą Abrahama – wspominanej dziś podczas niedzielnych czytań Biblijnych postaci ze Starego Testamentu. Abraham, któremu przyszło podejmować w życiu zadania, których nie tylko nie planował, ale po prostu – bał się ich! A jednak – zdecydował się na skok w ciemność – wędrówka do ziemi Kanaan, historia z synem Izaakiem. Pozwólmy się zaskoczyć czemuś dobremu!

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!