Logo klubu Falubaz Zielona Góra Logo klubu Falubaz Zielona Góra

Logo klubu Falubaz Zielona Góra (© Logo klubu)

Żużlowcy Falubazu Zielona Góra, po 18 latach, ponownie zostali drużynowym mistrzem Polski. W finałowym pojedynku zdobyli toruńską twierdzę pokonując zespół Unibaxu 40:32.

Mecz finałowy, który miał się odbyć już tydzień temu, był na wysokim poziomie, zarówno na torze, jak i na trybunach. Do niespodzianki doszło już w pierwszym biegu. Po świetnym starcie na prowadzenie wyszła para gości Dudek-Zengota, ale słabo spisującego się Zengotę szybko objechał Darcy Ward i tym samym pierwsze prowadzenie objęli zielonogórzanie.

O tym, że nie będzie to łatwy pojedynek przekonali się gospodarze również w drugiej gonitwie. Uślizg na pierwszym łuku zanotował Robert Kościecha, za co został wykluczony z powtórki, w której to osamotniony Jaguś, po wyprzedzeniu na dystansie Dobruckiego, przyjechał za plecami Iversena. Tym samym po dwóch biegach więcej radości można było zauważyć na twarzach kibiców z grodu bahusa, których zespół prowadził już 8:4.

Po mało emocjonującym biegu trzecim nastąpiło lekkie przebudzenie w zespole prowadzonym przez Jana Ząbika. Do obrony tytułu mistrza Polski z zeszłego roku próbował zachęcić torunian Chris Holder. Swoją jazdą w czwartym biegu pokazał, iż pomimo mokrego toru można na motoarenie jeździć dobrze i szybko. Pewnie wygrał on z Walaskiem, którego do samej kreski atakował młodziutki, ale jakże zdolny Darcy Ward.

W piątym biegu doszło do kolejnego upadku. Tym razem kontakt z nawierzchnią na pierwszym łuku zaliczył Adrian Miedziński. Sędzia Andrzej Terlecki sprawcą incydentu uznał Nielsa Kristiana Iversena i nakazał powtórkę w trzyosobowym składzie. W kolejnej odsłonie tegoż biegu dwójka torunian, ku rozczarowaniu miejscowych sympatyków, nie dała sobie rady z Rafałem Dobruckim i przywiozła zaledwie remis.

O tym, że na błotnej nawierzchni toruńskiego obiektu bardzo ważną rolę odgrywał start przekonali się toruńscy Australijczycy Holder-Ward w biegu szóstym, gdzie z dużą łatwością zostali pokonani przez najlepszych tego dnia zawodników zielonki Protasiewicz-Lindgren. Na tablicy świetlnej pojawił się wynik 15:21 dla Falubazu a pamiętając o sześciopunktowej zaliczce z wczorajszego spotkania zawodnicy Piotra Żyto mieli na swoim koncie już 12 punktów przewagi, które bardzo ich przybliżały do tytułu.

W biegu siódmym do boju w ramach rezerwy taktycznej trener Jan Ząbik wysłał Ryana Sullivana w miejsce Roberta Kościechy. Zmiana ta nie przyniosła jednak zwycięstwa a zaledwie remis i przewaga nadal się nie zmniejszała. Zdecydowanie najciekawszym biegiem na miano finału można nazwać bieg ósmy.

Gdy wydawało się, iż po kolejnym dobrym wyjściu spod taśmy to zawodnicy z Myszką Miki na plastronie przywiozą podwójne zwycięstwo, do pogoni za uciekającymi Dobruckim i Iversenem dołączył ambitny Chris Holder. Australijczyk najpierw wyprzedził Dobruckiego, a na ostatnim okrążeniu to samo zrobił z Iversenem. Swoje zrobił również Darcy Ward przywożąc jeden punkt i przyczyniając się do zwycięstwa gospodarzy 4:2.

Na odpowiedź ze strony gości nie było trzeba długo czekać, gdyż już w kolejnym biegu z najsłabszym w tym meczu Kościechą oraz średnio spisującym się Jagusiem pewnie wygrała para Protasiewicz-Lindgren. Wynik meczu 23:31 bardzo cieszył kibiców gości zgromadzonych na stadionie oraz w… zielonogórskim amfiteatrze, który specjalnie na tą okazje wyświetlał bezpośrednią relację telewizyjną dla licznie zgromadzonych zielonogórskich sympatyków.

Bieg dziesiąty to kolejny upadek Adriana Miedzińskiego. Tym razem popularny „miedziak” szczepił się w pierwszym łuku z Zengotą, który również nie opanował swojego motocykla. Sędzia wykorzystał w tej sytuacji prawo pierwszego łuku i powtórzył bieg w pełnej obsadzie. W powtórce lepiej zaprezentowali się gospodarze przywożąc do mety podwójne zwycięstwo, tym samym zmniejszając stratę z dwumeczu do 10 punktów.

Niesamowitą akcją popisał się w biegu jedenastym Chris Holder. Przyszłoroczny debiutant w cyklu GP wyszedł spod taśmy jako czwarty, by już w pierwszym łuku pomknąć obok zdezorientowanych rywali na prowadzenie, którego nie oddał już do końca biegu. Za akcją Holdera nie poszedł jednak jego kolega z drużyny Robert Kościecha, który przyjechał do mety, jako ostatni i torunianie nadal tracili 10 oczek do złotego medalu. Sytuacja nie zmieniła się również po biegu dwunastym, w którym to remis dla Zielonej Góry przywiózł Rafał Dobrucki.

Przed biegiem trzynastym zawodnicy Falubazu potrzebowali do upragnionego tytułu jeszcze pięciu punktów. Skutecznie w ich zdobyciu przeszkodzili w ostatnim biegu przed biegami nominowanymi Jaguś z Miedzińskim, którzy przy owacji publiczności machającej kartkami w barwach klubu przywieźli zwycięstwo 4:2 zostawiając ostateczne rozstrzygnięcia na dwie ostatnie w tym sezonie gonitwy, które gospodarze musieli wygrać podwójnie. Do decydującej walki stanęli ze strony gospodarzy ponownie Jaguś z Miedzińskim a o zwycięstwie dla Zielonej Góry mieli zadecydować Iversen z Dobruckim.

Jak na bieg najlepszych zawodników tego sezonu przystało, emocji nie brakowało. Ze startu idealnie wyszedł Miedziński, w ślad za którym podążył Jaguś i Dobrucki. Ten ostatni zdecydował się na szaleńczy atak na prostej, w wyniku którego na tor upadł po bardzo groźnie wyglądającym kontakcie Wiesław Jaguś. Sędzia Terlecki zdecydował się wykluczyć Dobruckiego. Decyzja ta była dosyć kontrowersyjna, gdyż w powtórkach można było zauważyć, iż sam Dobrucki ratował się przed upadkiem na Miedzińskiego, który jechał przed nim. Faktem stało się jednak, iż w powtórce po raz kolejny zobaczyliśmy niepełną obsadę.

Po raz kolejny ze startu wyszedł fantastycznie Adrian Miedziński, ale tym razem za jego plecami podążał Niels Kristian Iversen, a dopiero trzeci był Wiesław Jaguś. Taki wynik premiował zielonogórzan, o czym świetnie wiedział ambitnie jadący Jaguś, który zbliżał się do Duńczyka. Gdy wszyscy kibice byli zajęci walką o drugie miejsce, niespodziewanie na tor wywrócił się po raz trzeci w tym spotkaniu Adrian Miedziński zabierając za sobą pozostałych jeźdźców. Gdy wydawało się jasne, iż to „miedziak” zostanie wykluczony sędzia ze względu na padający deszcz i niebezpieczne warunki na torze przerwał zawody tym samym pieczętując drużynowy tytuł mistrza Polski 2009 dla Falubazu Zielona Góra.

Patrząc na przebieg całego finału można śmiało powiedzieć, iż wygrała drużyna a nie indywidualności. Dziś w ekipie zwycięskiej prawie wszyscy pojechali na równym poziomie. Prawie, gdyż słabszy dzień odnotował sobotni bohater Grzegorz Zengota.

Warto również zauważyć, iż w finale rozgrywek nie było żadnego zawodnika z pierwszej ósemki cyklu GP, za którymi idą wielkie pieniądze przy podpisywaniu kontraktów. Może warto, aby dostrzegli to również prezesi, którzy już dziś szykują skład na przyszłoroczny, zapewne równie ciekawy a momentami dramatyczny sezon.

Falubaz Zielona Góra
1. Rafał Dobrucki (1,3,0,3,w) 7
2. Niels Kristian Iversen (3,w,2,2) 7
3. Piotr Protasiewicz (2,2*,3,1*) 8+2
4. Fredrik Lindgren (1*,3,2*,2) 8+2
5. Grzegorz Walasek (2,3,1,0) 6
6. Patryk Dudek (3,0,-,-,0) 3
7. Grzegorz Zengota (1,0,0) 1

Unibax Toruń
9. Wiesław Jaguś (2,1*,1,3) 7+1
10. Robert Kościecha (w,-,0,0) 0
11. Ryan Sullivan (3,2,2,3,2) 12
12. Adrian Miedziński (0,1,2*,1,w) 4+1
13. Chris Holder (3,1,3,3) 10
14. Darcy Ward (2,1,0,1,1*) 5+1
15. Emil Pulczyński (0) 0

Bieg po biegu:
1. Dudek, Ward, Zengota, Pulczyński 2-4
2. Iversen, Jaguś, Dobrucki, Kościecha (u/w) 2-4 (4-8)
3. Sullivan, Protasiewicz, Lindgren, Miedziński 3-3 (7-11)
4. Holder, Walasek, Ward, Dudek 4-2 (11-13)
5. Dobrucki, Sullivan, Miedziński, Iversen (w/su) 3-3 (14-16)
6. Lindgren, Protasiewicz, Holder, Ward 1-5 (15-21)
7. Walasek, Sullivan, Jaguś, Zengota 3-3 (18-24)
8. Holder, Iversen, Ward, Dobrucki 4-2 (22-26)
9. Protasiewicz, Lindgren, Jaguś, Kościecha 1-5 (23-31)
10. Sullivan, Miedziński, Walasek, Zengota 5-1 (28-32)
11. Holder, Iversen, Protasiewicz, Kościecha 3-3 (31-35)
12. Dobrucki, Sullivan, Ward, Dudek 3-3 (34-38)
13. Jaguś, Lindgren, Miedziński, Walasek 4-2 (38-40)
14. Miedziński (u/w), Dobrucki (w/su)

Sport

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!