Oświata polska podlega od kilkudziesięciu lat stałemu procesowi modernizacji programów nauczania, kompensacji szkół i ośrodków oświatowych, kształcenia kadry nauczycielskiej. Niestety w tym roku niż demograficzny oraz reforma programowa mogą spowodować, że nawet co dziesiąty nauczyciel może stracić pracę lub mieć zmniejszoną liczbę godzin.

W całej Polsce trwają protesty nauczycieli, uczniów i rodziców przeciwko planom likwidacji szkół, które w wielu gminach dotkną mieszkańców. Tymczasem, władze bronią się głównie brakiem pieniędzy i niżem demograficznym. A danych statystycznych wynika, że w 2005 roku było w kraju 5,9 mln uczniów, a w 2011 roku - już tylko 4,8 mln.

Media informują: "Codziennie spływa do nas 10-15 pism o rozwiązaniu umów z nauczycielami". To wiadomość tylko z Katowic. We Wrocławiu i województwie ma być zlikwidowanych około 40 szkół. W likwidacji są szkoły w Poznaniu, Łodzi i Warszawie. "Gazeta Wyborcza" podała: "Niż wymiata nauczycieli. Problem jest naprawdę duży".

W Poznaniu znikną trzy zespoły szkół i jedno gimnazjum. Ale to nie jedyne zmiany w poznańskiej oświacie, o których zdecydowali w marcu br. radni. Jednocześnie w Poznaniu powstała nowa szkoła katolicka o profilu artystycznym. Poznańscy radni byli w marcu na tyle przejęci rolą, że postanowili pośpiesznie, bez konsultacji zlikwidować: Gimnazjum nr 8 na os. Wichrowe Wzgórze, Gimnazjum nr 10 na os. Łokietka, Zespół Szkół Chemicznych, w którym jest Gimnazjum nr 32 i Gimnazjum nr 57 na Grunwaldzie – informowała
gazeta.pl. W przyszłym roku szkolnym stracą pracę nauczyciele gimnazjów, które znikną z mapy oświatowej w związku z niżem demograficznym.

Przyczyną zwolnień jest też reforma programowa w liceach, która spowoduje, że z pracą pożegna się jeszcze więcej nauczycieli niż w gimnazjach. Najwięcej ucierpią na tym nauczyciele biologii, chemii i fizyki.

Niektórzy nauczyciele, żeby utrzymać się w pracy i zawodzie, będą musieli pracować w dwóch, a nawet trzech szkołach. Za taką decyzją mogą pójść poważne problemy wychowawcze w szkołach. Nauczyciel biegający po mieście ze szkoły do szkoły i z klasy do klasy, nie będzie miał czasu dla swoich uczniów, nie pozna też dobrze grona pedagogicznego w swoich szkołach, w których będzie pracował.

Prof. Stanisław Dylak, pedagog z UAM dostrzega w zwolnieniach nauczycieli złe, ale także dobre strony. W jego opinii – zwolnieniami, owszem można skrzywdzić wiele osób, jednak "dzięki nim można też zrobić coś dobrego". Bo według szacunków nawet co piątego nauczyciela nie interesuje praca. Zatem "zwalnianie nauczycieli nieprzydatnych czy słabych nie jest niczym złym". Byłoby dobrze, gdyby ta reorganizacja w oświacie i zatrudnieniu poszła w tym kierunku.

Portfel

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!