Wiele mówi się i pisze o toksycznych rodzicach, którzy manipulują dzieckiem lub otwarcie je tyranizują, nie pozwalając mu żyć własnym życiem. Nie mniej groźni są rodzice ulegający potomstwu w imię fałszywie pojętej miłości...

Agata niedługo skończy osiemnaście lat. Na egzaminie gimnazjalnym otrzymała maksymalną liczbę punktów,
ale teraz ma niewielkie szanse na uzyskanie promocji - zbyt rzadko bywa w szkole. W gimnazjum rodzice wynagradzali ją za piątki i szóstki według wspólnie ustalonego cennika, teraz oferują sto pięćdziesiąt złotych za każdy tydzień bez wagarów. Dla Agaty to za mało - denerwują ją nauczyciele, którzy wiecznie się o coś czepiają. Po raz drugi zalicza pierwszą klasę ogólniaka i zamierza rzucić naukę, kiedy tylko osiągnie upragnioną pełnoletniość. Co potem? Cóż, rodzice powinni kupić jej kawalerkę i pomóc finansowo - w końcu ona się na świat nie prosiła!

Patryk ma dwadzieścia cztery lata. Studiuje filozofię. (Złośliwi twierdzą, że dostanie się na studia zawdzięcza ojcu - pracownikowi uczelni, co nie musi być prawdą, bo jest rzeczywiście zdolny). To już trzeci kierunek, na którym próbuje się odnaleźć. Chłopak jest późnym dzieckiem wykształconych i zamożnych rodziców, którzy chcą mu umożliwić odkrywanie siebie i realizowanie marzeń. Patryk nie ma pojęcia, ile wynoszą rachunki za czynsz, gaz czy prąd, nie zna cen podstawowych artykułów spożywczych. Dostaje od ojca sześćset złotych kieszonkowego, w razie potrzeby korzysta z kart kredytowych rodziców. Właśnie postanowił wziąć urlop dziekański, żeby przez rok spokojnie poświęcić się swojej pasji - doskonalić umiejętności malarskie.

Szesnastoletni Arkadiusz groził szkolnej koleżance nożem sprężynowym. Ma ich w domu więcej, ma również piękną kolekcję replik białej broni. Od kilku lat kupują mu je rodzice. Napracował się nad klingami, które teraz są ostre jak brzytwa. Domownikom nie wolno ich wziąć do ręki - mogliby je zbrukać dotykiem. Jeśli ojciec lub matka zwlekają z kolejnym zakupem, Arkadiusz wpada w szał: obrzuca rodziców wyzwiskami, niszczy meble, posuwa się do rękoczynów. To samo ma miejsce wtedy, gdy ośmielą się wejść do jego pokoju lub zapytać, skąd wraca pijany w środku nocy. Podczas rozmowy z psychologiem, do którego skierował ich szkolny pedagog, starannie zatajają wszystkie fakty, mogące przedstawić syna w negatywnym świetle.

To tylko garść przykładów. Z osobami, o których piszę, zetknęłam się osobiście, poznałam ich rodziców.
(Z oczywistych względów zmieniłam imiona i niektóre dane, pozwalające na identyfikację.) Obserwując tych ludzi, zastanawiałam się, co sprawia, że matka i ojciec stają się niewolnikami, spełniającymi bez szemrania kaprysy dziecka. W zamian nie otrzymują przecież ani uczucia, ani szacunku. Rosną oczekiwania ze strony potomka, następuje eskalacja żądań, niekiedy pojawia się słowna lub fizyczna agresja. Reakcja rodziców przypomina wówczas zachowanie żony alkoholika czy damskiego boksera - cierpią w ukryciu, wmawiając sobie, że dziecko kiedyś się zmieni. Tymczasem sami pozbawiają syna czy córkę szansy na taką zmianę, utwierdzając ich w błędnym przekonaniu, że życie nie stawia przed nimi żadnych barier, a o zaspokojenie codziennych potrzeb zawsze zatroszczy się ktoś inny. Niektóre z tych dzieci zabrnęły już tak daleko, że potrzebują pomocy specjalisty, psychologa lub psychiatry. Nie otrzymają jej, bo rodzice nie są gotowi komukolwiek się przyznać do wychowawczej klęski. Nie zdają sobie sprawy, że terapia powinna objąć przede wszystkim ich samych.

Powraca pytanie o początek drogi, jaką podążają zniewoleni rodzice. Może pierwszy krok w złym kierunku stawia zmęczona i zniecierpliwiona mama, gdy "dla świętego spokoju" ulega zachciance rozhisteryzowanego malucha. Może winien jest zabiegany tata, pozwalający nastolatkowi przesiedzieć kolejną godzinę przy komputerze, bo łatwiej ustąpić, niż perswadować i przekonywać. Albo niemłodzi rodzice, postrzegający długo wyczekiwanego potomka jako bezbronne pisklę nieustannie wymagające wsparcia bądź jako małego geniusza, którego rozwoju nie wolno ograniczać.

Fatalne następstwa przynosi zarówno brak czasu dla syna czy córki (szczególnie w okresie, kiedy przekraczają próg miedzy dzieciństwem a dorosłością), jak i ślepa na wszystko rodzicielska miłość.
Spróbujmy wyobrazić sobie dalsze losy trojga bohaterów - ich funkcjonowanie w społeczeństwie. Zastanówmy się, co czeka ich rodziców. A potem rozejrzyjmy się wokół siebie, na pewno dostrzeżemy niejednego Patryka, Arkadiusza i niejedną Agatę. Może nawet we własnym domu...

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!