Okładka książki „W moim obcym kraju Dziennik więzienny 1944” Okładka książki „W moim obcym kraju Dziennik więzienny 1944”

Okładka książki „W moim obcym kraju Dziennik więzienny 1944”. (© Grażyna Wosińska)

Jak nie zwariować na obserwacji w nazistowskim więzieniu dla psychicznie chorych przestępców kryminalnych? Hans Fallada pisze konspiracyjnie Dziennik więzienny 1944. Rozlicza reżim hitlerowski i tłumaczy się ze swoich bolesnych kompromisów.

„W moim obcym kraju Dziennik więzienny 1944” Hans Fallada (wł. Rudolf Ditzen) napisał w zakładzie dla psychicznie chorych przestępców kryminalnych w Neuestrelitz-Strelitz. Wydawałoby się, że pod okiem strażników i w towarzystwie niepoczytalnych kolegów żadne dzieło literackie powstać nie może. Tym bardziej, że Fallandzie zależało na rozliczeniu reżimu hitlerowskiego i swoich kompromisów zawieranych z III Rzeszą. Musiał zatem pisać konspiracyjnie. Samego faktu nie dało się ukryć, ale można było utrudnić rozczytanie pisząc drobnymi literami i kontynuując tekst między wierszami na innej stronie.

Ta metoda przyniosła efekty, bo Fallada nie wpadł i jeszcze wyniósł bezcenne kartki z zakładu, gdy go oficjalnie opuszczał z pielęgniarzem, gdy szedł na przepustkę do domu.

Życie zwykłych ludzi


Jak się łatwo domyśleć wspomnienia rozpoczynają się w 1933 roku, gdy Hitler doszedł do władzy. W jakiej sytuacji byli pisarze dobrze wiemy. Mogli tylko służyć wiernie reżimowi. Czy była jednak jakaś przestrzeń wolności? Czy można było zachować choć trochę twarz jako pisarz? Jak na te pytania odpowiada w książce pan Hans nie zdradzę.

Radzę przeczytać cały dziennik, nie tylko jego pierwszą część do str. 136 poświęconą stosunkom panującym w wydawnictwach Trzeciej Rzeszy. Najciekawsza moim zdaniem jest druga część. Dowiadujemy się z niej jak wyglądało życie zwykłych ludzi na prowincji. Z jakimi musieli się borykać problemami, a jakie możliwości mieli nawet najmniejsi dygnitarze i ich poplecznicy, by wygodnie żyć na cudzy koszt.

Nie dla pieniędzy


Warto przeczytać książkę, by zrozumieć, co działo się w Niemczech po 1933 roku. Ułatwi to nam ocenę ówczesnych Niemców, ale także dowiemy się od czego zaczyna się totalitaryzm. Właśnie od niszczenia tych, co mają inne poglądy niż władza. Pisarz i dziennikarz stają się marionetkami.

Hans Fallanda nie we własnym domu napisał publikację krytyczną wobec władzy, ale w więzieniu. Napisał nie dla pieniędzy, ale jako świadectwo tamtych wydarzeń. Możemy mieć nadzieję, że napisał szczerze, bo nie ważna była sława, pieniądze czy podlizywanie się władzy, ale zrzucenie z siebie ciężaru przez rachunek sumienia.

Na koniec jeszcze praktyczna rada. Warto mieć dwie zakładki przy czytaniu. Ta druga w miejscu przypisów, są interesujące i pozwalają lepiej zrozumieć co działo się w Niemczech w latach trzydziestych.


Wiadomości24 to serwis tworzony przez ludzi takich ja Ty. Wiesz więcej? Zarejestruj się i napisz swój materiał, dodaj zdjęcia, link, lub po prostu skomentuj. Tylko tu masz szansę, że przeczyta Cię milion!

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!