Benedykta XVI zapamiętamy jako niezgrabnego i intrygującego?

Marcin Stanowiec
Marcin Stanowiec
Zaktualizowano 
Benedykt XVI w czasie mszy kanonizacyjnej
Benedykt XVI w czasie mszy kanonizacyjnej Kancelaria prezydenta
Rezygnacja papieża ze sprawowania urzędu pierwszego biskupa jeszcze bardziej polaryzuje ocenę tego pontyfikatu. Czy Ratzinger pozostanie w ludzkiej pamięci jako niezgrabny, pancerny i teologicznie intrygujący?

Niezamierzenie papież znowu, jak wiele razy poprzednio, wywołał konsternację. Wcześniej sprowokował furię u muzułmanów, zaniepokoił Żydów, podzielił Kościół w ocenie lefebrystów i wydał go na ataki mediów rozzłoszczonych mało dyplomatycznymi wypowiedziami o chorych na HIV.

Większość z posunięć byłego prefekta Kongregacji Wiary wymagało korekty albo tłumaczenia, co instytucję watykańską naraziło na utratę prestiżu. Roztropność nakazywała wyeliminowanie wszelkich niedopowiedzeń w ogłaszanym światu stanowisku Watykanu.

Niewątpliwie punktem zapalnym obu ostatnich pontyfikatów była sprawa aktów pedofilnych.

Duchowni na całym świecie molestowali dzieci, a ich zwierzchnicy bagatelizowali to. Nad dobro ofiar przedkładano mir instytucji. Kościołowi wiele czasu zabrało wypracowanie wystandaryzowanych reakcji i mechanizmów, które redukowałyby zdarzenia, nazwane przez Jana Pawła II grzechem wołającym o pomstę do nieba. Tak jak biskupi, na pedofilię odpowiadali dyrektorzy szkół, szefowie kuratoriów i wydziałów policyjnych. Molestowanie było niewyraźnie zdefiniowane, przynajmniej nie tak precyzyjnie jak dziś. Jeśli więc winimy albo usprawiedliwiamy to wszystkich po kolei.

Dlaczego Kościołowi dostaje się najbardziej? Jako podmiot uhierarchizowany może ponosić odpowiedzialność karną i finansową. W Ameryce lwią część odszkodowań połknęli prawnicy. Po drugie Kościół stał się jedyną organizacją obywatelską stojącą na drodze korporacyjnego absolutyzmu. Media umocowane przez korporacje celowo niszczą jego autorytet, gubiąc proporcje. Na przykład tę, że pedofilów wśród duchownych jest mniej niż wśród psychiatrów. Zasadnicze kryterium osądu Kościoła nie leży jednak po stronie prawa, które powinno być równe dla wszystkich (jak ścigamy pedofilów i decydentów z lat 40. to z każdej grupy zawodowej) czy egalitaryzmu socjologicznego, gdyż w każdej grupie społecznej znajdą się pedofile i nie ma na to siły. Jako strażnik moralności musiał zebrać cięgi za hipokryzję.

Kościół stworzył własne, osobiste kryterium osądu pedofilii umocowane w Ewangelii. Nie naciski świeckich czy uzasadnienia wyroków, lecz teologia Ratzingera przeniknęła w motywację kodyfikacji kanonicznej. W polityce zerowej tolerancji i scentralizowanego traktowania przypadków krzywdzenia dzieci rzymski katolicyzm stał się najbardziej radykalnym i uniwersalnym nośnikiem symetrii kompetencja/moralność, która - zdawało się - zadławi jego autorytet.

Przy bliższym oglądzie "wpadek" Benedykta (i Kościoła) okazuje się, że struktury, które stworzył w Watykanie rezygnujący dziś papież, by zapobiec seksualnej przemocy, są unikalne pod każdym względem i raczej nie było możliwe ich zainicjowanie bez smutnych doświadczeń. Żadna instytucja w przeszłości, przynajmniej do końca lat 90. nie wypracowała scentralizowanych i zsynchronizowanych z ogólnym prawem metod postępowania i warunków bezpieczeństwa na wypadek pedofilii. Dziś Kościół w USA jest najbardziej pod tym względem przyjaznym młodzieży środowiskiem.

Dogłębne podejście do sprawy antykoncepcji w kontekście pandemii HIV, dialogu z lefebrystami, żydami i muzułmanami, hermeneutyki soborowej zaowocowało. Papież działał - niezamierzenie - dwuetapowo. Prowokował skrótem myślowym, po czym wyjaśniał. Myśl rzymska stała się po wiekach transparentna i logiczna. Gdy Benedykt XVI tłumaczył, dlaczego Kościół uważa użycie prezerwatyw za banalizację seksualności, nikt nie był mu w stanie przeciwstawić żadnych logicznych z punktu widzenia empirycznego (programy zorientowane na wierność partnerską i pomijające kłócący się z nią aspekt "kondomowy" są najskuteczniejsze w szerszej, statystycznej skali) argumentów.

Był niezachwiany w swoim stosunku do judaizmu. Pierwszy w oficjalnym nauczaniu (o małżeństwie) powołał się na rabina. Żaden papież przed nim nie odwiedził tylu synagog. Nawet w stosunkach z islamem, Benedykt XVI niejako wyprzedził Jana Pawła II, ponieważ liczba kontaktów z duchownymi muzułmańskimi, wizyt i rewizyt wyprzedzała tę z poprzedniego pontyfikatu.

Można być spokojnym o podsumowanie obecności Benedykta XVI w sercu chrześcijaństwa, gdyż jego szczerość i otwartość połączone z przenikliwością oraz inteligencją dały gwarancję udanego pontyfikatu, którego wyjątkowość najlepiej mierzy umocnienie tożsamości katolickiej. Ratzinger przekonał księży i świeckich do Chrystusa w tej postaci, w jakiej chciał się Pan Jezus pokazać światu: w sakramentach Kościoła, Piśmie świętym, katechezie i ewangelizacji. A nade wszystko w przyjaźni z człowiekiem. Nie szkodzi, że w ojczyźnie był prorokiem odrzuconym. Katolicka etyka seksualna została odrzucona, nie biskup Rzymu. Gdy społeczeństwo przeje się chorobliwą wizją seksualności, pokocha papieża, który mówił prawdę.

Może to dziwne, że tak usystematyzowany profesor teologii szokował. Wystarczy jednak, że szokował sam Pan Jezus, by uznać to raczej za metodę. Czy jednak dobrą metodą jest dwunamaszczenie?

Sama czynność zniszczenia pierścienia rybaka wskazuje na unikalny charakter powołania i odejścia św. Piotra, który został zawrócony na ścieżkę, z której chciał odstąpić. Pan Jezus przewidział słabość apostoła i dał mu umocnienie dla dokończenia misji. Żaden papież nie był dotknięty chorobą psychiczną i nigdy nie powiedział z Urzędu niczego, co trzeba by odwoływać. Rzym to nie jest stolica biskupia jak wszystkie, obsadzona duchownym, który w wieku 75 lat zostawia powierzoną mu diecezję. Ratzinger, jak jego nieżyjący poprzednicy został namaszczony Duchem świętym i zyskał nadprzyrodzoną moc dla sprawowania swojej posługi w zjednoczeniu i przyjaźni z Chrystusem, na wzór tej, którą znamy z kart Pisma świętego. Jezus uczynił depozytariuszem swojego dziedzictwa jednego człowieka, bo i przyjaźń między nim a Piotrem jest szczególna i wyłączna. Rezygnacja z zasiadania na Stolicy Piotrowej nastręcza trudności co do interpretacji tej asystencji, która została dana właśnie jemu, jak namaszczanemu monarsze (sakralnemu).

Może są to dylematy rozstrzygnięte przez teologów, skoro w stosownych instrukcjach dopuścili oni możliwość ustąpienia papieża, ale nie jest to sytuacja pożądana, aby każdy czujący osłabienie biskup Rzymu oddawał pola następcy. Co się stanie, gdy równocześnie będzie żyło kilku papieży, który z nich będzie tym "ex cathedra"? - Ten sprawujący aktualnie urząd - łatwo można odpowiedzieć. Przez którego w razie kolizji przemawia Duch święty, jeśli de facto wybrani zostali na tej samej uświęconej drodze? Może ten pierwszy? Który z nich cieszyć się będzie realnym autorytetem, osoba tak samo namaszczona przez Boga dla sprawowania prymatu? Dawne dynastie ucinały podobne wątpliwości. Mordowano pozostałych pretendentów do tronu.

Benedykt XVI jest ostatnim człowiekiem zdolnym wchodzić w kolizję z młodszym następcą św. Piotra. Pokornie usunął się w cień. Nie weźmie udziału w konklawe, zamieszka w klasztorze, zrzeknie się tytułów i symboli.

Na jego decyzji zaważyła historia Karola Wojtyły. Był świadkiem odchodzenia Jana Pawła II i wydzierania sobie wpływów przez kolejne koterie. Największy udział w decyzjach dotyczących Kościoła miało najbliższe otoczenie Wojtyły, a nie ludzie kompetentni i najmądrzejsi. Ratzinger jest pragmatykiem. Mógł być też zrażony walką o władzę we własnym otoczeniu. Uznał, że ktoś silniejszy, niż on sam słabnący na zdrowiu i starczy uchroni Kościół przed małodusznością sług Chrystusa.

Teraz, wolny od doczesnych problemów władzy duchowny, nie schodząc z krzyża przepisanego mu przez Opatrzność (a jaki to jest krzyż, nie powinno nas obchodzić), będzie miał czas na syntezę teologiczną. Każda wydana przez niego książka będzie bestsellerem. Duch święty poradzi sobie z dwoma Piotrami.

polecane: Flesz - Ukraińcy chcą więcej zarabiać

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3