"Czarownice z Salem" na 34. Warszawskich Spotkaniach Teatralnych

Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak
Czarownice z Salem
Czarownice z Salem Teatr Wybrzeże
"Czarownice z Salem" w reżyserii Adama Nalepy, grane są na co dzień w Teatrze Wybrzeże w Gdańsku, jednak w ramach WST mogła je zobaczyć warszawska publiczność.

"Czarownice z Salem" to adaptacja dramatu Arthura Millera, opartego po części na faktach. Salem było wspólnotą religijną kościoła purytańskiego, której przewodził pastor Parris. Pod koniec 1691 roku Betty Parris, córka pastora, oraz Abigail Williams, jego bratanica, popadły w tajemniczą chorobę - miały konwulsje, mdlały i zapadały w śpiączkę. Twierdziły, że to wina mieszkanek Salem, które je zaczarowały. W 1692 roku rozpoczęły się procesy i egzekucje. Niewinne kobiety były torturowane, a śledczy sprawili, że wiele osób przyznało się do winy, choć wcale jej nie mieli nic wspólnego z czarami. Skazano około 80 osób (z czego 20 na karę śmierci).

Arthur Miller stworzył literacką wariację na temat tego, co naprawdę wydarzyło się w Salem. A gdyby tak Betty Parris (w tej roli Zofia Nather) i Abigail Williams (w tej roli Katarzyna Dałek), wraz z grupką innych dziewcząt, poszły się pobawić do lasu i żeby nie zostać oskarżonymi o czary, rzuciły oskarżenia na niewinnych ludzi? Dziewczęta tańczyły nocą, ale gdy zostały nakryte przez pastora Parrisa (w tej roli Robert Ninkiewicz) i posądzone o złe uczynki, zaczęły udawać chorobę, by uniknąć konsekwencji. Przyznały, że zrobiły to pod wpływem szatana. Tak zaczęła się seria kłamstw, która doprowadziła do wielkiej tragedii. Procesy i egzekucje rzekomych czarownic stały się pretekstem do dyskusji o współczesnym świecie.

"Czarownice z Salem" to elektryzujący spektakl, który wciąga widza od pierwszych minut. Początkowa scena jest bardzo pomysłowa, Tituba (w tej roli Sylwia Góra-Weber) staje się przewodniczką nie tylko dla pozostałych czarownic, lecz także dla widzów. Wchodzi w interakcję z publicznością, jest charyzmatyczna, zaprasza do zabawy.

Muzyka grana na żywo przez Marcina Mirowskiego potęguje nastrój transowy, psychodeliczny, piekielny. Tituba śpiewa znane przeboje, ale w taki sposób, że włos jeży się na głowie. Jej interpretacji "Sweet Dreams" nie powstydziłby się chyba żaden zespół death metalowy. Całości dopełniały efekty specjalne, w postaci świateł stroboskopowych. Sprawiły one wrażenie zwolnienia, pozornego zatrzymania, a nawet odwrócenia kierunku ruchu aktorów, którzy byli na scenie.

Jeśli chodzi o grę aktorską, to największe brawa należą się Sylwii Górze-Weber, która wcieliła się w Titubę. Trudno powiedzieć jednoznacznie, kim jest ta postać. Przewodniczką, kapłanką, szamanką, narratorką wydarzeń. Kusiła i rządziła jednocześnie. Miała ona duży wpływ na pozostałe dziewczęta, które ślepo jej wierzyły i stały się narzędziem w jej rękach. Coraz bardziej zatracały się w swoich niebezpiecznych rytuałach i sprowadziły nieszczęście na całe miasteczko.

Kolejną wyrazistą postacią jest sędzia Danforth, którego zagrał Piotr Domalewski. Doskonale wcielił się w rolę zimnego i nieczułego człowieka, który chce jedynie skazać "winnych", bez względu na to czy rzeczywiście mają na sumieniu zarzucane im czyny. Jest przy tym nieugięty. Jego każdy ruch jest wyniosły, patrzy na wszystkich z pogardą i dobrze się bawi przebiegiem procesu.
Z kolei Mirosław Baka był niezwykle naturalny jako John Proctor, nowoczesny mężczyzna, który nie wierzy w czary. Miał swoje słabości, o czym świadczy jego romans z Abigail Williams. Ale zrozumiał swój błąd, chciał się od niej uwolnić, co doprowadziło go do zguby. Katarzyna Dałek była wiarygodna jako zazdrosna porzucona kochanka. Małgorzata Brajner wcieliła się w Elisabeth, żonę Johna, kobietę dobrą, skromną i opanowaną.

Spodobały mi się szczególnie dwa pomysły reżyserskie. Pierwszy z nich było to, że sędzia siedział na widowni, w pierwszym rzędzie, i stamtąd prowadził przesłuchania. Moim zdaniem to świetny zabieg, gdyż widzowie mogą poczuć się jak gapie, świadkowie procesu, którzy ukrywają się za jego plecami. Drugim było obsadzenie w roli 14-letniej Ruth Putman - Krystyny Łubieńskiej (aktorki, która ma 85 lat). Być może miało to nawiązywać do tego, że ród Putmanów jest najstarszy w miasteczku. Natomiast nie do końca przemówiło do mnie odczytywanie fragmentów tekstu przez Krystynę Łubieńską, podczas gdy na oczach widzów, na tyłach sceny, aktorzy się przygotowywali do kolejnej sceny (przebierali się i odpowiednio ustawiali).

Scenografia Macieja Chojnackiego była bardzo przemyślana - ruchoma platforma, która oddalała się i przybliżała, w zależności od potrzeb. Scena wysypana była ziemią, a z sufitu "padał deszcz". Nic nie było udawane, aktorzy byli brudni od ziemi i cali mokrzy, gdy byli lani wodą ze szlauchów lub gdy przechodzili przez "deszcz". Metalowe rurki po prawej stronie raz imitowały las, raz były były narzędziem do perwersyjnego tańca. W tle widać było teatr od kuchni, miejsce, w którym przebierali się aktorzy.

Warto wspomnieć także o kostiumach - proste, szare, pensjonarskie sukienki "niewinnych" dziewcząt, które zmieniały się w kusicielki, gdy zostawały w czarnej bieliźnie i tańczyły na rurach. Stroje Tituby były zawsze krzykliwe - indiański pióropusz, afrykański turban czy czerwona suknia odsłaniająca biust - tak długa, że przysiadła ją naokoło reszta dziewcząt.

Spektakl wzbudza wiele emocji - poczucie smutku, z powodu oskarżania i torturowania niewinnych osób, rozbawienia z powodu absurdalnych pomówień i lęku o los bohaterów. W dodatku sztuka skłania do refleksji na temat dobra i zła oraz piekła, jakie zgotowali ludzie swoim sąsiadom. Powstaje pytanie, czy rzeczywiście jesteśmy w stanie uwierzyć we wszystko, co się nam wmawia, bez względu na logikę?

Spektakl bardzo mi się podobał i żałuję, że nie jest grany w Warszawie. Chętnie zobaczyłabym go jeszcze raz. Polecam go osobom od 15 roku życia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rutkowski robi show. Zobacz InstaHistorie !

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie