Dee Alexander Quartet - festiwal Made in Chicago w Poznaniu

Andrzej Hajdasz
Andrzej Hajdasz
Dee Alexander
Dee Alexander Andrzej Hajdasz
Udostępnij:
Koncert Dee Alexander odbył się w ramach poznańskiej edycji festiwalu "Made in Chicago". Dla wszystkich, którzy mieli okazję zobaczyć artystkę podczas występu, było to niezwykłym przeżyciem.

Na stronie organizatora koncertu podano informację o zmienionym składzie osób towarzyszących Dee Alexander. Na scenie pojawili się jednak Harrison Bankhead i Ernie Adams. To była jedyna niepotwierdzona zapowiedź tego koncertu. Pozostałe oczekiwania zostały spełnione.

Tych, którzy uznali, że tego wieczoru warto pójść do auli na koncert, czekały wspaniałe chwile. Ani słowo pisane, ani zdjęcia nie oddadzą wspaniałości głosu Dee Alexander. Ją trzeba usłyszeć. Dla wszystkich, którzy mieli okazję zobaczyć ją podczas występu, było to niezwykłym przeżyciem.

Dee Alexander oczarowuje widzów swoim wyglądem, łatwością nawiązywania kontaktu z widownią, a przede wszystkim barwnym i dynamicznym wykonawstwem. Nie na darmo okrzyknięto ją mianem "Divy jazzu z Chicago". Doskonałe wokalizy i wtórowanie instrumentalistom były dowodem Jej ogromnych możliwości wokalnych. Przepięknym przykładem tego był utwór "Butterfly". Niekończące się improwizacje muzyków sprawiały, że z każdą minutą entuzjazm panujący na scenie przenosił się na widownię, a popisy wokalne tylko jeszcze bardziej rozgrzewały atmosferę.

W czasie koncertu nie zabrakło też utworów nastrojowych, jak choćby "Feeling Good". Utwór rozpoczął samotnie Harrison Bankhead, dając popis wirtuozowskiej gry na kontrabasie. Po chwili dołączyła do niego wokalistka, czuło się już, że to będzie coś wyjątkowego. Miejscami trudno było się zorientować, kto komu akompaniuje. Wyjątkowe zgranie i wspaniałe wyczucie sprawiało wrażenie muzycznej rozmowy między artystami. Po chwili Dee Alexander udało się namówić publiczność do wtórowania przy refrenie. I chyba ją samą zaskoczyło, jak dobrze to wypadało. Wszyscy poczuli wtedy "ducha utworu" Feeling Good.

Trudno nie wspomnieć o znakomitym pianiście i kierowniku artystycznym projektów artystki Miguelu de la Cerna. Brzmienie fortepianu wspaniale wpisywało się w nastrój koncertu.

Nad częścią rytmiczną czuwał Ernie Adams. Jak zwykle na takich koncertach mogliśmy podziwiać go w rozbudowanych partiach solowych, jak choćby we wspomnianej już kompozycji "Butterfly", kiedy to zachwycił publiczność różnorodnością dźwięków wydobywanych z instrumentów.

Dodatkowego "smaczku" temu wydarzeniu dodał fakt, że płyta "Wild is the Wind" nie znalazła się w polskiej dystrybucji (z niewiadomych powodów), a jedyną okazją do jej zakupu był niedzielny koncert poznański.

Więcej materiału fotograficznego z koncertu znajdą Państwo w galerii autora
Dee Alexander Quartet - fotoreportaż

"Warsaw Show 16" ostatnim sezonem Don Kasjo?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie