Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

EURO 2020. Wielkie emocje w "grupie śmierci". Przed ostatnimi meczami Francja, Niemcy, Portugalia i Węgry mają szansę na awans

Tomasz Dębek
Tomasz Dębek
Attila Fiola
Attila Fiola EPA Pool/Associated Press/East News
Grupa F z Francją, Niemcami, Portugalią i Węgrami nie bez powodu została powszechnie uznana za „grupę śmierci” EURO 2020. Chyba nikt nie spodziewał się jednak, że przed ostatnią serią gier szansę na awans będą miały wszystkie drużyny, nawet skreślani w rywalizacji z gigantami Madziarzy.

„Jesteście niesamowici”, „Rewelacyjny wynik” czy „jeden z najpiękniejszych remisów w naszej historii” - tak węgierska prasa skomentowała sobotni remis 1:1 z Francuzami. Media podkreślają, że mistrzostwa zjednoczyły naród. Na przemarszu spod Placu Bohaterów pod Puskas Arenę znów stawiły się tysiące kibiców, a fenomenalna atmosfera stworzona przez nich na szczelnie wypełnionym stadionie w Budapeszcie poniosła piłkarzy do walki z mistrzami świata. Tuż przed przerwą Madziarzy wyszli nawet na prowadzenie. W drugiej połowie napór Trójkolorowych przyniósł wyrównującą bramkę, lecz szali zwycięstwa na swoją korzyść nie przechylili.

- Jestem dumny z drużyny i naszych kibiców. To jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu. Osiągnęliśmy fantastyczny wynik. Wspaniale było zobaczyć, jak dobrze funkcjonujemy jako drużyna. Zagraliśmy odważnie, w ataku byliśmy lepsi niż przeciwko Portugalii - przyznał po meczu strzelec gola na 1:0, 31-letni Atilla Fiola.

ZOBACZ TEŻ:

W drugim ze spotkań grupy F awans mogli zapewnić sobie Portugalczycy. Już po kwadransie prowadzenie dał im Cristiano Ronaldo, dla którego była to 107. bramka w reprezentacji (w 177. występie). Do rekordu świata, który w latach 1993-2006 ustanowił Irańczyk Ali Daei, brakuje mu już tylko dwóch trafień.

Niemcy, którzy do utraty bramki byli stroną przeważającą, nie stracili jednak animuszu. Jeszcze przed przerwą odrobili straty dzięki dwóm... bramkom samobójczym rywali, Rubena Diasa i Raphaela Guerreiro W drugiej połowie jeszcze podwyższyli wynik, a czwartego gola strzelił fantastycznie dysponowany tego dnia lewoskrzydłowy Robin Gosens (wcześniej miał kluczowy udział przy dwóch bramkach). Portugalczyków stać było już tylko na zmniejszenie rozmiarów porażki.

- Po meczu z Francją [0:1 - red.] desperacko potrzebowaliśmy trzech punktów. Teraz mamy swój los we własnych rękach. Nie możemy jednak się rozluźnić. Węgry pokazały, że są bardzo niewygodnym rywalem - podkreślał Thomas Mueller.

ZOBACZ TEŻ:

Awans zapewni Niemcom zwycięstwo bądź remis (jeśli Francja nie przegra z Portugalią). Każdy z trzech gigantów ma szansę na wyjście z grupy z pierwszego miejsca. Drugie mogą zająć jeszcze Węgrzy. Tym razem nie poniesie ich jednak doping całego stadionu. Gospodarzem środowego spotkania będzie bowiem Monachium, a nie Budapeszt.
Tomasz Dębek
Obserwuj autora artykułu na Twitterze

Trwa głosowanie...

Kto zostanie mistrzem Europy 2021?

ZOBACZ TEŻ:

od 7 lat
Wideo

Hokejowe Fudeko GAS Gdańsk chce się rozwijać

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto