Facebook i NK.pl najpopularniejszymi mediami społecznościowymi w Polsce

Stanisław Cybruch
Stanisław Cybruch
Facebook i Nasza Klasa.pl, jako sieciowe giganty mediów społecznościowych, nie mają sobie równych. Google+, który miał zagrozić wszystkim innym, niestety nie spełnił - przynajmniej na razie - pokładanych w nim oczekiwań.

W polskiej branży social media, króluje i rozdaje karty silna dwójka gigantów - Facebook i NK.pl. To właśnie one, jako jedyne - według ostatniej badań firmy Megapanel - mogą pochwalić się liczbą realnych użytkowników, przekraczającą 10 milionów. A to znak, że w każdym miesiącu do Facebooka zagląda dwie trzecie, a na strony NK.pl - połowa polskich internautów.

Niestety, pozostali gracze internetu są daleko za dwójką największych, w tyle. Na świecie sprawa pod tym względem ma się podobnie, łącznie z serwisem trzeciego giganta - Google+. W okresie ostatniego roku, koncernowi z Mountain View udało się przekonać i pozyskać do swojego nowego produktu, ok. 250 milionów użytkowników.

Tymczasem w Polsce - według szacunków nieoficjalnych - liczba użytkowników sięga miliona. To też nieźle, zważywszy, że mogłoby to pozwolić Google+, gdyby był liczony jako samodzielny byt - na ważne miejsce wśród dwudziestki największych polskich społeczności.

Nie da się zaprzeczyć rosnącej pozycji Google+, co potwierdzają badania internetowe przeprowadzone pod względem ilości i jakości przez firmę SW Research, dla agencji Think Kong. Wykazują, że w maju 2012 roku, konto w portalu społecznościowym Google, miał co czwarty nasz internauta. Zupełnie inną kwestią jest to, jak na co dzień je wykorzystywał.

Na tym tle bezapelacyjnym i niekwestionowanym liderem pozostaje jednak Facebook. W maju ten amerykański gigant sieciowy osiągnął spektakularny sukces - "wyprzedził YouTube.pl i po raz pierwszy w historii stał się drugą siłą w polskiej sieci" – informuje serwis Interaktywnie.com.

Więcej niż Facebook realnych użytkowników - 17,6 miliona - ma jedynie Grupa Google, jako całość. Warto wiedzieć przy tym, że w Grupie Google mieści się także wielka armia użytkowników zaufanej i bardzo popularnej w Polsce, stosunkowo szybkiej i na ogół bezbłędnej, wyszukiwarki internetowej. Dodajmy, że ta kalifornijska firma ma - w ramach polskiego oddziału - Google Polska - swoje centrum badawczo-rozwojowe w Krakowie i centrum innowacji we Wrocławiu oraz niewielkie biuro w Warszawie.

Znawcy rynku sieciowego stawiają pytanie: Czy można zaryzykować tezę, że "jeśli nie ma cię w internetowych społecznościach, to w sieci nie istniejesz?" Edyta Narbutowicz - strategy director w Livebrand, odpowiada, że takie stwierdzenie można było zaryzykować już rok temu. Chociaż - jak zastrzega - nie uważa, że na Facebooku powinni być wszyscy. A, jeśli już koniecznie chcą być - to niech będą, ale "z głową!" – dodaje pani Edyta.

Nie wszyscy zgadzają się z tą opinią. Zdaniem Magdaleny Kurylak, strategic planner w agencji marketingu interaktywnego GoldenSubmarine - "pomijanie Facebooka przy planowaniu strategii obecności marki online jest błędem". Chodzi przede wszystkim o względy czysto praktyczne: zasięg medium i skuteczność narzędzi promocyjnych. To one umożliwiają dotarcie z informacją do precyzyjnie określonej grupy docelowej. Umożliwiają również skuteczne przyzwyczajenia internautów, dla których Facebook to nie tylko rozrywka, lecz źródło bieżącej informacji.

Z tą zaś opinią częściowo polemizuje Norbert Kilen, strategy director w agencji Think Kong. Polemizuje, gdyż jego zdaniem, nieobecność na Facebooku - nie znaczy nieobecności w sieci. Jako przykład przytacza równie popularną Naszą Klasę.pl, a w tym przypadku - jak mówi - nikt nie stawia takich tez. W dodatku w internecie można mieć swoją obecność i docierać do klientów czy znajomych na wiele sposobów.

Bez wątpienia wzrost roli Facebooka skłania coraz więcej firm do rozważenia i podjęcia decyzji w sprawie obecności w tym serwisie. Jednak trzeba przyznać obiektywnie - Facebook nie jest w dzisiejszej praktyce odpowiedzią na wszystkie potrzeby firm.

Mariusz Pełechaty, head of social media w Lemon Sky, zauważa, iż obecnie w Polsce na Facebooku są już reklamowane i sprzedawane: zupki w proszku, papier toaletowy, parówki, banki, sukienki i dezodoranty, książki, telewizory, tablety. Pyta: Czy to ma sens? Czy faktycznie jest to budowanie społeczności wokół tych towarów i marek? Nie. To ma coraz mniej wspólnego z jakąkolwiek społecznością. To jest po prostu zasięg. To ma taki sam sens i zasięg, jak buduje się go "na stronie głównej Onetu, albo w blokach reklamowych w telewizji", i to robi się teraz na Facebooku – mówi Mariusz Pełechaty.

Jego zdaniem - owszem, można tutaj człowieka złowić na symbol "lubię to" i docierać do niego kilka razy częściej, niż gdzie indziej, ale jeśli statystyczny użytkownik Facebooka lubi np. ponad 100 marek - to czy można powiedzieć, że "jest członkiem stu społeczności?" – pyta pan Mariusz. Zdecydowana większość użytkowników Facebooka nie patrzy jednak na to medium wyłącznie przez pryzmat reklamy i sprzedaży różnego typu produktów. Bo dla większości, póki co, medium internetowe oznacza informację.

Znajdź nas na Google+

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Polska wódka chroniona w Chinach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.