Festiwal United Solo Europe 2015: Jan Peszek w Teatrze Syrena

Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak
Jan Peszek
Jan Peszek Teatr Syrena
W ramach 3. europejskiej edycji nowojorskiego festiwalu monodramu United Solo Europe warszawska publiczność mogła obejrzeć spektakl "Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego" w wykonaniu Jana Peszka.

Monodram "Scenariusz dla nieistniejącego, lecz możliwego aktora instrumentalnego" został stworzony przez Bogusława Schaeffera w 1963 roku, w ciągu zaledwie kilku dni. Jednak przez długie lata nie był wystawiany na scenie. Dramatopisarz od razu upatrzył sobie wykonawcę w osobie Jana Peszka, którego pilnie obserwował. Czekał, aż aktor dojrzeje do tej roli i jego wybór był trafny. Co ciekawe, reżyserem spektaklu jest sam Jan Peszek.

Sztuka ma charakter wykładu na temat socjologicznych problemów nowej muzyki. Peszek chciał pokazać na przykładach niedostatki sztuki, która uprawiana jest komercyjnie. Jego słowa, wypowiedziane w tonie akademickim, brzmią niczym oskarżenie. W jego monologu przewijają się także inne utwory, które wykraczają poza wspomniany temat.

Trzeba przyznać, że nie jest łatwo zainteresować widzów przez godzinę, gdy na scenie jest tylko jeden aktor. Jednak Jan Peszek znakomicie poradził sobie z tą rolą i co chwila zaskakiwał publiczność nowymi pomysłami.

Podczas swojego monologu na wydawałoby się poważny temat, jadł jabłko, nie przerywając mówienia, wchodził na drabinę po wewnętrznej stronie i z niej zwisał (byłam pełna podziwu nad kondycją aktora, który skończył 71 lat), rzucał o ściany mokrą ścierką lub mył nią podłogę, próbował przepiłować deskę, uderzał drewnianym drągiem w stół, wyrabiał ciasto z mąki i wody. Rekwizytów miał pod dostatkiem. Wszystko to wykonywał w nienagannym stroju - garniturze trzyrzędowym.
Jego wykład o kondycji sztuki stanowi również utwór muzyczny. Aktor wydobywał z siebie i rekwizytów, które miał pod ręką, różnorodne dźwięki. Służyły mu do tego m.in. plastikowa rura, mokra szmata, wiadro, piłeczka, puszka, napięta żyłka oraz drąg. Udowodnił, że przedmioty te mogą pełnić funkcję instrumentów. Sam także był aktorem instrumentalnym.

"Scenariusz dla…" jest pewnego rodzaju manifestem. Podkreślał to sam Jan Peszek, który początkowo nie chciał honorarium za grę w tym spektaklu, gdyż twierdził, że nie bierze się pieniędzy za manifest.

Doskonale się bawiłam podczas tego spektaklu, który był dość niekonwencjonalny. Na widowni zasiedli goście z zagranicy i oni też byli zachwyceni, mimo że niczego nie rozumieli. Jan Peszek ma niesamowitą umiejętność skupiania na sobie uwagi widzów, każdym gestem i modulacją głosu. Jest to doskonała lekcja dla młodych aktorów. Polecam ten spektakl każdemu bez wyjątku, a szczególnie miłośnikom monodramów i Jana Peszka.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rutkowski robi show. Zobacz InstaHistorie !

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie