Hejt po polsku, czyli niezła ściema

Materiał informacyjny ŚCIEMA PO POLSKU

OCENA W KILKA SEKUND

Czy to symbol współczesności, że jesteśmy coraz bardziej powierzchowni? Może brakuje nam czasu? Badania pokazują, że czytelnik w internecie skupia się tylko na kilku zdaniach - stąd artykuły (jeśli w ogóle można je tak nazwać) są coraz krótsze i muszą być okraszone zdjęciami. Poszliśmy nawet krok dalej – wiele portali podaje czas potrzebny na przeczytanie tekstu.

Może nie potrafimy się skupić ze względu na ilość bombardujących nasze zmysły doznań? Średni czas oglądania jednej treści w internecie idzie już w sekundy – nie dziwi rosnąca popularność Tik Toka.

Sposób wybierania i odrzucania dłuższych treści w serwisach VOD jest także nieprawdopodobnie szybki. Seriale i filmy oceniamy zaledwie po pierwszych 3 minutach. A co można ocenić poprzez obejrzenie zaledwie 3 minut?

Nagminnie nie doczytujemy informacji, maili, ogłoszeń, ulotek, postów, szczególnie jeśli tekstu jest dużo. Prosty przykład: ile razy zdarzyło Wam się odpowiedzieć na pytanie o cenę wystawionego w necie przedmiotu, choć opis podaliście szczegółowy?

Ocenianie „po okładce” stało się zmorą naszych czasów. Wypowiadanie na tematy, których się nie poznało, o książce, której się nie przeczytało, opiniowanie filmu, którego się nie obejrzało...

EKSPERCI W KAŻDYM TEMACIE

Do tego trzeba dołożyć jeszcze inną przypadłość współczesnego szybkiego życia. Każdy zna się na wszystkim. Każdy jest ekspertem i nie obawia się dzielić ze światem swoimi poglądami, jakiekolwiek by one nie były. Bez wniknięcia w temat, poczytania głębiej, część społeczeństwa wypowiada prywatne poglądy poprzez publikację w sieci czyniąc z nich coś trwałego, istotnego, zauważalnego. Piszący nie zważa kompletnie na ortografię i interpunkcję. Liczy się tylko łechtanie jego ego „kciukami w górę” lub „serduszkami”. Tak rodzi się fake news, a także hejt i rozlewają po internecie - czy dotyczy to wyznania gwiazdy, czy newsa na temat nowego filmu. Coraz łatwiej wydawać sąd, nie opierając się na faktach. Najgorsze, że dotyczy to też niektórych dziennikarzy, mających przecież wpływ na kształtowanie opinii.

A tym łatwiej coś „zjechać”, gdy obiekt hejtu wcześniej był oceniany negatywnie. Tyczy się to zarówno Meghan Markle opowiadającej o depresji w „złotej klatce” królewskiej rodziny czy „Ściemy po polsku” w reżyserii Mariusza Pujszo. Może wydawać się dziwne porównanie tych dwóch przypadków, ale jak do kogoś doklejono łatkę to trudno ją potem zdjąć. W przypadku Pujszo ocena reżysera z największą liczbą „Węży” ciągnie się za nim od nastu lat, choć to Patryk Vega jest zwycięzcą tej kategorii (a publiczność jego filmów milionowa). Pujszo może robi zwariowane filmy, ale czym różnią się one od filmików Wardęgi czy innych youtuberów?! Sasha Baron Cohen robi dokładnie takie same numery w swoich „Boratach”, tyle że kilka lat po Pujszo.

ODMIENNOŚĆ NIEPOŻĄDANA

Kilka dni temu w sieci pojawił się zwiastun „Ściemy po polsku”. Nie minęła doba, a już największe portale napisały: wstyd, hańba, żenada! Ja więc pytam kto z tych dziennikarzy obejrzał film w całości, zadał pytanie o koncept czy cechy gatunku – w tym przypadku komedii? Kto zadał sobie pytanie czy jednak roznegliżowane aktorki-amatorki nie odkrywają głębszego problemu drążącego polską produkcję filmową?

Odmienność, nowość, wszystko co jest niestandardowe to zawsze powód do hejtu. Wszystko co obce podświadomie stanowi zagrożenie. Ale w końcu jesteśmy homo sapiens i możemy, a nawet musimy próbować zrozumieć innych. Zamykanie się w „swojskości” nigdy nie posunęłoby ludzkości do przodu, nie doprowadziłoby do postępu. Nieco więcej wnikliwości w podejmowaniu sądów otworzy nas na świat.

Polacy, więcej luzu i otwartości, podróżujcie po świecie, czytajcie, oglądajcie, porównujcie, rozmawiajcie i oceniajcie dopiero po zapoznaniu się z całością, poznaniu człowieka i jego wartości.

Marta Nowakowska

Materiał oryginalny: Hejt po polsku, czyli niezła ściema - Polska Times

Dodaj ogłoszenie