Izabela Bełcik: Mecz o brązowy medal to "bajka" w wykonaniu Polek

Redakcja
Izabela Bełcik całuje brązowy medal ME w piłce siatkowej
Izabela Bełcik całuje brązowy medal ME w piłce siatkowej Adam Sęczkowski
Tuż po zdobyciu przez Polki brązowego medalu ME w piłce siatkowej, w drodze do szatni, udało mi się zatrzymać Izabelę Bełcik. Przeczytajcie, jakie refleksje ujawniła siatkarka, specjalnie dla Wiadomosci24.pl

Witam cię serdecznie.
Witam ciebie, witam wszystkich czytelników.

Jesteśmy tuż po wygranym meczu o brązowy medal mistrzostw Europy w piłce siatkowej. Kibice zastanawiali się, czy po przegranej z Holenderkami w półfinale nie załamiecie rąk i będziecie w stanie wygrać z Niemkami. Czy możesz zdradzić, czy trener Piotr Makowski musiał was jakoś specjalnie motywować?
Oczywiście trener bardzo motywował, chciał abyśmy uwierzyły w to, że jesteśmy mocniejsze od rywalek, oglądałyśmy mecze na wideo, mówił co mamy robić, aby ten mecz o brązowy medal wyglądał tak jak wyglądał. Myślę jednak, że tak naprawdę to nie potrzebował aż tak wielce nas motywować, bo wiedziałyśmy, o co gramy, byłyśmy bardzo zdeterminowane, zmobilizowane, bardzo chciałyśmy zdobyć w tym turnieju medal. To się udało i bardzo się cieszymy.

Podsumowując wasze dokonania na mistrzostwach: I-sza faza grupowa to ciężki mecz z Hiszpanią, pewna wygrana z Chorwacją, porażka z Holandią; II-ga faza grupowa to wygrana z Belgią, kapitalny mecz z Rosją, bój z Bułgarią; wczoraj porażka z Holandią, a dziś wygrana i zdobyty brązowy medal. Które z tych spotkań najbardziej zapamiętacie?
Na pewno zapamiętamy spotkanie z Rosją, które otworzyło nam awans do "czwórki". Moim zdaniem było to najważniejsze spotkanie w tym turnieju, oprócz tego meczu o brąz. Zapamiętamy również spotkanie Holandia - Rosja (śmiech Izy). Po tym meczu grałyśmy z Bułgarkami i niby rozgrzewałyśmy się tutaj w Hali, a równolegle, kątem oka, oglądałyśmy wspomniany mecz gdzieś tam z boku, trener nas zaganiał do rozgrzewki, ale nie mogłyśmy się na niej skoncentrować, bo oczywiście od wygranej Holandii zależało nasze turniejowe życie. Mecz z Bułgarią przypieczętował nasz awans do półfinału. Zostanie nam w pamięci mecz z Niemkami o brązowy medal, który był "bajką" w wykonaniu naszych dziewczyn i w dzisiejszej grze nic nam nie można zarzucić, bo była i obrona, i zagrywka, i atak, i rozrzucenie przeciwniczek blokiem, a więc ciężko się doszukiwać strasznych momentów, tylko trzeba pogratulować.

Na tym turnieju dwukrotnie przegrałyście z Holenderkami, z zespołem "pomarańczowych". Nie będziecie czuły odrazy do tego koloru?
(Śmiech Izy) Nie. Holenderki są naprawdę mocnym zespołem, a przy okazji to bardzo sympatyczne dziewczyny, a więc na pewno nie będziemy czuły odrazy do koloru pomarańczowego i do pomarańczy też nie (śmiech Izy). Grałyśmy z nimi dwukrotnie i pokonując nas potwierdziły, że są lepsze od nas. W finale spotkały się zasłużenie dwa najlepsze zespoły tego turnieju, oba bez żadnej porażki, a więc czekamy na piękny mecz i czekamy na mistrzynie Europy.

Walka o brązowy medal była świetna w waszym wykonaniu. Jak pomocni byli kibice tłumnie dopingujący was w łódzkiej Hali? Co chciałabyś im powiedzieć?
Oj tak, kibice byli bardzo pomocni. To znakomite uczucie, gdy tylu kibiców nas dopinguje. To nie jest męska siatkówka; nie tak szybka, nie tak mocna, i zawsze było troszkę mniej kibiców oglądających mecze w wykonaniu kobiet, a okazało się, że podczas tego turnieju przychodziło na mecze mnóstwo ludzi, którzy nas wspierali. Z dnia na dzień Hala coraz bardziej się wypełniała kibicami i trzeba im bardzo podziękować oraz panu Magierze (Marek Magiera, spiker na meczach reprezentacji Polski siatkarek - przyp. red.), który ich tak fantastycznie dopingował do jeszcze większej pracy na trybunach. Jesteśmy wzruszone, że mogłyśmy grać dla takiej publiczności.

Za kilkanaście minut rozpocznie się mecz finałowy, w którym Włoszki zmierzą się z Holenderkami. Czy będziesz kibicować którejś z drużyn?
Serce podpowiada, że fajnie by było, gdyby wygrała Holandia, bo wtedy mogłybyśmy powiedzieć, że Polki przegrały tylko z mistrzyniami (śmiech Izy). Na pewno oba zespoły zasłużyły na grę w finale i czekamy na piękną walkę po obu stronach siatki i niech wygra lepszy.

Widać, że jesteście zgraną grupą na boisku. Czy poza boiskiem są też dobre relacje, a może i przyjaźnie?
Pomiędzy niektórymi dziewczynami są przyjaźnie. Jest nas w tym momencie czternaście, nie może być tak, aby wszyscy się bardzo lubili i kochali, ale myślę, że mogę powiedzieć, że się lubimy, osiągnęłyśmy pewien szacunek do siebie i po tym sukcesie pójdziemy razem się bawić i mam nadzieję, że żadna z dziewczyn nie odpuści (śmiech Izy).

Właśnie. Możesz zdradzisz jak będziecie świętować zdobycie tytułu trzeciej drużyny Starego Kontynentu?
Rozpoczynamy od świętowania sukcesu w hotelu, gdzie będzie uroczysta kolacja, a potem zabawa, mam nadzieję, że jak najdłużej.
Którą zawodniczkę wybrałabyś na MVP (ang. Most Valuable Player — Najbardziej Wartościowy Gracz - przyp. red.) tych mistrzostw Europy?
Jest kilka dziewczyn, do których jest kierowana większość piłek i one nie zawodzą. Dla przykładu wymienię Holenderkę Manon Flier, która do tej pory nie zawiodła ani razu, ale ja jestem sercem z naszym zespołem i uważam, że Oli Jagieło żaden mecz nie był taki, który by jej nie wyszedł, cały turniej grała na wysokim poziomie, a więc od nas bym dała taki tytuł Oli.

Ty również wchodząc najczęściej z ławki rezerwowych dawałaś dużo zespołowi, grając bardzo dobre piłki.
Dziękuję za tę pochlebną opinię. Na tych mistrzostwach troszkę mniej grałam, ale taka jest kolej rzeczy. Milena (Sadurek-Mikołajczyk - przyp. red.) jest pierwszą rozgrywającą; sprawdziła się na tym turnieju i bardzo dobrze. Ja jestem taką osobą, która nie chodzi i nie jęczy, że nie gra w pierwszej szóstce. Jak mogę pomóc zespołowi czy na boisko czy z boku to się cieszę; jeśli nie mogę wejść na boisko, to gorąco dopinguję dziewczyny i myślę, że atmosfera na ławce rezerwowych jest również bardzo ważna.

Jesteście bardzo zmęczone; mecze rozgrywane codziennie lub co drugi dzień to olbrzymi wysiłek fizyczny. Proszę przyjąć nasze gratulacje i podziw dla całej drużyny.
Dziękuję serdecznie w imieniu swoim i dziewczyn.

Czy po tak wyczerpującym turnieju będziecie miały okazję trochę odpocząć?
Myślę, że nie za długo. W następnym tygodniu mamy mecze o Superpuchar w Szamotułach, w następnym tygodniu jest kolejny turniej - Memoriał Agaty Mróz, a więc nie będzie zbyt wiele czasu na odpoczynek.

Życzę zatem wszystkiego najlepszego, kolejnych sukcesów na niwie sportowej i osobistej i miejmy nadzieję do zobaczenia.
Pozdrawiam i do zobaczenia.

PZPN podnosi ceny biletów na kadrę

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie