Kabaret Moralnego Niepokoju: "Nadal mamy tremę przed występami"

Redakcja
Robert Górski, Mikołaj Cieślak, Przemysław Borkowski.
Robert Górski, Mikołaj Cieślak, Przemysław Borkowski. mat. organizatora
Z zapisu rozmowy dowiecie się m.in. dlaczego Przemysław Borkowski nie został prezydentem Łodzi, co paraliżuje Roberta Górskiego podczas występów oraz jak Magdalena Stużyńska-Brauer odnajduje się wśród samych mężczyzn.

Adam Sęczkowski: Kim chcieliście zostać w dzieciństwie? Marzyliście o karierze i sławie?
Przemysław Borkowski: Ja chciałem zostać prezydentem miasta Łodzi. Moja rodzina stąd pochodzi i zawsze sobie myślałem, że fajnie by było pełnić taką funkcję.

Dlaczego te plany się nie spełniły?
Przemysław: Niestety, kiedy były wybory, to zawsze jakieś inne osoby się na to miejsce wepchnęły (śmiech).

Robert Górski: Mi ostatnio mama przypomniała, że chciałem zostać, tak jak mój tata, kierowcą autobusu i jeździć po Warszawie. Pewnie jeżdżenie po Łodzi też jest przyjemne. Potem chciałem być znanym piłkarzem, a następnie stolarzem, ponieważ stolarze u mnie w domu kładli boazerię i wszyscy sąsiedzi mówili, że oni bardzo dobrze zarabiają (śmiech).

Mikołaj Cieślak: Ja odkąd się pojawiła liga NBA, chciałem zostać koszykarzem w Ameryce. Niestety, pewnego dnia przestałem rosnąć (śmiech).

Gracie już ze sobą kilka lat. Czy macie jeszcze tremę przed kolejnymi występami?
Przemysław: Myślę, że tak, chociaż na występach regularnych jest ona nieco stępiona. Kiedy prezentujemy premierowe skecze lub nagrywamy coś dla telewizji to bywa, że ze zdenerwowania niejedna kropla potu spłynie nam po czole.

Mikołaj: Teraz robimy program pt. "Pogoda na suma" i wszystko co gramy jest nowe i przy pierwszych wykonaniach tych skeczów zawsze jest taka fajna adrenalina. Są wtedy mega emocje.

Dziś, podczas 3. Łódzkiego Festiwalu Kabaretowego, również widzowie zobaczyli premierowe skecze.
Mikołaj: Tak, dziś pokazaliśmy to, co mamy nowego.

Robert: Ja z kolei przyznam się, że mam tremę, kiedy widzę biskupów siedzących na widowni.

Przemysław: A kiedy Robert widzi arcybiskupów to wtedy ma arcytremę (śmiech).

Robert: Zgadza się. Paraliżuje mnie wtedy obawa, że zostanę wykluczony z członków Kościoła i ktoś rzuci na mnie klątwę.

Przemysław: Nie kłam, nie możesz się tego bać, bo kto by takiego grzesznika tam przyjął? (śmiech)

Czy dzisiaj wśród publiczności widziałeś kogoś ubranego jak biskup lub arcybiskup?
Robert: Nie widziałem, ale to może dlatego, że dziś wyszedłem na scenę bez okularów. To jest mój nieopatentowany sposób na przełamanie stresu i tremy. Nie widząc publiczności, nie widzę ich reakcji na moje głupkowate zachowanie.

Czy dużo improwizujecie w trakcie występów?
Robert: Zdarza się często improwizować na scenie. Są różne etapy naszej znajomości skeczów. Pierwszy etap jest taki, że umiemy skecz "z grubsza", a więc improwizujemy, bo nie pamiętamy tekstu. Drugi etap to taki, w którym dobrze znamy tekst i już nie improwizujemy. I trzeci, gdy znakomicie znamy tekst i wtedy nie chce nam się kolejny raz mówić tego samego i znów improwizujemy.

Czy po występach na scenie, gdzie tryskacie humorem, macie jeszcze ochotę na dowcipkowanie? Oglądacie razem komedie?
Robert: Oglądamy nie tylko komedie, lecz także horrory. Nie oglądamy wspólnie tylko filmów pornograficznych. Powiem, że obejrzeliśmy razem tylko jeden, ale ten, który wybraliśmy, bardziej nas zasmucił niż rozśmieszył (śmiech). To zaprzecza teorii, że jak ludzie grają w kabarecie, to prywatnie są śmiertelnie poważni. My jesteśmy tak samo weseli zarówno w życiu prywatnym, jak i na scenie.
Magdaleno, jak się czujesz w kabarecie, który ma już wyrobioną pozycję na polskiej scenie kabaretowej? Jak odnajdujesz się wśród samych mężczyzn?
Magdalena Stużyńska-Brauer: Okropnie (śmiech). Niech Pan mnie stąd zabierze (śmiech).

A.S.: Jest aż tak źle? (śmiech)

Magda: Trochę głupio mi przy kolegach mówić, że jest fajnie. Naprawdę jestem szczęśliwa, że trafiłam do Kabaretu Moralnego Niepokoju.

Przemysław: Spróbuj powiedzieć inaczej.

Magda: Myślę, że moje koleżanki mi zazdroszczą.

Robert: Magda jest nieśmiała i wstydzi się powiedzieć, że jesteśmy świetni.

Magda: Tak, to mogę przyznać. W związku z tym, że jest taka atmosfera to ja sobie samej zazdroszczę, że tak się potoczyły moje losy.

Robert: Bardzo dobrze, że to nagrywasz, bo jak Magda za trzy lata przerwie milczenie i wyzna w jakimś z wywiadów, że była przez nas bita lub nawet katowana, to będziemy mieli chociaż to wyznanie (śmiech).

Przemysław: Albo powie, że nie dawaliśmy jej jeść (śmiech).

Mikołaj: Nie tyle, ile by chciała (śmiech).

W jakim stopniu doświadczenie aktorskie pomaga Ci w pracy w kabarecie?
Magda: Pomaga mi to, że przez kilka lat grałam w teatrze, który w swoim repertuarze ma przede wszystkim farsy i komedie.

Wspominasz warszawski Teatr Kwadrat.
Magda: Zgadza się. Często konwencja grania w sztukach jest podobna do sposobu grania w kabarecie. Musimy zawsze być frontem do widza, mieć przewidzianą pauzę na reakcję publiczności i do tych zachowań się przyzwyczaić. Doświadczenie aktorskie mi pomaga, bo i w teatrze, i przed kamerami, i występując w kabarecie, muszę być właśnie w takim stanie gotowości.

Czy zostając członkinią Kabaretu Moralnego Niepokoju nie obawiałaś się porównań do Katarzyny Pakosińskiej?
Magda: Oczywiście, że się obawiałam, ale gdyby strach mnie sparaliżował, to bym się nie podjęła tej roli. Powiedziałam sobie, że nie mogę się kierować lękiem, bo nie sprzyja on rozwojowi.

Robercie, Mikołaju, Przemku, opublikowaliście tomik wierszy zatytułowany Zeszyt w trzy linie. Czy znacie na pamięć jakiś wiersz z tej publikacji?
Przemysław: Ja znam:

"Gniew Achilla, Bogini, głoś, obfity w szkody,
Który ściągnął klęsk tyle na greckie narody,
Mnóstwo dusz mężnych"
- a nie, to Homera, przepraszam (śmiech).

Robert: My wszyscy znamy twórczość Homera, a swoich wierszy w ogóle (śmiech).

Robercie, kilka dni temu ukazała się książka "Jak zostałem premierem. Rozmowy pełne Moralnego Niepokoju", będąca zapisem Twoich rozmów z Mariuszem Cieślikiem. Po oglądaniu w telewizji Posiedzenia Rządu, w których pełnisz rolę premiera, niestety bezskutecznie szukałem w książce odpowiedzi, jakie są Twoje poglądy polityczne.
Robert: Bardzo dobrze, że Ci się nie udało tego znaleźć, bo bardzo staram się je ukryć. Uważam, że nie jest dobrze, kiedy artysta publicznie ogłasza, jakie ma poglądy, bo to wpływa potem na jego wizerunek, na odbiór jego twórczości i czasem jest postrzegany przez pryzmat sympatii politycznych. W komentarzu do bieżących wydarzeń polskiej sceny politycznej powiem tylko, że cieszę się, że pan Janusz Piechociński został prezesem PSL, a jednocześnie żałuję, że pan Waldemar Pawlak przestał nim być.

Jakie są Wasze plany na przyszłość?
Robert: Bardzo chcę stworzyć metal lżejszy od powietrza (śmiech). Na razie udało mi się wynaleźć metal cięższy od powietrza, ale uważam, że cały czas moje myślenie ewoluuje i zmierzam w dobrym kierunku. Jeszcze wszystkich zaskoczę (śmiech).

Czego na zakończenie tej jakże oryginalnej rozmowy mogę Wam życzyć?
Robert: Specjalistką od życzeń jest Magda (śmiech).

Magda: Nie mam pomysłu pomóżcie.

Robert: Wiem, czego można nam życzyć. Chcielibyśmy w radiu posłuchać piosenki Amandy Lear pt. Enigma (Give a Bit of Mmh to Me) (śmiech).

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Jesienna turystyka w Polsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie