"Kafka tańczy": dwa światy artysty [recenzja z postulatem]

Anna KołodziejczykZaktualizowano 
Dylematy pisarza, uczucia kochanka, jąkanie zahukanego syna... A wszystko to zamknięte w jednym wątłym ciele młodego bohatera prawie-biograficznej sztuki Timothy Dally'ego "Kafka tańczy".

Artyści tworzą nocą… Przynajmniej wielu „tak ma”. Jak zatem pogodzić nocne godziny pracy twórczej z prozą codziennych obowiązków w ciągu dnia? Każdy, kto „tworzy” nocą wie, że to karkołomne, a przeważnie niewykonalne zadanie.

Z takim właśnie (nakreślonym symbolicznie) problemem zmagał się Franz Kafka – przynajmniej w sztuce „Kafka tańczy” wystawianej na deskach warszawskiego Teatru Żydowskiego. Ujęcie lub nie w codziennym grafiku pozycji: „PISANIE” staje się metaforycznym pytaniem bohatera o to, co wybrać – zwyczajne życie u boku kochającej kobiety, czy sztukę.

Pytanie to splata się nierozerwalnie z innym pytaniem-problemem młodego, niepewnego siebie i kruchego Franza (brzmiącym dla nas skądinąd bardzo znacząco): „Jak żyć?!”. Słabego zdrowia i psychiki chłopak miota się między dominującą (żeby nie powiedzieć – tyranizującą go) rodziną a narzeczoną. Ta ostatnia - choć kocha, to jest pragmatyczna i zbyt „poukładana”, żeby rzeczywiście żyć z artystą i dać mu również przestrzeń do życia i tworzenia.

Na scenie przy Placu Grzybowskim to miotanie się jest znakomicie przedstawione dzięki dwóm płaszczyznom, na jakich rozgrywa się akcja przedstawiania: tej realnej, w której toczy się prawdziwe życie, i drugiej – pełnej groteskowych postaci ni to aktorów z wędrownej trupy, ni to mar i zjaw z wyobraźni pisarza.

W tej pierwszej Franz nie radzi sobie wcale. Stłamszony zwłaszcza przez apodyktycznego ojca, bez kontaktu z zapracowana żydowską Mame, ma w miarę bliską relację jedynie z młodszą siostrą.

Z przytłaczającego domu nieszczęśnik ucieka regularnie na występy obwoźnego teatru, którego aktorzy udzielają mu porad, jak grać i grę tę zastosować w życiu. Wędrowna trupa składa się z galerii karykaturalnych postaci bez wątpienia stanowiących odbicie w krzywym zwierciadle członków rodziny Kafki. Z czasem dołącza do nich praktyczna niedoszła Panna Młoda.

Żeby lepiej wyobrazić sobie panujący na scenie klimat należy wspomnieć, że wszystko dzieje się w scenografii, w której dominuje podłoga wyglądająca, jak wielka, czarno-biała szachownica. Bohaterowie, jak pionki w szachowej rozgrywce, poruszają się po niej, przestawiając nieduże stoły i krzesła (co też oczywiście nie jest bez znaczenia). Dodatkowo aktorzy-mary wyobraźni Franza przywodzą na myśl demoniczne kukiełki. Całość przypomina straszno-niesamowitą atmosferę z Alicji w Krainie Czarów… (potęgowaną przez świetną muzykę "na żywo").

Aktorzy znakomicie odnajdują się w tej dwuwymiarowej, rozmytej konwencji. Widać kunszt i wyrafinowanie profesjonalistów. Choć w wielu dynamicznych dialogach, jak i nie mniej intensywnych monologach, dają się nie raz wychwycić minimalne (a jednak nie umykające uwadze) przejęzyczenia i zacięcia…

I tak oto Kafka balansuje na granicy jawy i snu (czy też własnej wyobraźni) i toczy walkę nie tyle ze swoimi bliskimi i ich prozaicznymi wymaganiami, co z samym sobą. Musi podjąć decyzję, jak ułożyć na tej szachownicy życia swój los mężczyzny i pisarza jednocześnie. To trzyma się kurczowo Felicji w nadziei, że „wszystko jest możliwe”. To znowu biernie chowa się za polecenia rodziców.

Wreszcie dokonuje wyboru: stół, krzesło i lampa nad głową pisarza – to będzie cały jego świat. Felicja straciła narzeczonego, a czytelnicy zyskali utalentowanego pisarza, którego geniusz wiele wniósł do dorobku światowej literatury.

Choć to Franz i jego zmagania dotyczące wyboru życiowej drogi, określenia tożsamości religijnej, kulturowej i narodowościowej są w centrum wszystkiego, co dzieje się na scenie, to nie można przegapić odmalowanego plastycznie obrazu całej rodziny! Bo to rodzina, jakich wiele i dziś - tak w żydowskim, chrześcijańskim i potencjalnie każdym innym kręgu religijno-kulturowym.

Dla potwierdzenia, że w tekście sztuki nie brakuje też poczucia humoru, przytoczę słowa z monologu Felicji-Panny Młodej, która tak charakteryzuje burżuazyjne (przyjmijmy, że według dzisiejszych standardów znaczy to mniej-więcej tyle, co „zamożne i wielkomiejskie”) małżeństwo: „Na początku jest miłość i stres. Potem miłość znika, a stres pozostaje”. Zdaje się, że niewiele się w tej kwestii zmieniło od czasów Kafki? ;)

Franz, tworząc swój grafik, umieścił czas na PISANIE pomiędzy godziną 22.30 a 3.00 rano. Osobiście zawsze uważałam, że to najbardziej twórcza pora;)

Tak się zastanawiam – czy zbyt innowacyjnym pomysłem byłoby prowadzenie pisemnych matur z języka polskiego w tych - tak płodnych dla pisarzy - godzinach…? (Oczywiście po uprzednim przywróceniu "egzaminu dojrzałości językowej" w jego formule dla ludzi piśmiennych…)

polecane: Muzotok: WMQ - Wojtek Mazolewski Quintet

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3