Komu szkodzą związki partnerskie?

Marcin Stanowiec
Marcin Stanowiec
Zaktualizowano 
C. Adams
Nie dyskryminują aseksualnych partnerstw, nie wybijają się ponad poligamiczne, nie kruszą przywilejów małżeństwa i nie niszczą tkanki społecznej. Prawda czy fałsz? Zbliża się druga odsłona mocowania konkubinatów w polskim ustawodawstwie.

Sąd Najwyższy (SN) obalił przekonanie, że związki partnerskie nie szkodzą małżeństwu. - Nie zawsze "życzenia i interes" określonych grup obywateli powinny być przekładane na "roszczenia moralne i zaskarżalne prawa" - zgodnym głosem zastrzegają prawnicy z Biura Analiz Sądu Najwyższego i Prokuratorii Generalnej. Dołączyli do nich wybitni konstytucjonaliści oraz linia orzecznicza Trybunału Konstytucyjnego.

Co takiego niepokojącego znajduje się w projekcie o związkach partnerskich? Zmiana nie jest kosmetyczna. Instytucjonalizacja konkubinatów wpłynie na trwałość i uprzywilejowanie tradycyjnych kohabitatów.

1. Podważanie normatywności

SN dopatrzył się relatywizacji małżeństwa przez zniesienie normatywnego modelu małżeństwa i rodziny.

Co można rozumieć przez normę i czy ma ona jakieś znaczenie? Jeśli termin norma zastąpimy słowem wzorzec to wszystko stanie się jasne. Są alternatywne wzorce pompowane w świadomość ludzi przez media, ale w porównaniu do integrowanych przez wychowanie, religię i prawo okazują się efemeryczne. Normatywne może również znaczyć najlepsze.

Dlaczego małżeństwo jest najlepsze? Jest trwalsze na tle innych związków i daje największe szanse na zrodzenie potomstwa ( w małżeństwie rodzi się stosunkowo najwięcej dzieci) i odchowanie go w jednej i PEŁNEJ (w obecności biologicznych matki i ojca) strukturze rodzinnej aż do czasu osiągnięcia dojrzałości płciowej.

W normatywności mieści się definicja małżeństwa i rodziny oraz jej genealogia, czyli uporządkowana organizacja relacji rodzinnych, że ktoś jest dalszy a ktoś bliższy, że kto następuje po kimś.

Definicja ma ogromne znaczenie. Upodobnienie związków partnerskich, w tym jednopłciowych związków partnerskich do małżeństwa eliminuje jego definicję, jako trwałe pożycie mężczyzny i kobiety oraz eliminuje pojęcie matki, ojca, żony, męża. Ta nazewnicza zmiana prowadzi w ostateczności do erozji znaczeń symbolicznych i emotywnych. Zmieni się świat relacji ludzkich. W Szwecji, Hiszpanii, niektórych stanach USA mowa jest o rodzicu A i B oraz o partnerze A i B, gdyż użycie słów ojciec, matka itd. byłoby dyskryminujące dla dzieci, które ich nie mają. Równość, konsekwentnie realizowana zatacza możliwie szerokie koło i generuje wiele absurdów.

Genealogia rodziny, jako matryca relacji obejmuje nieobecnych członków rodziny dając im symboliczne miejsce. W związkach lesbijskich czy gejowskich nierzadko brakuje symbolicznego miejsca dla ojca lub matki, ponieważ uważa się, że mężczyzna zastępuje matkę a kobieta ojca.

Nie ma preferencji na rzecz rodziny pełnej. Może sobie być rodzina pełna, ale nie musi, ponieważ uważa się, że może być ona źródłem patriarchalnych zagrożeń i że inne modele są równie dobre, albo nawet lepsze, co nie jest prawdą. Statystyki dowodzą czegoś innego.

2. Irracjonalizacja polityki społecznej

- Sąd Najwyższy ocenił, że "wybór stosownej reakcji prawa na występowanie alternatywnych wobec małżeństwa form pożycia par, oraz ich skutki społeczne, demograficzne i obyczajowe należy do ustawodawcy". Zwrócił przy tym uwagę, że ustawodawca może w bardzo znaczący sposób wpływać na podejmowanie "racjonalnych decyzji przez adresatów norm, co w konsekwencji może przyspieszać zmiany zachowań uważane za korzystne albo opóźniać zmiany, które nie są korzystne".

Nie tylko o brak racjonalności - której praktycznym wyrazem jest wycofanie wsparcia dla najtrwalszych, pełnych i zorientowanych na rodzenie i wychowanie dzieci, bo różnego rodzaju zasoby trzeba będzie przemieścić na inne związki - chodzi. Za niesprawiedliwym rozkładem świadczeń i obowiązków (rodziny zobowiązujące się do trwałości i poświęcenia dostają mniej wsparcia i ponoszą wyższe koszta, niż pozostali uczestnicy gry społecznej) wkracza anarchia. Nieporządek jako przejaw niesprawiedliwości dotyka najpierw prawa, potem stosunków społecznych.

3. Wycofanie szczególnej ochrony i opieki państwa nad małżeństwem

SN przypomniał, że art. 18 konstytucji stanowi, iż "małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej". W ocenie Sądu z tego przepisu wynika "przyznanie heteroseksualnej parze małżeńskiej ochrony i udogodnień, jakie nie przysługują parom, które nie chcą lub nie mogą zawrzeć małżeństwa".

"Konstytucyjne znaczenie małżeństwa dla istnienia rodziny uzasadnia szczególne unormowanie o charakterze protekcyjnym i promocyjnym w systemie prawa. Nie mogą być one kwestionowane z powołaniem na inne normy konstytucji, w szczególności art. 32 (zasada równości, zakaz dyskryminacji)" - ocenił SN.

4. Wtórna dyskryminacja negatywna; eliminacja dyskryminacji pozytywnej

Rozmaite drobne przywileje damy wszystkim uczestnikom więzi emocjonalnych, albo nikomu. Tzw. "ułatwienia dla konkubentów" jako wymuszony na konserwatystach z PO kompromis stawia polskie prawo pod ścianą dyskryminacji.

O ile małżeństwa dyskryminują pozostałe związki pozytywnie, czyli z racji należnych przywilejów rozpatrywanych w kategoriach sprawiedliwości - kto ponosi większe ciężary ten wspierany jest przywilejami, i stąd sytuacja w jakiej znajdują się konkubinaty i małżeństwa jest nierówna - o tyle wyróżnienie jednej kategorii związków o charakterze seksualnym w opozycji do nie gorszych i pozostałych związków o charakterze seksualnym albo związków aseksualnych, jednoczonych siłą więzi emocjonalnej (opiekun, rodzeństwo) stwarza sytuację dyskryminacji, czyli niedopuszczalnej nierówności wobec prawa.

Dajmy na to, są więzi seksualne pomiędzy rodzeństwem, w trójkącie mężczyźni - kobieta albo poligamiczne. Nie ma przeciwskazań dla ich legalizacji, jeżeli decydujmy się na konkubinaty. Podstawą stanowienia prawa konkubenckiego jest wspólne zamieszkiwanie, relacja emocjonalna, wolność wyboru (indywidualizm) i więź seksualna. Wszystkie te cechy dotyczą wymienionych form pożycia.

Wątpliwości budzi preferowanie pożycia seksualnego. Znane są przypadki gospodarstw domowych, w które inwestują wspólnie ludzie niewspółżyjący seksualnie. Czemu nie mieliby być wyróżnieni? Czy seks we współczesnym społeczeństwie daje legitymację do uprzywilejowania i szczególnego traktowania?

Czwarta władza jest bezstronna i nie ingeruje w procesy demokratyczne?

Ekspertyza prawna była kluczowa dla dyskusji nad projektem o "Związkach Partnerskich". Miała jednak wadę. Była niekorzystna dla zwolenników konkubinatów. Choć opinię Sądu Najwyższego znano od października ub. roku, jednak dopiero tuż po debacie nad "związkami partnerskimi", została omówiona bez większego zresztą wglądu. Wcześniej koncerny medialne zdecydowały o jej nieupublicznianiu.

Dziennikarze nie docenili oporu albo obojętności społecznej na związki partnerskie i spreparowali proporcję wagi między problemami trapiącymi ludzi w Polsce. "Za" było niecałe 15 proc. Przykładowo celebryci przeszacowali poparcie dla związków partnerskich: Tomasz Lis typował, że 46 proc. pytanych chce usankcjonowania związków partnerskich; publicysta Tomasz Wołek, że 38 proc. A prof. Wiesław Władyka z tygodnika "Polityka" typował, że zmian w prawie chce 42 proc. pytanych.

Z mediów nadal dobiega ta sama wprowadzająca w błąd odbiorców mantra: prawa jednostkowe (obywatelskie) to prawa grupowe a prawa seksualne osób homoseksualnych to prawa człowieka. Deklaracja Praw Człowieka nic jednak nie wspomina o tożsamości seksualnej. Tożsamość to płeć biologiczna – przede wszystkim i trudno w opozycji do niej budować prawa człowieka. Nawet orientacja seksualna nie jest spójnym i obiektywnym wyznacznikiem ludzkiej tożsamości, takim jak płeć. Dlatego kryterium płciowe w definicji małżeństwa jest niepodważalne, a legalizacja związków partnerskich demontuje je, najpierw nieznacznie, potem definitywnie.

polecane: FLESZ: Podział Mandatów po wyborach parlamentarnych

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3