MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Koronawirus w Brazylii: Manaus przypomina średniowieczne miasto, które nawiedziła straszliwa plaga

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
AP/Associated Press/East News
Dziennikarze opisują brazylijskie miasto Manaus w Amazonii jak średniowiecze, które nawiedziła straszliwa plaga zabijająca masowo ludzi.

Ludzie duszą się z braku tlenu i konają w straszliwych męczarniach. Sytuacja w Amazonii w Brazylii przypomina „średniowieczną dżumę”, a pacjenci padają dosłownie jak muchy. Najgorzej jest w stolicy prowincji, Manaus. Ściągnięci do pomocy medyczni wolontariusze z całego kraju, co chwila stają przed dramatycznym wyborem: komu podać tlen, a komu odebrać ostatnią szansę na przeżycie. Brazylia już wcześniej dotkliwie ucierpiała z powodu pandemii. Dziś po tym, jak pojawił się nowy śmiertelny szczep koronawirusa sytuacja jest tragiczna.

A sytuacja w Manaus jest tak dramatyczna, że pacjenci są przewożeni samolotami do innych stanów, bo miejscowe szpitale już sobie po prostu nie radzą. Jessem Orellana z instytutu badawczego Fiocruz-Amazonia powiedział, że niektóre szpitale w Manaus stały się swego rodzaju „komorami duszenia”, gdy wyczerpały się zapasy tlenu.

Sytuacja jest tak trudna, że z pomocą temu regionowi Brazylii stara się przyjść Wenezuela, kraj od dawna uważany za gospodarczego bankruta. Coraz częściej padają krytyczne głosy obwiniające za obecną sytuację prezydenta kraju, Jaira Bolsonaro. On sam przeszedł koronawirusa i na początku pandemii kpił z zagrożenia. Obecnie Brazylia jest drugim, po Stanach Zjednoczonych krajem, jeśli chodzi o liczbę śmiertelnych ofiar zarazy.

Do pomocy medykom w Manaus ściągnięto wojsko, które zabiera ciężko chorych pacjentów i ewakuuje ich do innych części kraju. Krewni hospitalizowanych otrzymują kanistry z tlenem z instrukcjami, jak je napełnić, aby utrzymać w domu przy życiu swoich bliskich. Helcio da Silva Maia Neto, jeden z mieszkańców Manaus, który jako ochotnik napełnia pojemniki z tlenem, przyrównał obecny kryzys do „wojny biologicznej”.

Kamerzysta Sky News, Jamie Kennerley, powiedział, że kręcenie filmu w mieście było jak opisywanie zarazy. - Wydawało się, że opisywaliśmy sytuację, która rozgrywa się w średniowieczu, kiedy miejscową ludność dopadła straszliwa plaga, a ludzie padali dosłownie jak muchy - opisywał.

W Brazylii zanotowano prawie dziewięć milionów zakażeń koronawirusem, około 220 tysięcy ludzi zmarło.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Strefa Biznesu: Ceny złota na nowym, historycznym poziomie

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto