Krzyżackie tajemnice Kanału Elbląskiego

Grażyna Wosińska
Grażyna Wosińska
Lech Słodownik, elbląski historyk
Lech Słodownik, elbląski historyk
Udostępnij:
W niedzielę rozpoczyna się sezon wycieczek po Kanale Elbląskim. Lech Słodownik, historyk, w rozmowie z Grażyną Wosińską przekonuje, że warto zobaczyć jak statki pływają po górach. To nie żart, ale zabytek techniki sprzed półtorej wieku.

Grażyna Wosińska: Na czym polega oryginalność i unikatowość Kanału Elbląskiego?
Lech Słodownik: Na tym, że statki pływają po górach i jest to swoiste perpetuum mobile (śmiech). Do przetaczania statków po ziemi nie potrzeba energii elektrycznej ani węgla ani ropy, ale służy do tego siła wody. Na długości 9,6 kilometra zbudowano pięć pochylni z systemem bębnów, kołowrotów, rurociągów, które umożliwiają przeciągnięcie statku na specjalnej platformie za pomocą stalowych lin. Cała trasa wodna i ziemna liczy ponad 80 kilometrów. Ciągnie się jeziorami od Elbląga do Ostródy poprzez Iławę i Miłomłyn. Minęło ponad 150 lat od zakończenia budowy, a ten cud techniki ciągle działa.

W przewodnikach i oficjalnych wypowiedziach spotykana jest nazwa Kanał Elbląsko-Ostródzki. Która nazwa jest prawidłowa?
Oczywiście Kanał Elbląski. Jest to nazwa geograficzna. Kanał Elbląsko-Ostródzki nie istnieje. Mało brakowało, by przy budowie kanału ominięto Ostródę. Sejmik Krajowy Prowincji Pruskiej w 1825 roku uznał, że wystarczy połączyć jeziora Druzno tylko z Jeziorakiem.

Dlaczego Fryderykowi Wilhelmowi III, królowi Prus nie podobała się ta propozycja?
Władcę przekonał młody zdolny niemiecki inżynier z Królewca Georg Jakub Steenke do połączenia jeziora Druzno z jeziorami Pojezierza Iławskiego. W wieku 32 lat wybudował on Kanał Sekenburski, dziś zwany Primorskim, łączący rzekę Gilgę z Pregołą. Trzy lata później był w Elblągu został inspektorem ds budowy grobli.

Czy okoliczni mieszkańcy protestowali przeciw decyzji sejmiku?
Teraz przy podobnych inwestycjach są protesty społeczne. Nie inaczej było w XIX wieku. Mieszkańcy obszarów depresyjnych wokół jeziora Druzno obawiali się, że podczas wiosennych roztopów kanałem będzie napływała woda i groziłaby im powódź. Królowi Prus nie spodobał się pomysł sejmiku, ale nie dlatego jak się początkowo wydawało, że bał się protestów. Nie czekała go przecież kampania wyborcza. Przekonał go młody zdolny Steenke.

Pomysł połączenia jeziora Druzno z jeziorami Pojezierza Iławskiego nie narodził się w XIX wieku. Czy prekursorami byli rzeczywiście Krzyżacy?
Niemiecki prof. J.G. Bujack w 1838 roku uznał, że Krzyżacy podjęli pierwszą próbę budowy Kanału Elbląskiego. Odkrył rów znajdujący się w najniższym miejscu wododziału pomiędzy jeziorem Druzno i Sambród. Szerokość rowu wynosiła 1,57 metra, a głębokość w niektórych miejscach 2,82 metra. Dodam jeszcze, że za zgodą Krzyżaków w XIV wieku powstał Kanał Dobrzycki, a w XV wieku Kanał Kraffohlsdorf, po 1945 roku zwany Jagiellońskim.

Dlaczego i później powracano do tego pomysłu połączenia obszaru wodnego Iławy, Ostródy i Elbląga?
Z Elbląga wiodła najkrótsza droga wodna do Gdańska i Królewca. Znaczenie gospodarcze trudno przecenić.

Z napisu na pomniku ku czci budowniczego, wybudowanego przez współczesnych wynika, że najbardziej wdzięczni byli rolnicy. Czy rolnictwo zyskało najbardziej?
W tym czasie płody rolne można było wozić tylko furmankami. Nie było dobrych dróg. Przewożenie barkami o ładowności kilkudziesięciu ton było więc bardzo ważne. Towary przemysłowe barkami wywożono z Elbląga.

Jakie anegdoty wiążą się z kanałem?
Do najbardziej romantycznych jego miejsc należy należy odcinek między jeziorami Ruda Woda i Bartążek. Jest on krótki i wąski, a otaczające go zewsząd konary tworzą tajemniczy tunel. W takiej atmosferze pasażerowie chętnie przechodzili ze sobą na ty. Kapitanowie podtrzymywali ten zwyczaj. Co prowadziło do śmiesznych sytuacji gdy młodzian mówił na ty do siedzącej obok staruszki. Kanał nazwano Duzkanal, czyli Kanał Ty. Duzen po niemiecku oznacza tykanie kogoś. Niemiecka nazwa pozostała do dzisiaj i jest to Kanał Ducki. W innej anegdocie głównym bohaterem jest marszałek, hrabia von Moltke, zwycięzca spod Sedanu. Gościł on wraz z następcą tronu Fryderykiem, późniejszym cesarzem Fryderykiem III w willi inżyniera Steenke. Marszałek swoje śnieżnobiałe spodnie poplamił kawą z czekoladą, którą podała pani domu. W kuchni służąca czyściła garderobę, a von Moltke czekał cierpliwe w męskim dessous. Na ten moment wszedł następca tronu. Jeszcze kilka lat później ta historyjka o tym co też się zdarzyło w kuchni państwa Steenke chętnie było opowiadana w arystokratycznym towarzystwie.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Nielegalna aneksja terytoriów Ukrainy - video flesz

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie