Legendarny Benia Król - "Ach! Odessa-Mama" w Teatrze Żydowskim

Weronika Trzeciak
Weronika Trzeciak
Na pierwszym planie Piotr Sierecki (Benia Krzyk)
Na pierwszym planie Piotr Sierecki (Benia Krzyk) Andrzej Wencel, Teatr Żydowski
Sztuka Jana Szurmieja to prosta opowieść o uczuciach, miłości, honorze i zdradzie, z domieszką humoru. Historia Beni Krzyka oparta jest na rosyjskich romansach, rumuńskich rytmach, kaukaskich brzmieniach i kozackich pieśniach ludowych.

"Ach! Odessa-Mama…" w reżyserii Jana Szurmieja to musical opowiadający o Benim Krzyku (Piotr Sierecki), legendarnym bandycie, który zaczynał od wykonywania zadań dla odeskiego bandiugi Froima Gracza (Jan Szurmiej). Potem zdobył sławę i został królem Mołdawanki, a potem całej Odessy.

Sztuka powstała na motywach "Zmierzchu" oraz "Opowiadań Odeskich" Izaaka Babla, niedokończonego scenariusza filmowego "Benia Król" oraz materiałów z archiwum policji carskiej Odessy. Co ciekawe, pierwowzorem głównego bohatera był Miszka Japończyk, który stworzył bandę młodych ludzi rabujących bogatych maklerów.

W spektaklu Odessa pokazana jest jako ziemia obiecana - dla wszystkich, którzy marzyli o szybkim wzbogaceniu się, czyli kupców, którzy eksportowali ukraińską pszenicę, handlarzy i przemytników, którzy korzystali ze strefy wolnocłowej oraz złodziei i bandytów.

Historię Beni Króla i odeskiego półświatka wzbogaciły dźwięki muzyki żydowskiej, rosyjskich romansów, rumuńsko-besarabskich rytmy, turecko-kaukaskich brzmienia oraz kozackie pieśni ludowe. Ich przekładu dokonali Wojciech Młynarski, Aleksander Rosenbaum, Andrzej Zaorski, Roman Kołakowski, Andrzej Ozga i Jan Szurmiej. Za kompozycje i aranżacje odpowiada Hadrian Filip Tabęcki.

Kilka utworów szczególnie zapada w pamięć. Pierwszym z nich jest niezwykle nostalgiczna "Mołdawanka" w wykonaniu Ewy Greś. Mołdawanka, Mołdawanka. Mołdawanka, Mołdawanka. Ni Żydówka, ni Chrześcijanka. I do zmierzchu do poranka. Ni Cyganka, ni Rosjanka. Mołdawanka, Mołdawanka. Ta kobieta to szamanka. Mołdawanka, Mołdawanka.

Drugą piosenką jest "Amerykanka" w wykonaniu Moniki Chrząstowskiej. Ach, szaraban mój, Amerykanka. Ach, jaka noc i wódki szklanka. Chcecie, to pijcie, talerze bijcie. Mnie wisi to, mnie wisi to. (...) Ach, szaraban mój, Amerykanka. A ja dziewczyna, ja szarlatanka. U nas w Odessie możesz żartować. I życia sens możesz smakować.
Trzecią piosenkę, o Benim Krzyku, zaśpiewał Jerzy Walczak. Bóg wie, co dobro, a co zło. Od zarania po świata kres. Lecz nie ma w świecie człeka, co tylko dobrym czy złym tylko jest. Ktoś niejednemu sprawił ból. Chociaż łotr, musiał być coś wart. (…) W licznych tych piosenkach Mołdawanka jawi się królestwem. Ta nasza Mołdawanka wnet w królewski się przemienia dwór.

Czwarta piosenka to "Mama, ja Żulika..." w wykonaniu artystek Teatru Żydowskiego. Frajer chodzi za mną wciąż. Mnie się marzy z Woli mąż. Mama, ja Żulika liublju. Żulik kradnie, dziewczę śpi. W nocy ukradł serce mi. Mama, ja Żulika liublju. Szpicle chodzą za nim w krok, Żulik robi nowy skok. Mama, ja Żulika liublju.

Muszę przyznać, że wszyscy artyści byli znakomici - zarówno pod względem gry aktorskiej, śpiewu (za który odpowiada Teresa Wrońska), jak i tańca (choreografię przygotowali Iliana Alvarado i Jan Szurmiej). Jednak na największe słowa uznania zasługuje Piotr Sierecki, który wcielił się w Benię Króla, bandytę, który trząsł całą Odessą. Do tego stopnia, że ludzie pytali: Gdzie kończy się Benia, gdzie zaczyna policja? Policja kończy się tam, gdzie się zaczyna Benia.

Bardzo podobała mi się także Joanna Rączyńska jako Cyganka Asja, która straciła głos. Była bardzo przekonująca w swojej roli. Na uwagę zasługują także Grzegorz Kulikowski jako Mendel Krzyk, srogi ojciec Beni, źle traktujący swoje dzieci i żonę, a także Marek Węglarski, który wcielił się w podstępnego Aleksego Feldmana, Komendanta Czeka.

Warto wspomnieć także o bardzo pomysłowej scenografii Wojciecha Jankowiaka - dużym walorem były czarne kotary, przesuwane przez aktorów, które zakrywały lub odkrywały poszczególne części sceny. Nie sposób nie napisać także o kostiumach Marty Hubki - m.in. cygańskie suknie, stroje rewolucyjne i garnitury.

Spektakl "Ach! Odessa-Mama" przenosi widzów do lat 20. XX wieku, do dzielnicy Mołdawanka, która przyciągała odeski półświatek. Historia Beni Króla tak wciąga, że nawet nie odczuwa się tych trzech godzin. Polecam tę sztukę każdemu bez wyjątku.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Rutkowski robi show. Zobacz InstaHistorie !

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie