Jan Szczepański W24 - KANTOR w Paryżu z piosenką francuską

2017-03-26 23:38:56

UNESCO ogłosiło 2015 Rokiem Tadeusza Kantora polski reżyser, malarz, scenograf, grafik, autor manifestów artystycznych, animator życia kulturalnego, założyciel Teatru Cricot 2 w Krakowie.Scena ŚOK gości Komedię muzyczną „Kantor w Paryżu"

Tekst, reżyseria, scenografia: Paweł Zapendowski. Obsada: Izabella Grzybowska, Wojciech Gałziński, Jacek Łukaszewski, Jakub Wierzejski, Andrea G. Cattaneo, Sarah Kościński (piosenka francuska), Wojciech Szpak (akordeon).
Ja osobiście odebrałem to jako komedię muzyczną o aktorach polskich działających w teatrach zagranicznych. Po skończonym spektaklu Wojciech Gałziński powiedział mi, że wiele scen do scenariusza „Kantora w Paryżu” zrodziło się w jego głowie na podstawie jego własnych historii przeżytych poza granicami Polski na obczyźnie gównie w Stanach Zjednoczonych, gdzie rzucił go los. Opowiadał o tym autorowi tekstów i reżyserowi Pawłowi Zapendowskiemu z którym zetknął się przy realizacji jego poprzedniej sztuki „Jak z Aldomovara”.


Zachęcony świetnym kolorowym plakatem i ulotkami z jakże trafnymi przyciągającymi sloganami w stylu KANTOR w PARYŻU z PIOSENKĄ FRANCUSKĄ, Pan Wojtek z Paryża. Poszedłem w ciemno na ten spektakl i nie zawiodłem się. Jakże aktualna jest ta sztuka dzisiaj kiedy to głównym tematem medialnych doniesień w mass mediach jest problem masowej migracji rzesz uchodźców z ogarniętych pożogą wojenną terenów Północnej Afryki i Bliskiego Wschodu.
Emigracja ludzi teatru, aktorów polskich na Zachód jaką pamiętał Wojtek Gałziński była całkowicie inna niż emigracja rzeźbiarzy czy malarzy. Ci ostatni szybko przebranżowiali się i aby przeżyć często stawali się uznanymi rzemieślnikami. Aktorzy mieli trudniej. Bez znajomości języków nie byli w stanie imponować opanowanymi tekstami polskich wieszczów. Chwytali się najprzeróżniejszych prac by przeżyć. Dopiero pojawienie się na Zachodzie Kantora, który w prawdzie był na początku niezrozumany ale był uznawany za awangardowego. I właśnie ta jego awangardawość zyskała mu od razu sławę. Kantor przygarniał polskich aktorów. O tym opowiada sztuka.


Genialny pomysł, że Kantora gra kobieta i to bardzo młoda. Dla młodej aktorki propozycja zagrania Kantora okazała się świetnym debiutem, który pozwolił jej odkryć prawdę, że aktorstwo jest jej życiowym powołaniem. Ona właśnie jako kobieta wcielając się w postać i osobowość sławnego Kantora przykuwa widza bardziej niż zrobiłby to aktor mężczyzna.
W swoim wywiadzie udzielonym Jakubowi Wydrzyńskiemu, opublikowanym w tegorocznym marcowym numerze drukowanego programu w www.lamelli.com.pl , Paweł Zapendowski wspomniał o swoich planach napisania o Kantorze sztuki teatralnej pt. „Wigilia, Kantor i ja” niedługo po śmierci Kantora w 1990 roku. Ze sztuki tej reżyser przytoczył dwie sceny pokazujące alter-ego Zapendowskiego w wieku 10 lat. Wtedy to jako mały chłopiec idzie do Cricoteki by spotkać się z Kantorem widzianym przez niego w TV. Kantor jest zajęty- właśnie wyjeżdża do Paryża. Druga scena znowu w teatrze Cricoteka. Na spotkanie jest już jednak za późno - właśnie ma miejsce jego pogrzeb. To tak jak w życiu często bywa. Pierwsza scena pokazuje małego chłopca, który jeszcze nie dorósł do tego by Kantor się nim zajął i spotkanie jest niemożliwe a druga scena ukazuje niemożliwość spotkania bo jest już za późno.



Bilety (25 zł normalny, 15 zł ulgowy) były dostępne w biurze ŚOK oraz przed spektaklem

Jesteś na profilu Jan Piotr Szczepański - stronie mieszkańca miasta Polska. Materiały tutaj publikowane nie są poddawane procesowi moderacji. Naszemiasto.pl nie jest autorem wpisów i nie ponosi odpowiedzialności za treść publikowanej informacji. W przypadku nadużyć prosimy o zgłoszenie strony mieszkańca do weryfikacji tutaj